blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-09-20

oszukane pierogi

Moja Mama jest pierogowym mistrzem. Patrzy uważnie na kulkę ciasta i już wie, ile zrobić farszu. Albo odwrotnie: patrzy na farsz i robi dokładnie tyle ciasta, ile potrzeba, żeby nic się nie zmarnowało i niczego nie zabrakło.
Ja jestem pierogową idiotką. Znaczy - mogę lepić, mogę robić farsz, a jak już zrobię, to będzie pyszne - ale niestety nie mam pojęcia, jak dopasować ilość farszu do ciasta. Za każdym razem wychodzi mi inaczej.
Odkąd mieszkam w Kunmingu, nie robię ciasta do pierogów. Powód? Na każdym targu można dostać pierogowe "skórki", czyli ciasto, już pokrojone w kwadraty bądź kółka. Ciasto jest idealne i tanie. Za dwa yuany zaopatruję się w 40-50 pierogowych skórek; starcza dla nas na kolację i na porcję pierogów do zamrażarki. To znaczy - starczyłoby, gdybym miała gwarancję, że zrobię dobrą ilość farszu. Zazwyczaj jednak zostaję z pięcioma-dziesięcioma plasterkami ciasta. Wyrzucać nie chcę, a robić farsz na pięć pierogów to robota dla głupiego. Stąd pomysł na oszukane pierogi - przyprawione kawałki ciasta, które można usmażyć bądź upiec. Cudowny sposób na zagospodarowanie resztek ciasta :)
Składniki:
*ciasto pierogowe, rozwałkowane i podzielone na równe kawałki
*zielona cebulka drobno posiekana
*sól, pieprz
(w wersji wypaśnej)*odrobina mielonego mięsa
Wykonanie:
1) Na jednym plasterku ciasta umieszczamy cebulkę i przyprawy; w wersji wypaśnej najpierw cieniusieńko smarujemy ciasto mielonym mięsem, zostawiając gołe brzegi
2) przykrywamy drugim plasterkiem ciasta.
3) w wersji podstawowej - składamy ciasto w drobną kosteczkę i rozwałkowujemy w placuszek. W wersji wypaśnej - zlepiamy brzegi "pierogów"; w razie potrzeby najpierw zwilżamy ciasto wodą.
4) smażymy na średnim ogniu z obu stron. Ciasto powinno lekko zbrązowieć tam, gdzie dotyka patelni; trzeba uważać, żeby nie przypalić.
5) podawać można z dipami - u nas najczęściej ze słodko-ostrym tajskim sosem chilli.
Tego typu "pierogi" w wersji podstawowej zwą się "cebulkowymi ciasteczkami" 蔥花餅 i można je kupić na straganach śniadaniowych. Wersji z mięsem nigdy nigdzie nie widziałam, ale stosunkowo najbardziej przypomina ona w smaku guokui, ukochaną przekąskę chengduńczyków, zwłaszcza, jeśli się użyje pieprzu syczuańskiego zamiast zwykłego...
Ja często zastępuję cebulkę inną zieleniną; cudowne są takie placuszki na przykład z posiekanymi liśćmi pieprzu syczuańskiego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.