blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-08-08

Trzęsienie ziemi w Ludian 鲁甸地震

3 sierpnia zatrząsł się Yunnan. Jak poważnie - możecie doczytać w Wikipedii. My, kunmińczycy, nie odczuliśmy wstrząsu, więc życie biegnie tu bez zakłóceń. Służby ruszyły na pomoc; jesteśmy na bieżąco z nowinami o odkopanych, cudem jeszcze żywych dzieciach i o pomocy, która jest tam nieustannie wysyłana. Przekazanie kilku yuanów tutejszemu Czerwonemu Krzyżowi uspokaja sumienie - a przecież ilość pieniędzy, które tenże Czerwony Krzyż już sprzeniewierzył, bije na głowę kwoty sprzeniewierzone przez lokalnych polityków. Lepiej już by było tam pojechać i pomagać własnymi rękami. Tak, jak pojechał oddział ds. trzęsień ziemi (tak, w Yunnanie istnieje taka jednostka), inne służby i oczywiście wolontariusze. Już następnego dnia cały yunnański internet szumiał o tym zdjęciu:
Że jak się traktuje ludzi, którzy przyjechali pomagać - zalewa się im chińskie zupki brudną wodą!
Tak. Zalewa się. Ba! Te zupki sobie sami przywieźli, nie zostały im dane za darmo. A czego się niby spodziewali? Że niby skąd tubylcy mieli wziąć czystą wodę i zapasy prowiantu? Przecież tam się właśnie trzęsienie ziemi, do cholery, wydarzyło! Zresztą - zdjęcie nadal krąży, a ponoć już czwartego wieczorem został dowieziony pierwszy transport wody butelkowej. A przecież pierwsza ekipa ratunkowa została wysłana dosłownie minuty po trzęsieniu! Nie wszędzie zresztą dało się dojechać - do wioski Góra Smoczej Głowy (龙头山), gdzie zostało zrobione powyższe zdjęcie, trzeba było dodreptać na piechotę, bo 10 kilometrów od wioski trzęsienie zniszczyło drogę tak bardzo, że nie dało się dalej jechać samochodami, nawet terenowymi. Kiedy dotarli na miejsce, zajęli się ofiarami - i dopiero pół doby później mogli spożyć pierwszy posiłek - właśnie te brudne kluski. W całym dystrykcie nie udało się znaleźć czystej wody. Ratownicy stacjonowali w szkole; nauczyciel, który się nimi zaopiekował, ugotował tę wodę, a widząc, że woda brudna - dodał do niej tyle imbiru, ile mógł znaleźć. Ponoć imbir oczyszcza. Z własnych, ubogich zapasów dodał ratownikom do klusek kapusty, w podzięce za ciężką pracę przy odkopywaniu zasypanych gruzami ludzi. Co miał jeszcze zrobić? Krwi upuścić, żeby ją sobie zamiast brudnej wody wypili?...
Dziś wieczorem kunmińskie białasy spotkają się w dawnym barze Laowo, naprzeciwko ASP. Jeśli możecie wspomóc - przybywajcie, dzielcie się odzieżą, kocami itd. Info tutaj.
A swoją drogą, ciekawie było poczytać w necie o "przyczynach tragedii". Mianowicie: dlaczego aż tak wielu ludzi ucierpiało? Pamiętajmy: to była zaledwie "szóstka", a mimo to była to katastrofa dla regionu. Dlaczego?
1)Bo od dawna (około 15 lat) się nie przydarzyło tak silne trzęsienie ziemi.[czyli co, ponieważ nie są przyzwyczajeni, to bardziej cierpią?]
2)Bo region jest bardzo gęsto zaludniony.[w domyśle: dlatego więcej ludzi ucierpiało. Ale to guzik prawda, o czym za chwilę]
3)Bo region jest bardzo biedny, budynki wykonane z kiepskich materiałów i dlatego padły jak domki z kart. [region JEST biedny, ale poupadały również nowe szkoły i inne budynki, w które inwestowało państwo]
4)Bo epicentrum było w górzystej, trudno dostępnej okolicy, w której w dodatku trwa pora deszczowa, a ona sama w sobie rozmywa drogi, rozciapuje glinę i powoduje kamienne lawiny. Jak do tego dołożyć trzęsienie ziemi, to po prostu nie mogło być dobrze. [tak. rejon jest górzysty=kiepsko zaludniony. Czyli przeczymy właśnie koncepcji gęstego zaludnienia]
5)Bo z racji tej górzystej, trudno dostępnej okolicy, trzęsienie pozrywało linie komunikacyjne, drogi itp., co utrudniło i opóźniło akcje ratunkowe.
Nikt się słowem nie zająknął na przykład o tym, że kilkusetletnie świątynki i inne takie nie ucierpiały WCALE. Że na zdjęciach widać, że zbrojenie było tak na oko ze trzy razy za cienkie, żeby w ogóle utrzymać budynki w pionie. To, że posypały się proste domy z glinianych cegieł, to nie dziwota. Posypały się jednak też bloki - nówki, nieśmigane. Czyżby degrengolada budownictwa chińskiego?
A skąd! Tylko - cięcie kosztów. Przecież z czegoś musi być forsa na łapówki. Wsadzimy pręt dwa razy cieńszy i tym samym dwa razy tańszy. Nikt nie zauważy, a różnicę zapakujemy do kieszeni. Kiedy przyjdzie trzęsienie ziemi, które zweryfikuje jakość budynku, materiałów i fundamentów - hochsztapler będzie już na drugim końcu Chin, ubolewając nad nieszczęściem biedaków, którzy kupili odeń mieszkanie...
Zhaotong to najbiedniejsza część Yunnanu. Do dziś są tam wioski, w których na śniadanie, obiad i kolację jak rok długi są tylko ziemniaki. Jeśli rodzina bogata, to z okrasą. Stąd wywodzi się większość yunnańskich mafii i złoczyńców - pcha ich do tego głównie bieda, ale również niemożność wpasowania się w yunnańskie społeczeństwo. Jest bowiem Zhaotong bodaj największym skupiskiem wiernych tradycji muzułmanów, którym te tradycje udało się zachować w dużej mierze przez brak możliwości komunikacji ze światem zewnętrznym. Dróg w Zhaotongu tyle, co kot napłakał i właśnie takiej jakości, że każda pora deszczowa sprawia, iż są one kompletnie nieprzejezdne; wioski są stosunkowo daleko od siebie, co okropnie utrudniło akcje ratunkowe, ale z drugiej strony umożliwiło przybyszom rządzenie się swoimi własnymi prawami na tych odciętych od cywilizacji terenach. Może jestem cyniczna, ale ciekawi mnie, kiedy się podniosą muzułmańskie głosy oburzenia, że Chińczycy Han dbają tylko o swoich, a nie spieszą się do ratowania muzułmanów, a w ogóle to na pohybel pohańcom...

2 komentarze:

  1. Kazdy powinien byc ratowany, ale nikt preferowany... A tak zupelnie na marginesie: przeraza mnie inwazja muzulmanow na Europę. W swoim miescie widze ich coraz czesciej i, przepraszam, nie czuje się z tym komfortowo. Glownie DLATEGO, że nie integruja się ze spoleczenstwem. Nawet prostych słow w sklepie nie potrafią użyć. /A na jeszcze wiekszym marginesie-bardzo lubie Twojego bloga i prosze pozdrow swoją drugą połowke. BTW - okazało sie, ze mamy wspolna znajoma :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I każdy był ratowany, bez żadnych preferencji. A za sympatię bardzo dziękuję :) Świat jest taaaaaaki mały :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.