blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-07-13

Chinoiserie

Może w to nie uwierzycie, ale był w moim życiu taki czas, gdy o Azji nie tylko nic nie wiedziałam, ale jeszcze w dodatku wcale nie miałam ochoty wiedzieć. Kumpela z klasy była zakręcona na punkcie Japonii; wszyscyśmy się lekko z Niej podśmiewali, bo przecież - gdzie Śląsk, a gdzie Japonia?! Uczyłam się od Niej rysować mangowe twarzyczki, podczytywałam pożyczone Dragon Balle i fascynowałam się szalenie przystojnymi samurajami. Ale ja wtedy, moi drodzy, uważałam, że zawsze będę mieszkać w Polsce. Bo tak. Bo język polski, bo piękno Mazur, bo spacery po Beskidzie Żywieckim, bo Kraków i setki innych bo. Pochłaniałam wówczas setki książek, ukochane wiersze przepisując skrzętnie do pamiętnika. Najbardziej wryły mi się w pamięć sonety Szekspira, bo przepisałam ze trzy czwarte, z czego większość przynajmniej w dwóch tłumaczeniach. Swoją drogą, życie bez komputera i bez internetu miało zupełnie inny smak...
Wracając do poezji: nie kochając jeszcze wtedy Orientu, zapewne pominęłam podczas kopiowania wiersz Jasnorzewskiej, który kilka lat później stał się moim motto. Dziś ten błąd naprawiam.

Chinoiserie

Nie po to chcę jechać do Chin,

by widzieć piękne świątynie,

wieżę jakąś Ming czy Tsin,

lub pejzaż w Kao-linie.

Przecież

póki mam twarz białą z różowym,

bez kurzych łapek na skroni,

marzyć o tym lub owym

nikt mi nie wzbroni.

Otóż:

Chcę jechać do chińskiej miłości,

chcę jechać do chińskiej wiśni,

najłatwiej tam i najprościej

sen chiński mi się wyśni.

Może

jakiś szumiący dostojnik

nieznany, żółty i ciemny,

w ramionach jedwabiem strojnych

nauczy mnie chińskich tajemnic?

Jakich?

Tajemnic laki, herbaty,

płaskich jak liść kapeluszy,

pagód i smoków rogatych,

i mojej własnej duszy.

(Różowa magja, 1924, wiersz skopiowany z tej strony)

Ech...
Gdybyż jeszcze ZB raczył się odziać w jedwab i sam pojął tajemnice laki, herbaty i pagód, by móc mnie ich uczyć, zamiast fascynować się futbolem i łazić w adidasach...

PS. Wpis dedykowany kayce, która mi o tym wierszu przypomniała :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.