blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-09-25

Facebook prawdę Ci powie

Uwielbiam fejsa. Przede wszystkim za to, że, jak stwierdził Dom po pobieżnym przejrzeniu moich pamiętników, ja go wymyśliłam. Wklejałam tam pocztówki, zdjęcia przystojniaków, ciekawe artykuły, przepisywałam nałogowo wiersze, wpisywałam setki tysięcy mott, zaznaczałam, z kim mam się spotkać i dlaczego, a także po udanej wyprawie wklejałam nieudane zdjęcia. No fejs jak się patrzy, może tylko cokolwiek mniej publiczny. Nie miałam też ogłupiaczy w stylu idiotycznych psychotestów - a szkoda, bo bardzo lubię się przy nich pośmiać.
Dziś jest mi nie do śmiechu. Nawet ten idiotyczny psychotest powiedział wyraźnie, że powinnam mieszkać na Tajwanie. Na mojej wyspie snów, rajskiej wyspie, która przewróciła mi życie do góry nogami i przez którą wszystko się stało.
Nie zrozumcie mnie źle: pokochałam Kunming, jest dla mnie domem. Mam tu życie, które bardzo lubię, męża, którego uwielbiam pasjami, mam setki tysięcy tematów na blogonotki i nawet to, co jest w życiu najświętsze też tu mam. A jednak na przekór zdrowemu rozsądkowi, logice, na przekór rozumowemu wytłumaczeniu wszelkich wyborów życiowych - tęsknię za Tajwanem. Za tym pierwszym miejscem, w którym otworzyłam się na świat i zupełnie innych ludzi, za tym miejscem, któremu pozwoliłam mnie kształtować. Za miejscem, w którym przestałam się bać, że mi nie wyjdzie, że się nie uda, że (i tutaj setki innych kompleksów). Gdyby nie Tajwan, nie byłabym w Chinach. Gdyby nie Tajwan, nawet nie pomyślałabym o życiu w Azji. Gdyby nie Tajwan, nie miałabym teraz przyjaciół z rozmaitych miejsc. Gdyby nie Tajwan...
Kocham Cię, wspaniała wyspo, wyspo moja szczęśliwa! Nie jest nam pisane iść razem przez życie, ale zawsze będę Cię kochać.
Twój
Mały Biały Tajfun

7 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że wpadniecie tutaj zanim wyjadę - strrrrasznie mnie ciekawi konfrontacja Tajwanu rzeczywistego z Tajwanem Twoich wspomnień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, to se ne vrati :P Nie stać by mnie było na taką wycieczkę na Tajwan, na jakiej byłam dziesięć lat temu ;)

      Usuń
  2. A nie próbowałaś namówić męża, żeby się tam przenieść? Ja marzę o wyjeździe na Tajwan...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, dla przeciętnego Chińczyka z kontynentu przeprowadzka na Tajwan wcale nie jest taka prosta, jak mogłoby się wydawać...

      Usuń
  3. Wiesz, Tajwan się zmienia. Mieszkam tu trzy lata - i uważam, że zmienia się na gorsze.
    Natomiast, gdy psiocząc na Tajwan wracam do Europy, gdy podkuruję "alergię na Tajwan" (od tutejszej "krystalicznej" wody i "mineralnego" powietrza mam galopujące AZS), gdy przestanę bekać nadmiarowym glutaminianem sypanym do wszytskiego i gdy wypocę pierdyliard chemicznych dodatków sypanych do wszytskiego - to szybko zaczynam tęsknić...

    Ale Kayka ma rację. Tajwanu z Twoich wspomnień może już nie być. Tak jak coraz mniej jest Tajwanu z mojej pierwszej wycieczki, a coraz więcej zburaczałych Chińczyków. Albo po prostu mi zakochanie z zachwytem przeszło i zaczęłam widzieć tzw szarą rzeczywistość.Albo z nadmiaru radości przewróciło mi się w czterech literach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie po prostu coś tam do wody dosypują... :D

      Usuń
    2. I właśnie dlatego mi się nie spieszy z powrotem: wiem, że mogłabym się okrutnie rozczarować. A wolę mieć piękne wspomnienia, nawet jeśli z obecną rzeczywistością nie mają nic wspólnego...

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.