blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-09-10

pałeczka 筷子

Nauczam angielskiego. Przysięgam, nie chciałam. Jakoś tak samo wychodzi. Ponieważ zdaję sobie sprawę z moich braków, staram się po prostu moich uczniów za bardzo nie skrzywdzić, jednocześnie oferując im możliwość poszerzenia słownictwa i przyzwyczajenia się do mówienia w języku obcym.
Ostatnio przy okazji prostej konstrukcji there is/there are umarłam ze śmiechu, pociągając za sobą uczniów. Uczennica rzekła bowiem "There is a chopstick in my kitchen", a ja w związku z ewidentną liczbą pojedynczą, wyobraziłam sobie kolację w ich domu: jedna pałeczka dla pięciorga, nabijamy jedzenie na pałeczkę, a po zjedzeniu kąska, podajemy pałeczkę dalej, zgodnie ze starszeństwem. Oczywiście podzieliłam się wizją z uczniami, w bardzo zresztą teatralny sposób, czym doprowadziłam ich do tarzania się po podłodze.
Tak to jest, jak się w głowie tłumaczy z chińskiego na angielski. W chińskim nie ma deklinacji, a liczbę mnogą najłatwiej wyrazić liczebnikiem. Na przykład człowiek to 人 i ludzie to też 人, a to czy jest to jedna osoba, czy wiele, uściśla się najczęściej po prostu podając ilość sztuk: 一个人 jedna sztuka człowieka albo 三个人 trzy sztuki człowieka. Nie inaczej jest z pałeczkami. Kuaizi 筷子 to określenie zbiorcze, ale tak rzadko występują pojedynczo, że jeśli prosi się kogoś o jedną pałeczkę, trzeba to wyraźnie zaznaczyć - 把一支筷子给我. Jeśli się po prostu powie 把筷子给我 (podaj mi kuaizi), w domyśle będzie chodzić o parę - oczywiście z gramatycznego punktu widzenia poprawniej by było powiedzieć ładnie "podaj mi parę pałeczek" 把一双筷子给我, ale mało kto sobie tym na co dzień głowę zawraca. Problem pojawia się, gdy trzeba nagle w języku obcym użyć liczby mnogiej: zmienić rzeczownik podstawowy dodając "s", zmienić formę czasownika.... Strasznie dużo z tym zachodu, prawda? A mimo to wszyscy uważają angielski za prosty, a chiński za trudny...

4 komentarze:

  1. Ja uważam angielski za prosty, a chiński za jeszcze prostszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie angielski po dzis dzien jest trudny…

      Usuń
  2. Chiński jest prosty. Ma tylko wymowę prosto z piekła rodem, i system zapisu zwany zemstą bogów na rodzaju ludzkim. No i gramatykę której nie ma, ale jest i to taka z przytupem.
    A poza tym to jest bardzo banalnie prosty język.
    Angielski.... jakoś nie mam problemów, tylko czasem ręce bolą zanim człowiek wytłumaczy o co chodzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie chiński jest przede wszystkim dość logiczny, a angielski niestety nie. Może chodzić o to, że miałam lepszych nauczycieli chińskiego niż angielskiego, ale może po prostu chiński lepiej się wpasowuje w dzikie meandry moich synaps? :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.