blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-03-30

Nie ma drugiego takiego kraju III

Kolejna część lektury wspaniałej Pani Pastorowej Mortimer. Tym razem na, nomen omen, tapecie

DOMY

Spójrz na latarnię wiszącą nad bramą. Światło jest przyćmione, ponieważ boki zrobione są z jedwabiu zamiast ze szkła. Co jest napisane na latarni? Imię pana domu. Brama wejściowa prowadzi na dziedziniec, na który wychodzi wiele pokoi. Nie w każdym pokoju są drzwi; niektóre pokoje oddzielone są tylko zasłonami. Zasłony są używane zamiast drzwi w wielu państwach tropikalnych, dla ochłody; jednak umeblowanie chińskich pokoi różni się od pomieszczeń tureckich czy perskich. Chińczycy siadają na krzesłach, jak my, i mają podobne naszym wysokie stoły. Śpią w łóżkach, jednak ich łóżka nie są niczym w stylu naszych, ponieważ zamiast materaca mają tylko maty.
Zamiast przyozdabiać pokoje obrazami, wieszają Chińczycy malowane lampiony oraz kawałki białej satyny z wypisanymi sentencjami; mają również biblioteczki i porcelanowe słoje. Nie mają jednak kominków, ponieważ nigdy nie potrzebują ognia do utrzymania ciepła: słońce wpadające przez południowe okna czyni pokoje wystarczająco ogrzanymi zimą, a latem jest bardzo gorąco.
Chińczycy zimą zakładają jeden płaszcz na drugi, a potem kolejny, aż jest im wystarczająco ciepło. W północnych Chinach zimą jest tak mroźnie, że miejsce, gdzie stoi łóżko (czyli alkowa w ścianie) jest ogrzane przez piec znajdujący się pod spodem, a cała rodzina tłoczy się na nim razem jak dzień długi.
Chińskie domy nie mają tylu pięter, co nasze; w miastach jest jedno piętro ponad parterem, ale na wsiach nie ma pokoi na piętrze.
Rozbawiłby was widok chińskiego wiejskiego domu. To nie jest jeden wielki dom, a wiele małych budyneczków podobnych altanom i długie krużganki biegnące między nimi. Jedna z tych altanek mieści się na środku stawu, z mostem ku niemu wiodącym. W stawie pływają złote i srebrne rybki, bo trzeba wam wiedzieć, że te piękne rybki, w Anglii często trzymane w szklanych misach, pochodzą właśnie z Chin. Przy ścianach ogrodu mieszą się wielkie klatki; w jednej można zobaczyć złote i srebrne bażanty, w następnej wspaniałego pawia, w kolejnej delikatnego bociana, a w jeszcze innej eleganckiego jelonka. Często w ogrodzie znajdziecie gaje morwowe, a w środku tych gajów – domy z bambusa, służące do hodowli jedwabników. Karmienie tych niezwykłych robaków to domena dam. Tylko bardzo cisi ludzie mogą się nimi opiekować, gdyż hałas mógłby robaki zabić. Złote i srebrne rybki też nie znoszą zbyt wielkiego hałasu.
W każdym wielkim domu w Chinach znajduje się pokój zwany Salą Przodków. Tam rodzina oddaje cześć zmarłym rodzicom, dziadkom, pradziadkom i tym, którzy żyli jeszcze dawniej. Nie ma tam żadnych portretów, ale są tablice pamiątkowe z wypisanymi imionami. Rodzina kłania się tablicom i pali kadzidła i złoty papier! Co za idiotyczne obrzędy! Cóż dobrego może zmarłym przynieść kadzidło i papier? I cóż dobrego mogą zmarli zrobić dla swych dzieci? Jak to możliwe, że tak pomysłowi ludzie jak Chińczycy są tak głupi?
Szkoda, że pani pastorowa nie podała nazwy tego wspaniałego zaiste wynalazku, jakim jest ogrzewane łóżko (och, przydałyby się w starych kamienicach na Śląsku!...) - kang. Ostatnio zrobiło się o kangu, starożytnym wynalazku chińskiej północy, bardzo głośno w całych Chinach. Dlaczego? Cóż, Koreańczycy próbują go ukraść i wpisać na listę UNESCO jako koreański wynalazek. To znaczy: tak podają chińskie media. Bo tak naprawdę to Koreańczycy chcą wpisać ondol, czyli ichnie ogrzewanie podłogowe...
Drugą moją ulubioną częścią opisu jest to, jak to Chińczycy są cisi ;)

4 komentarze:

  1. Anonimowy31/3/14 13:45

    Super... czytam z wielka ciekawoscia. Jacy cisi sa Chinczycy przekonalam sie w chinskiej dzielnicy Bankoku :-)
    Pozdrawiam
    Kiara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, ci uładzeni przez tajską kulturę to pewni i tak są cisi w porównaniu z oryginalnymi ;)

      Usuń
  2. Anonimowy2/4/14 23:21

    Hahaha, dobre, co jak co, ale Chinczycy sa dla mnie synonimem gwaru i halasu. Moze jedynie Arabom ustepuja. Moze sa cisi wobec wajgirenow, przed ktorymi nie wypada sie pokazywac co sie naprawde mysli?

    A ten kang, to pewnie takie cus jak nasz przypiecek, na ktorym na wsi cale rodziny sypialy pod kozuchami.
    Nie masz mzoe jakiegos obszerniejszego artykulu historycznego? Chetnie bym sobie to wyobrazilal w takim typowym, dawnych, chinskim domostwie.
    Sirh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kangu można poczytać na przykład tutaj: http://books.google.com/books?id=32QneZ9HtrYC&pg=PR9&vq=Kang&dq=%22floor+kang%22&sig=kkWhy1OKJis7aScUbZD-5MIpoSM#v=onepage&q=Kang&f=false.
      Zapewniam, że przy obcych Chińczycy są tak samo głośni ;)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.