blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-07-18

Tybetańczycy

-A więc byłaś w Chengdu, tak? Jak Ci się podobało?
-Byłam, byłam. Chengdu jest fajne, chociaż wolę Kunming, bo w Chengdu beznadziejna pogoda.
-No tak, nasz błękit nieba bije wszystko na głowę! A co w Chengdu widziałaś?
-W sumie niewiele: Wuhouci, Pałac Zielonej Kozy, Świątynię Wenshu, Pawilon z Widokiem na Rzekę, uliczkę Jinli, chengduńską Pokątną...
-Ale, skoro byłaś w Wuhouci, to pewnie przechodziłaś dzielnicą tybetańską. Jak wrażenia?
-Nie bardzo mi się podobało.
-Dlaczego?
-Smród niemytych ciał był zbyt intensywny. Ja rozumiem, że kiedy mieszkają w małej wiosce w Himalajach, w której warunki sanitarne ani klimatyczne nie sprzyjają częstym kąpielom, taki zapach jest naturalny. Sama śmierdziałam dość ostentacyjnie, gdy pomieszkiwałam w małej wiosce Yi. Ale dlaczego się nie myją, gdy mieszkają w mieście? Buddyzm im tego z całą pewnością nie zakazuje... Poza tym - bardzo niewybrednie komentowali pojawienie się w dzielnicy dwóch białych. We własnym języku, więc nie rozumiałam słów, ale rozumiałam gesty, ton i intencje. Naprawdę się cieszyłam, że poza Tybetańczykami byli tam również policjanci...
-Tak, ja też za nimi nie przepadam. Miałam na studiach kolegę Tybetańczyka. W sumie nawet przystojny, tylko ten zapach! Zupełnie jakby był dzikim zwierzęciem, które musi pokazać, że to jego terytorium. Zupełnie nie wiem, jakim cudem znalazł sobie dziewczynę. Ale znalazł. Japonkę. Regularnie prał ją do nieprzytomności, właściwie nawet nie wiedzieliśmy za co. Na wszelkie próby perswazji odpowiadał: nic wam do tego, piorę wstrętną Japonicę za krzywdy wojenne. Ja rozumiem nienawiść do Japończyków - faktycznie są to dranie pierwszej klasy. Ale skoro ich nienawidzisz, po co znajdujesz sobie japońską dziewczynę? Po to, żeby płaciła za zbrodnie wojenne sprzed sześćdziesięciu lat?!...

4 komentarze:

  1. A w Polsce Tybetańczyków znamy jako na wskroś pokojowe istoty ciemiężone przez wrednych Chińczyków... A, no tak - ty poznałaś normalnych regularnych Tybetańczyków, a my buddyjskich lamów z telewizji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no w sumie lamowie są ciemiężeni - dopóki nie przyszli Chińczycy, byli dla własnego ludu rasą panów...

      Usuń
  2. Anonimowy18/7/14 18:26

    Niech mnie da tę wstrętną Japonkę jak ma urodę Yu Aoi lub Keiko Katagawa to z miłą chęcią ją przygarnę bo te Polki coś mnie nie chcą a myję się codziennie ;D Pozdrawia Stary Kawaler.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Może zbyt dokładne mycie pozbawia ciało odpowiedniej dawki feromonów... :D

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.