blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-09-23

Brzoskwinie Nieśmiertelnych 蟠桃

Różnie je nazywają. A to Saturnowe, a to po prostu UFO. Chodzi zawsze o te, które w Chinach zowią się Brzoskwiniami Nieśmiertelnych 蟠桃. I choć dzisiejsze Brzoskwinie Nieśmiertelnych stanowią ledwie nędzną namiastkę przedłużających życie brzoskwiń z ogrodu Królowej Matki Zachodu, ich smak i aromat jest doprawdy nieziemski.
A było tak.
(zdjęcie z wiki, reprodukcja obrazu autorstwa Liu Yuyi 劉宇一)
Królowa Matka Zachodu obchodziła raz hucznie urodziny, przypadające na trzeci dzień trzeciego miesiąca księżycowego. Zrobiła niezłą imprezkę, zaprosiła wszystkich chińskoniebiańskich celebrytów, aby ich uraczyć owymi brzoskwiniami. A wiedzieć Wam trzeba, że dają one nieśmiertelność temu, kto je spożyje, dlatego Matka Królowa Zachodu mocno uważała, by zaprosić tylko tych, którzy i tak byli już nieśmiertelni i nie mogli na całej zabawie niecnie skorzystać. Ale nawet biedne bóstwa i inni nieśmiertelni musieli się pilnować, ten bowiem, kto naruszył zasady dobrego wychowania, ponosił straszliwe konsekwencje, o których już pisałam. Na przykład Generał-Od-Podnoszenia-Kurtyny Sha Wujing niechcący stłukł wazę, przez co nie tylko został solidnie obity, ale i musiał w niemiłej postaci wrócić na ziemię. Innym przypadkiem był Zhu Bajie, który po pijanemu molestował Boginię Księżyca Chang'e, za co został zdegradowany, zesłany na ziemię i zamieniony w człowieka ze świńskim łbem, skąd się zresztą wzięło jego najpopularniejsze imię. Taaak, milutka ta nasza Królowa...
Wracając do brzoskwiń - nie wiem, na ile są boskie i czy mi wydłużą życie, ale od niedawna weszły na stałe do mojego jadłospisu - zgodnie z chińską medycyną są chłodem, który gasi mój wewnętrzny ogień.
Spłaszczone, malutkie, z bielusieńkim miąższem, okrytym mało włochatą skórką, są od zwykłych, ordynarnych brzoskwiń słodsze, twardsze i bardziej aromatyczne, a poza typowo brzoskwiniowym smakiem, można też wyczuć nutkę migdałową. W Kunmingu pojawiły się w lipcu i nadal można je dostać. Uprawiane w Chinach od setek lat, i na Zachodzie zyskały wielką popularność, widziałam je nawet, drogie jak cholera, na targu w Bytomiu...
A o samych brzoskwiniach więcej tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.