blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-11-02

楚雄市峨碌公園 Park Wzniosłych Kamyczków w Chuxiongu

Daleko na zachodnim krańcu miasta (co biorąc pod uwagę rozmiary miasta nadal nie stanowi przeszkody nie do pokonania), na zboczach góry Elu (Wzniosłych Kamyczków ;)), radosna zieleń otula maleńkie pawiloniki (na przykład Starożytny Górski Pawilon, który zresztą faktycznie jest dość stary i niedawno odnowiony; Nauczyciel Li twierdzi, że się w nim bawił, jak był mały, a to było dawno temu...),
a chłód bijący z lustra stawu pozwala się cieszyć jesiennym upałem.
Najwyższa z gór wznosi się na prawie 1950 m.n.p.m, więc i spacerek może zmęczyć; las jest bujny, choć widać, że większość drzew jest młoda. Jeśli jednak wejść głębiej w wijące się ku szczytom wąskie ścieżki, natrafić można na okazy, których grubość pnia wskazuje na sędziwy wiek - znaleźć tu można i drzewa herbaciane, i pistacje, i moją ukochaną sosnę yunnańską, o której jeszcze opowiem. Niedawno powstał "pawilon wodny" lilii wodnych 荷花樓水榭,
przy którym zmarnowałam pół dnia na cykanie fotek; jest też miniogród zoologiczny z biednymi jelonkami na betonie,
małe obserwatorium astronomiczne i piękna Świątynia Dobrobytu, o której jeszcze napiszę. Zabytkowe części parku są powoli odnawiane; tworzy się nowe obiekty, jak park kamelii (powinniśmy wrócić u schyłku zimy, kiedy kamelie kwitną...).
W całym parku pełno przebierańców. A, nie, to nie przebierańcy - to miejscowi Yi zbierają się, by wspólnie pośpiewać i potańczyć.
Ale jednak są to poniekąd przebierańcy - zamiast tradycyjnych bucików z materiału zwykłe szpilki,
zamiast wypaśnych szerokich spodni - dżinsy. Atmosfera jednak przypomniała mi, jak w dawnych, dobrych czasach tańcowałam w yijskiej wiosce na końcu świata...
I jeszcze jedno: yijska stylizacja. Patrzcie, jak bardzo różnią się te dwa lwy: jeden jest yijski,
drugi chiński.
Szkopuł w tym, że lwy w ogóle nie znajdują się w yijskim panteonie, właściwie park winien być upstrzony tygrysami...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.