blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-07-07

王農 Pilny Krol

Wang Nong, urodzony w 1926 roku w Shenyangu 瀋陽, od poczatku dobrze rokowal jako artysta. Chwalili go nauczyciele w kazdej szkole, do ktorej uczeszczal, okreslali go jako "urodzonego artyste", juz jako poczatkujacy student mial swoj styl. A odkad w tradycyjne malarstwo chinskie zaczal wkladac europejskie techniki, stal sie wyjatkowy, a na Tajwanie go opisuja jako jednego z najbardziej znanych tajwanskich malarzy tuszem. Jego zwierzeta zyja - choc namalowane sa kilkoma zaledwie pociagnieciami pedzla. Krowy czy zwykle pajaki
probuja wyjsc z papierowego swiata, dla ktorego zostaly stworzone - a juz konie sa platonska idea konia,
nie znieksztalcona przez slaby umysl i kiepska technike. To wlasnie dlatego wystawy jego dziel odbywaja sie na wszystkich kontynentach, a dziela znajduja sie w wielu muzeach.
Ja oczywiscie pokochalam najabrdziej jego konie, ktore 86-letni staruszek maluje z taka sama werwa i swoboda teraz, jak czterdziesci lat temu. Ba, ja chyba nawet wole konie nowsze, nie wypracowane i uszczegolowione, a dzikie, wolne, nieskrepowane konwencja.
Nie mniej zajmujace sa jednak i inne jego dziela - jak chocby cala seria o operze pekinskiej, ktorej Wang Nong jest zagorzalym wielbicielem (sam zreszta dawniej wystepowal).
A ja mam juz osiemdziesiat lat! Zycie jawi sie jak we mgle, a przeciez jestem juz stary dziad. I chociaz stuknela mi osiemdziesiacha, cialo mam zdrowe, nie pale, nie pije i tylko maluje tuszem i spiewam opere pekinska, a zycie plynie mi tylez elegancko, co niekonwencjonalnie - nie choruje na choroby starych ludzi, dlatego majac lat osiemdziesiat, czuje sie, jakbym dopiero zaczal zyc. A przeciez gdy bylem mlody, walczylem na froncie i bylem wiesniakiem;
stalem na lini ognia i rozrzucalem nawoz, pracowalem dorywczo i bylem szefem, uczylem sie i uczylem innych. Przehulalem ojcowizne, siedzialem w pace, glodowalem i marzlem, zebralem by przezyc. A potem doroslem, uczylem i bylem gosciem prezydenta. Przekroczylem i Wielki Mur, i Zolta Rzeke. Nigdy nie zapomne slodyczy pierwszej milosci, a i tego, jak sie urznalem w Suhang (Suzhou i Hangzhou). Te wszystkie wspomnienia to moje bogactwo i powod do dumy.
Teraz mam lat osiemdziesiat i wlasnie te wspomnienia, beczka miodu z lyzka dziegciu, przelane na papier pokazuja mnie, z calym bagazem uczuc, krajobrazow i sladow w pamieci. Tylko w ten sposob mozemy stac sie oryginalni.
Sztuka to zmiana, to piekno wizualne polaczone z pieknem uczuc, to unikalny rytm i rym - bez wzgledu na to, czy mowimy o muzyce, tancu czy malarstwie. W miare dojrzewania do zmian, dojrzewa i ocena tego, co winno byc dlugie, a co krotkie, co silne, a co slabe, a wraz z tymi zmianami zmienia sie i rytm/rym naszej sztuki. Moje wzloty i upadki, zycie rodem z romantycznych powiesci, daly moim rymom ciekawy smak, daly tez pewnosc pociagnieciom pedzla i mocy tuszu. Choc cienki szpic pedzla, znaczenie jest glebokie; stado koni wbiega na papier, a ja spiewam opere, podajac dzwiek przewodni na wysokim tonie... Wtedy kazda komorka mojego ciala tanczy, drza wszystkie nerwy, krew wrze w zylach, calym soba musze dac ujscie uczuciom. Slodko-gorzki rym, ktory sam podziwiam. Wiecej tworzyc, wiecej stwarzac, wiecznie gonic, wiecznie tulac sie w wieczym poszukiwaniu. Jeslis oddal swe zycie sztuce, wiedz, ze majac lat osiemdziesiat dopiero to zycie zaczynasz.

(To swobodna interpretacja slow wypowiedzianych przez Wang Nonga z okazji imprezy na 80 urodziny)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.