blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-08-29

Tong Li 童麗

Dziecieca Pieknosc, 童丽, to dziewcze z Gory Siodlowej 馬鞍山, portu nad Jangcy. Spiewu zaczela sie uczyc juz w podstawowce, ale takich jest wiele. Ona jednak po liceum zdecydowala, ze bedzie spiewac. I jej sie udalo.
W 2005 roku, jeszcze jako straszna gowniara, rozpoczela wspolprace z firma fonograficzna, a ta podpowiedziala jej, czym sie powinna zajac. Nagrywaniem mianowicie. W latach 2005-2012 powstalo 28 krazkow. Nawet biorac pod uwage, ze czesc to thebestofy, jest to liczba imponujaca. Fakt, nie pisze swych utworow sama. Ba, nawet nie ma nikogo, kto by pisal utwory dla niej. Spiewa wylacznie covery. Zadna z niej artystka, skoro kradnie cudze utwory i zbija na nich kase, mozna powiedziec. Tyle, ze, moi drodzy, ona te utwory spiewa stukroc lepiej od ich tworcow!!! Oczywiscie, nie wszystkie. Niektore po prostu spiewa tak samo dobrze, jak pierwsi wykonawcy - ale i to nie zawsze jest latwe, prawda? Tym niemniej czasem z kompletnych ekskrementow muzycznych, jak piosenki Jaya Chou (marudy, jak go nazwala Kasia, nie wiedzac o tym, ze jest on bozyszczem nastolatek w calej Azji i ze sprzedaje wszystkie plyty w wielomilionowych nakladach, choc ma glos jak z d... wlos, a jeszcze dykcje bezzebnego swistaka), ktory je wygledziwuje gdzies pod nosem, potrafi zrobic piekne, urocze piosenki o milosci. Ma glos zaokraglony i delikatny jak porcelanowa czarka do herbaty, w dodatku polana miodem. Spiewa, jakby caly czas sie usmiechala. Ona UMIE spiewac. Nie ma ani jednego blednego dzwieku, ma idealna dykcje i jeszcze wie, jak zinterpretowac. Kazda piosenka, ktora spiewa, jest dzielem sztuki.
Choc generalnie moge jej sluchac w kolko, niektore plyty lubie bardziej. Do takich nalezy m.in. plyta w holdzie Teresie Deng, na ktorej zinterpretowala na nowo najwieksze hity niezyjacej ikony tajwanskiej sceny muzycznej. Albo plyta "Gdzie jest milosc?", na ktorej do zachodnich standardow dopisano nowe, chinskie slowa (nie tlumaczenia, bo to bylaby przegrana sprawa) jest wdzieczna, a juz plyty z towarzyszeniem guzhengu kocham nad zycie. Rowniez ostatnie plyty, w ktorych slodki do tej pory jak miod glos artystki bogatszy jest o nute smutku, goryczy, zalu, a moze po prostu dojrzalosci? - to perelki, ktorych nie wstydzilabym sie postawic na polce, gdybym tylko mogla je kupic. Nigdzie ich bowiem nie mozna dostac.
Wydala 28 plyt i jest w Chinach nieznana. W internecie niemal nie ma jej zdjec, a te, ktore sa, pochodza z okladek plyt. Bogate w informacje baidu (chinskie google) nie wie, ile ma lat, ani czy ma chlopaka. Jest antycelebrytka. W dodatku firma fonograficzna pilnie strzeze dostepu do niej - ciezko znalezc jej namiary, ciezko sie dodzwonic, nawet zaproszenia do odbioru kolejnych nagrod wysylane sa na adres firmy. Dlaczego? Nie wiadomo. Moze chca ja chronic? A moze zamkneli o baozach i wodzie, i zmuszaja do katorzniczej pracy? Nie wiem. Ale ktos, kto malo koncertuje, nie kontaktuje sie czesto z publicznoscia i tylko po prostu genialnie spiewa niestety nie zostanie nigdy dostrzezony...
"Dialog - historia Dzieciecej Pieknosci i guzhengu"《对话-古筝与童丽的故事》
Łącznie wydano bodaj trzy płyty pod tym tytułem. Są zdecydowanie moimi ulubienicami wśród licznych dzieł piosenkarki.Tego brzmienia nie sposob zapomniec. Caly ten newage'owy belkot w ogole nie jest w stanie oddac polaczenia perly instrumentow muzycznych Chin z brylancikami piosenek w wykonaniu Tong Li.

Czy nie przeszkadza mi to, ze sa to covery?
Coz. Dla mnie umiejetnie zrobiony czy zaspiewany cover to sztuka sama w sobie. W Chinach sprawa jest jeszcze zabawniejsza. Bo widzicie - tu w zasadzie nie istnieje prawo wlasnosci intelektualnej. Prawo autorskie.... eee... No wlasnie. Ludzie nie tylko wyspiewuja na koncertach cudze piosenki, co jest traktowane jako swoisty hold. Nagrywaja je rowniez, czasem w wesjach bardzo nieodleglych od oryginalu. A odkad Chiny podbilo karaoke, a internet umozliwil chwalenie sie wlasnymi nagraniami popularnych piosenek, wszyscy spiewaja wszystko, lacznie z cudzymi. Poza tym, przeciez wszyscy wiedza, ze lubimy piosenki, ktore znamy, a w Chinach to dziala chyba jeszcze bardziej, niz u nas. Gdyby chciec przelozyc chinski fenomen coverow na grunt polski, trzeba by na przyklad, zeby KAZDY polski muzyk poczatku XXI wieku nagral przynajmniej jedna piosenke, dajmy na to, Skaldow albo Ordonki. Rozumiecie? To nie jest kaprys pojedynczych wykonawcow, jak Nosowska czy Raz, Dwa, Trzy, ktorzy robia cos nowego na starym gruncie. To jest powszechna choroba zawodowa tutejszych muzykow, ktorzy nawet jesli oszczedza sobie spiewania hitow z lat siedemdziesiatych, zabieraja sie za folklor. Wiekszosc chinskich podrobek oczywiscie w ogole nie nadaje sie do sluchania. Dziecieca Pieknosc jest jednym z nielicznych wyjatkow. Jesli sie kupuje jej plyty, to dla jej wspanialego glosu, a nie po to, zeby posluchac starych, dobrze znanych piosenek... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.