blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-05-25

Nie ma drugiego takiego kraju XI

Tym razem wspaniała Pani Pastorowa opowie nam o tym, jacy tak naprawdę są ci Chińczycy.

CHARAKTER

Początkowo ciężko poznać charakter Chińczyka. Ze sposobu, w jaki się wypowiada, moglibyście wnosić, że jest bardzo skromny; przecież nazywa siebie samego „nędznym człekiem” albo „głupkiem”, a swego syna zwie „psim synem”, jeśli jednak zarzucisz mu, że ma złe serce, poczuje się bardzo obrażony; nadaje sobie bowiem te miana tylko po to, by się skromnym wydawać. Nazywa swych znajomych „czcigodnym wujem” czy „szanownym bratem”, co czyni, by im sprawić przyjemność.
Chińczycy są bardzo dumni ze swego kraju i myślą, że nie ma drugiego takiego. Nazwali go „Niebiańskim Cesarstwem”*. Gardzą obcokrajowcami jako małpami i diabłami. Często można usłyszeć, jak kobieta poucza swe dziecię: „Patrz, zagraniczny diabeł (albo Fan Quei)**”. Chińczycy sądzą, że Anglicy są szpetni i zwą ich „czerwonowłosą nacją”.
Trzeba przyznać, że są Chińczycy pracowici: w rzeczy samej, gdyby nie byli, umarliby z głodu. Biedak często musi harować cały dzień po kolana w wodzie na polach ryżowych, a i tak na kolację ma tylko trochę ryżu i parę ziemniaków.
Damy, które nie muszą pracować są bardzo leniwe i zimą wstają bardzo późnym rankiem.
Mężczyźni bawią się jak nasze dzieci; ich ulubioną zabawą jest puszczanie latawców. Taniec za to jest raczej nieznany.
Chińczycy są bardzo egoistyczni i nieczuli. Można zobaczyć umierających żebraków na środku miasta i nikt się o nich nie troszczy, a tuż obok ludzie uprawiają hazard.
Chińczycy uważają, że po śmierci danego człowieka dom musi zostać oczyszczony z duchów; by nie przysparzać sobie kłopotu, ubodzy wyrzucają umierających krewnych ze swych ruder na ulicę, by tam umarli.
Jednak generalnie synowie okazują swym rodzicom wielki szacunek. Często trzymają ojcowską trumnę w domu przez trzy miesiące, a znany jest też przypadek syna, który spał przy takiej przez trzy lata. Krewni są zazwyczaj uprzejmi dla siebie wzajemnie, ponieważ spotykają się w Sali Przodków by czcić te same osoby. Przez oszczędność żyją razem i jadają w sto osób przy tym samym stole.
Chińczycy byli dawniej wstrzemięźliwi, woląc herbatę od alkoholu. W miastach są herbaciarnie. O ileż lepsze to od naszych piwiarni! Niedawno jednak zaczęli oni palić opium. To sok z białego maku, z którego robi się ciemne kulki. Chińczykom nie wolno go posiadać, ale Anglicy, przykro powiedzieć, sprzedają im to w sekrecie. Jest wiele palarni opium, w których można zobaczyć mężczyzn leżących na poduszkach, wciągających gorące opium i wydychających je ustami. Ci, którzy palą opium, mają zapadnięte policzki i drżące ręce, i szybko stają się starzy, głupi i chorzy. Dlaczego więc zażywają opium? Wielu mówi, że chcieliby je rzucić, ale nie potrafią.

Czytając o damach, które zimą wylegują się do późna, bo nie muszą pracować, uśmiechnęłam się do siebie. Cóż, nie tylko zimą się wylegują. Jeśli nie muszą pracować, oczywiście ;)

* 天國 Heavenly Empire :)
** o Fan Quei i czerwonowłosych diabłach opowiadałam już tutaj.

2 komentarze:

  1. Po raz pierwszy zgadzam się z pastorową od pierwszego do ostatniego akapitu. Zwłaszcza wolałabym herbaciarnie i kawiarnie zamiast knajp.

    Tylko ta pracowitość odrobinę mnie zastanawia - bo jak dla mnie Tajwańczycy są mistrzami w symulowaniu robienia czegokowiek i zamiast skończyć w 15 minut rozwlekają czynność do 2 godzin, wyglądając na szalenie zajętych. Może starsze pokolenie jest inne, ale mam mniejszą styczność z osobami powyżej 35 r.ż, bo skądś się ta opinia o pracowitości i doskonałej jakości pracownika tajwańskiego musiała wziąć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, herbaciarnie są zdecydowanie lepsze od knajp; szkoda, że tradycyjnych herbaciarni już tak mało :( Jeśli chodzi o pracowitość - zdecydowanie starsze pokolenie jest nie tylko bardziej pracowite, ale i efektywniejsze. Mnie też dziwi, jak młodzi Chińczycy się snują z miejsca na miejsce nic nie robiąc, nawet jeśli są w biurze, tuż pod okiem szefa. Awans dla tych, którzy wyglądają na pracowitych zamiast dla tych, którzy pracują efektywnie nadal jest tutaj oczywistą oczywistością.
      Zaskakująco trafny był akapit o fałszywej skromności. Z tym, że akurat prawdziwie skromnych ludzi to i między Europejczykami ze świecą szukać...

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.