blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-12-30

Yi-Da-Li 玉大麗

Yidali, pisane po chińsku 義大利 to Italia czyli Włochy.
Jednak wśród yunnańczyków popularny jest żart językowy: Jeśli byłeś w Yuxi, Dali i Lijiangu, to znaczy, że byłeś w Yi-Da-Li. Żart bierze się z tego, że Chińczycy często łączą kilka nazw, biorąc tylko ich pierwsze człony - sylaby i zestawiając w jednym ciągu. Po skróceniu Yu(xi), Da(li) i Li(jiang) to właśnie Yi-Da-Li.
Zaraz, zaraz... Ale przecież Yuxi zaczyna się na Yu, a nie na Yi!!
Teoretycznie tak. W praktyce, ponieważ w yunnańskich dialektach nie istnieją umlauty, nosowe brzmienie Yu zmienia się w wymowie na Yi. Na tej samej zasadzie w Kunmingu nie kupujemy 綠茶 tylko 莉茶 względnie 荔茶, czyli jaśminową/licziową herbatę zamiast zwykłej zielonej. Rozumienie dialektu yunnańskiego jest jedynym sposobem na przetrwanie w Kunmingu. Przy okazji leczy nas, białasów z kompleksów w temacie wymowy chińskiego. Bo może i mamy problem z tonami, ale przynajmniej, w przeciwieństwie do Kunmińczyków, umiemy wymówić ü!
A przypomniałam sobie o tym właśnie dzisiaj, bo byłam już w tych trzech miastach, zwiedziłam więc Yunnańskie Włochy...

2 komentarze:

  1. Dzięki za wpis o Yuxi.Zdjęcia świetne,oglądając je patrzę na pierwszy,drugi i kolejny plan,bo wszystko tam jest ciekawe.Cieszę się,że masz ich dużo.Napisałaś,że płakałaś w duchu,że nie zdążyłaś zobaczyć starego Kunmingu.Ja czytając o Chinach,chociaż nigdy w nich nie byłam i pewni niestety nie uda mi się ich odwiedzić,mam podobne uczycie.Gdy czytam o zabytkach,rzeczach,miastach,które zostały bezpowrotnie zniszczone,naprawdę doznaję wielkiej tęsknoty,za czymś ,czego nigdy co prawda nie widziałam/ale bardzo chciała bym zobaczyć/i wiem ,że nie zobaczę.Bardzo bolesna jest również to ,że niszczenie tego wspaniałego kraju i jego zabytków trwa nadal/Zapora Trzech Przełomów/,a w przypadku tej budowli rokowania niekiedy są dramatyczne.Napisz mi proszę ,czy ta zabudowa z Yuxi ,to typowy hutong. Zastanawiam się często, co te "moje" Chiny w sobie mają,że potrafią wzbudzić taką miłość i tak zafascynować.Zyczę Tobie i Twoim bliskim z okazji Nowego Roku wiele szczęścia,wielu podróży,wielu smaków,kolorów i żebyś nam to wszystko /to już mój egoizm przemawia/jak najczęściej mogła przekazać.Pozdrawiam Noneczka.

    OdpowiedzUsuń
  2. To w ogóle nie są hutongi, budownictwo yunnańskie w ogóle dość zasadniczo różni się od pekińskiego, ale o tym napiszę, jak trochę więcej poczytam. Zostawiam to sobie na przyszły rok :) W którym również życzę Ci wszystkiego najlepszego, w tym zrealizowania marzenia i przyjazdu do Chin :) A gdyby się udało - zapraszam do Kunmingu na dobre jedzenie i herbatę :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.