blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2013-01-03

strzyknij sobie!

Bolą Cię stawy? Zwichnąłeś sobie coś? A może coś nie tak ze ścięgnami? Czy niedobory białka?
Obojętnie, co jest nie tak. Odkąd trepangi nie są już zastrzeżone dla stołu cesarskiego, każdy majętny Chińczyk zajada strzykwy (czyli "morskie żeńszenie" 海参) aż miło.
Dlaczego majętny - cóż, ta wątpliwa przyjemność słono kosztuje. Jak na oślizgłe i galaretowate ciało bez smaku, które doskonale można zastąpić rybnym kisielem, cena jest dość wysoka. No ale skoro leczy WSZYSTKO... Wraz ze słuchotkami, zupą z płetwy rekina (pychotka!!!) i pęcherzem pławnym (eee...) uchodzi za przysmak morski (te cztery przysmaki określa się skróconą wspólną nazwą 鮑參翅肚 czyli "słuchotkażeńszeńpłetwabrzuch"), więc nikt się oczywiście nie przyzna, że uważa te przysmaki za mdłe i obrzydliwe...
No dobrze, nie przesadzajmy. Obrzydliwe może nie, ale... schabowy lepszy...;)


Strzykwa to danie, które często pojawia się na stołach, gdy nestor rodziny obchodzi urodziny itd., bo jest ona idealny właśnie na dolegliwości staruszków na pasach ;)

2 komentarze:

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.