blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2013-12-23

Mały Smok a pieska sprawa

Psina jest w niektórych częściach Yunnanu nieprawdopodobnie popularna. ZB, ku mojemu wielkiemu ubolewaniu, jest jej wielkim smakoszem. Za to Mały Smok psiny nie jada.
Ja: No powiedz, Mały Smoku, dlaczego nie jadasz psiny?
MS: Bo nie.
Słychać, że pytanie mu się nie podoba, dlatego drążę temat w poszukiwaniu sensacji.
Ja: Co, nie smakuje ci?
MS: (podenerwowany, ale zdołał się opanować) nie, po prostu nie jem!
Ja: (stwierdziłam, że przecież na mnie się nie obrazi, więc niech mi do cholery powie dlaczego) No nie bądź taki, powiedz, albo uznam, że jesteś nieprawdziwym Yunnańczykiem!
MS: (w końcu się łamie) W języku ludu Lahu słowo "pies" i "matka" wymawia się bardzo podobnie, a ja jestem przecież w połowie Lahu...
Wspaniałe wytłumaczenie, już nie mówiąc o tym, że przecież ja też psiny w zasadzie nie jadam i wcale nie chcę go do niej namawiać. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego się tak ociągał z powiedzeniem, o co chodzi. Otóż - Mały Smok, wspaniałe dziecko, cudowny przyjaciel, okropnie się wstydzi tego, że jest mieszańcem, i to w dodatku mniejszości Lahu. Lahu bowiem to głównie mieszkańcy wsi, zajmujący się na codzień piciem dużych ilości alkoholu, zajadaniem się papryczkami chilli i złym traktowaniem kobiet. Tak przynajmniej wyglądają w umysłach większości etnicznych Chińczyków Han.
Mały Smok nie pije, jest najgrzeczniejszym i najsłodszym chłopcem świata, uprzedzająco grzecznym dla wszystkich wokół i troskliwym nawet wobec kobiet jak mało kto. Tylko to chilli mu zostało na pociechę.
A w oczach większości Chińczyków i tak jest zwykłym wieśniakiem, więc nie strzela sobie w stopę, mówiąc, że jeszcze w dodatku jest mniejszościem, i to nieczystej krwi...
Ciekawe, kiedy zrozumie, że w moim domu mieszańce zawsze będą, siłą rzeczy, mile widziane ;)

3 komentarze:

  1. Brak relacji z pl= buuuuu

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem urobiona po łokcie przyrządzaniem dwunastu potraw. Całe szczęście ZB zrobił dwie chińskie ryby ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie, zastanawiam się czy podzielisz się wrażeniami Twojego męża z pobytu w Polsce, jego opiniami na temat jedzenia, ruchu ulicznego, pogody...
    Pomiędzy Twoimi potrawami życzę - wesołych świąt

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.