blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-06-09

Nuomiou

Kiedyś, bardzo dawno temu, opowiadałam o lotosie nadziewanym ryżem kleistym. Pyszna rzecz, swoją drogą. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam to dziwo, zapytałam ZB, jak się toto nazywa. Spojrzał na mnie z uśmiechem huncwota i odpowiedział 糯米藕... i dodał tryumfalnie 與茱麗葉. Umarłam ze śmiechu. I, chociaż nienawidzę tłumaczyć żartów, po prostu MUSZĘ się z Wami podzielić.
糯米藕 to lotos ou 藕 z ryżem mi 米 kleistym 糯. Razem nuomiou.
與 yu to "i".
茱麗葉 Zhuliye to chińska fonetyczna wersja Julii, oczywiście zaczerpniętej z wymowy angielskiej, bo wymawia się "Dżulije".
Niejednokrotnie opowiadałam o tym, że w dialekcie kunmińskim istnieje pewnego rodzaju indyferencja względem wymowy spółgłosek "n" i "l". Jak się powie, tak jest dobrze. Obśmiewam wprawdzie ZB nieprzytomnie, gdy zamiast mleka niunai mówi jakieś dziwadło liulai, ale obśmiewanie nie skutkuje - nie macie pojęcia, jak ciężko się nauczyć rozróżniać brzmienia, które przywykło się uważać za jedno. A może Wy potraficie wypowiedzieć różnicę między "h" i "ch"? Poza starymi aktorami i Polakami zza Buga mało kto już potrafi...
Wracając do Kunmingu: dowcip zrozumiecie, jeśli zamiast "n" w nuomiou wstawicie "l". Luomiou 羅密歐. I 茱麗葉 Zhuliye.
Tak. To Romeo i Julia.
I właśnie w ten sposób mój ukochany sprawił, że myśląc o Szekspirze będę się ślinić do lotosu, a patrząc na lotos będę wspominać Romea...

6 komentarzy:

  1. Ja potrafię - H i CH, nauczyła mnie koleżanka z Ukrainy. Tajwńczycy mają podobny problem z sz/s cz/c, a r wymawają często jak L. Więc, jak już śmieszne nazyw jedzenia na tapecie, we mnie uparcie o poranku usiłują wcisnąć "lego", które nie jest klockami, a pokrojoną parówką, tu zwaną z angielskiej kalki - hotdogiem 热狗 wymowa règǒu, z którego robi się tajwańskie lego :D Niestety, liulajem i romeą z julią równać się nie może pod względem konceptu ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) wizja zjedzenia Lego bardzo mnie ucieszyła o poranku :)

      Usuń
  2. Ja też potrafię, bo musiałam się nauczyć, gdy studiowałam ukraiński :)

    A Hongkongijczycy też już tracą "n" na rzecz "l".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe, jak będą brzmiały języki chińskie za sto lat :)

      Usuń
  3. Anonimowy11/6/14 19:08

    ja tez umiem, bo w czeskim H i CH to dwie zupelnie inne gloski, na dodatek niestety mam obie w nazwisku i musze je czesto literowac w Czechach - a nie moge tu powiedziec "ce-ha", bo tego nie rozumieja :). Agata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę: obcokrajowcy uczą Polaków wymowy polskich głosek. Jak nie Ukraińcy, to Czesi...

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.