blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-07-10

Wojna o wode

W kunminskim osiedlu Zachodniej Wspanialosci ponad 2000 mieszkan walczy o wode. Od wielu dni wody po prostu nie ma. Na poczatku wszyscy mysleli, ze to przez to, ze od trzech lat w Kunmingu nie pada naturalny deszcz – zeby w ogole bylo troche wody, rzad placi za sztucznie wywolywane burze, ktore troche pomagaja, ale tylko troche. Woda byla racjonowana, na przyklad puszczano ja tylko w nocy, ludzie napuszczali sobie do wiader i wanien i tak zyli. Potem zaczely sie naprawy pomp i rur, calego systemu wodno-kanalizacyjnego. Woda byla rano przez godzine i w porze kolacji przez godzine. Wystarczalo na przygotowywanie posilkow i zrobienie zapasow, ale u mnie, na szostym pietrze, wody nadal nie bylo, bo cisnienie w takiej wodzie bylo zbyt kiepskie, zeby dotrzec do nas. Chodzil wiec ZB z wiadrami do wrot osiedla, gdzie mozna za darmo umyc rece, nabrac wody, stal w kolejce z innymi i wracal taszczac wiadra na to szoste pietro...
Gotowanie, mycie, pranie, nawet splukiwanie kibla urasta do rangi problemu. Wiec najpierw plukalismy warzywa, potem w tej wodzie myslimy rece i naczynia, a na koniec splukiwalismy nia ubikacje. Da sie? Da sie... Cale szczescie u swiekry mozna sie bylo wykapac, jak i na mojej ukochanej silowni. Ale przeciez i tak w domu trzeba czasem pojsc do ubikacji. Z przerazeniem mysle o rodzinach, ktore maja malutkie dzieci. A co, jesli dzieci akurat choruja, dajmy na to, maja grype zoladkowa i sraja dalej niz widza?...
Od 30 czerwca nawet na parterze nie ma wody, nawet przez godzine, ani kropli. Juz kij z tym, ze normalnie powinna z calodobowym wyprzedzeniem ukazac sie notka, informujaca, ze wody nie bedzie i kiedy sie znow pojawi. Nawet przygotowany na ewentualnosc braku wody, nie zdolasz przeciez zrobic zapasow na tydzien...
Kiedy spotykalismy sie z sasiadami z calego osiedla u ujscia wody, slychac bylo narzekanie, ze tak sie nie da zyc. No nie da sie. Jak zyc bez wody? Jeszcze my sobie poradzimy, ale co z emerytami, ktorzy po prostu nie maja sily na to, zeby 10litrowe wiadra tachac na szoste pietro bez windy (tutaj wind nie ma, bo to stare osiedle). Teraz wszyscy mieszkancy osiedla, jak tylko sie budza, jak tylko wroca z pracy czy szkoly, bez wzgledu na wiek stoja w kolejkach przy trzech dostepnych ujsciach wody. Trzy ujscia wody na 2000 mieszkan! Polozone sa tak nisko, ze jeszcze jest woda. Ciurka sobie malutkim strumieniem do podstawionych wiader, czasem napelnienie zwyklego wiadra trwa ponad pol godziny, tak tej wody malo... Nabieramy, w co kto moze: wiadra, czajniki, garnki, miski, butle po wodzie mineralnej, a nawet w wielkie, pieciolitrowe butle po oleju. Wychodza z domow brudni, myja twarz czy zeby dopiero w szkole/w pracy. Kobiety, ktorzy mieszkaja dalej od ujecia wody, badz mieszkaja bez „pracownikow fizycznych” plci brzydkiej, podwoza sobie wode pod dom skuterami czy nawet samochodami. Dla mezczyzn to irytujaca, ale niepozbawiona przyjemnosci wlasciwej cwiczeniom fizycznym trudna codziennosc – po powrocie z pracy nie mozna odpoczac, tylko trzeba wode nosic... Wielu emerytow w ogole nie korzysta z ubikacji w domu, chodza za potrzeba do publicznych toalet, bo wola tak, niz znowu wnosic baniaki z woda na na przyklad szoste pietro. Wiele kobiet, od kilkuletnich dziewczynek po starsze panie, poscinalo wlosy na krotko. Bo jak tu porzadnie umyc glowe, jak wody nie ma? Albo z powodu glupiej proznosci marnowac wode, ktora z takim wysilkiem przyniosl maz, syn czy ona sama?
Wiekszosc sasiadow przestala gotowac, z wyjatkiem absolutnej koniecznosci. Pobliskie sniadaniarnie przezywaja oblezenie – wygodniej zejsc i kupic jajka na twardo czy bulki na parze niz zrobic w domu chocby jajecznice i musiec potem myc gary. Zreszta, nawet jesli sie gotuje, kupuje sie warzywa latwe do umycia jak baklazan czy kukurydza, a nie zielenine, ktora trzeba kilkukrotnie oplukac, zeby oczyscic z ziemi.
Wiecie, co jest najgorsze?
To nie dlatego, ze susza.
Nie dlatego, ze naprawy.
To dlatego, ze wodociagi postanowily zmusic ludnosc do zalozenia wodomierzy i zagrozily, ze dopoki wszyscy mieszkancy nie zaloza wodomierzy (koszt zalozenia to mniej wiecej jednoroczna oplata za wode normalnej rodziny), nie bedzie tu wody.
Ciekawe, kto kogo przetrzyma...
Gazety zaczely o tym pisac. Moze to cos da?...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.