blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-04-18

吐槽 rzyganie w żłób

Czy zdarzyło się Wam kiedykolwiek narzygać w czyjś żłób?
Tucao 吐槽 to właśnie znaczy. Jednak używane jest raczej na określenie osoby, która wygrywa każdą rozmowę jakimś ironicznym/sarkastycznym komentarzem, który zmiata interlokutora z powierzchni ziemi. Nie tylko rozmowę zresztą - zachowanie, minę, cokolwiek. Jeśli możemy się "wciąć" i kogoś zabić słownie - właśnie narzygaliśmy w jego żłób.
Oczywiście, to nie jest tradycyjne sformułowanie. Zostało zapożyczone z japońskiego tsukkomi (ツッコミ) i weszło w język internetowej młodzieży. Starszy Chińczyk zrozumie, o co chodzi tylko, jeśli porównamy rzyganie w żłób do "klaunowania pełnymi garściami" 捧哏 - co oznacza dokładnie to samo - zabawne komentowanie słów rozmówcy. Z kolei młodzi Chińczycy o tym klaunowaniu nie będą mieli pojęcia, zanika bowiem wiedza o chińskiej, dwuosobowej wersji kabaretu. Xiangsheng właśnie na tym polega: jedna osoba jest kompletnie poważna, druga ją wykpiwa. Ta kpiąca postać to 捧哏者.
W internetowych poradnikach, jak udatnie rzygać w czyjś żłób, pojawiają się uwagi zabawne z punktu widzenia zachodniego użytkownika. Otóż wyjaśnia się na przykład, że owo rzyganie nie ma nic wspólnego z nienawiścią do kogoś, z opluwaniem wzajemnym, z wytykaniem błędów i ogólnie negatywną oceną. Rzyganie w czyjś żłób, moi drodzy, to sztuka dla sztuki. Bo widzicie... Chińczycy normalnie tego nie robią. Nie i już. Złośliwość bez odebrania komuś twarzy? Złośliwość w przyjaźni, taka odświeżająca? Złośliwość przy której można się śmiać z samych siebie, a nie od razu chcieć komuś dać w mordę? To w Chinach prawie nie istnieje. Kiedy znajduję w Chinach kogoś takiego, trzymam się go kurczowo, bo nieprędko mi się zdarzy następny okaz. Te słowa, które istnieją w Chinach na określenie ironii i sarkazmu - na przykład 諷刺 albo 挖苦 - kryją w sobie bycie złym człowiekiem, kopanie bezbronnego szczeniaczka i mówienie dzieciom, że Święty Mikołaj nie istnieje. Pamiętam, jak mówiłam Wei, że ja tylko żartowałam złośliwie o czymś tam, bez złości. Nie uwierzyłam, kiedy mi powiedziała, że słowa, które istnieją po chińsku na złośliwości i sarkazm, są bardzo pejoratywne.
Właśnie dlatego tak ucieszyło mnie "rzyganie w żłób". Wreszcie będzie można wytłumaczyć ludziom, o co chodzi. Oczywiście, znaczenia tego zwrotu nauczył mnie ZB, który z rzygania powinien robić doktorat, a przypomniała mi o nim Piekielna Fantazja. Dziękuję :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.