blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-06-17

Bylica pospolita 藜蒿

Kolejna roslinka do zielnika to kuzynka piolunu, nic wiec dziwnego, ze tak jak piolun poprawia przemiane materii, zwieksza apetyt, dziala zolciopednie i odkazajaco, a takze pomaga nam sie pozbyc zycia wewnetrznego (lewatywa wysyla owsiki na pewna smierc, a napary pomagaja na to, co w trzewiach piszczy) czy zewnetrznego (chocby wszy boja sie bylic panicznie). Rowniez mole i inne szafowe zyjatka nie przepadaja za gorzkawym aromatem bylicy. Ale w Polsce, choc stosowana czasem jako przyprawa, nie jest bylica specjalnie popularna.
W Chinach natomiast chocby sam fakt, ze jest znana po bardzo wieloma nazwami, swiadczy najlepiej o jej popularnosci w wielu regionach, od Heilongjiangu po Yunnan. Ja poznalam te roslinke pod yunnanskim mianem, widocznym w tytule, ale PRAWDZIWI Chinczycy uslyszawszy te nazwe, zapewne nie wiedzieliby, o co chodzi, dopoki bym nie wytlumaczyla, ze chodzi o 蘆蒿. A wzmianki o niej pojawily sie juz w biblii chinskiego zielarstwa, czyli w Ksiedze Ziol Shennonga, czyli ponad 2000 lat temu, a szczegolowo omowiona jest w Kompendium naturalnych surowcow leczniczych z XVI wieku. Poza wszystkimi sposobami uzycia znanymi w Polsce, w Chinach stosuje sie ja rowniez do zapobiegania chorobom zebow, leczenia watroby, gardla i - co najciekawsze! - do chronienia mozgu :) Zachecona w ten sposob, oczywiscie MUSIALAM sprobowac. Bylice mozna spozywac w salatkach, oczywiscie po zblanszowaniu, badz smazona. Mysmy sprobowali w tej drugiej wersji:

Mlodziutkie liscie mozna tez ukisic, ale musza byc bardzo swieze, zeby sztuka sie udala - inaczej potrawa bedzie gorzka. Spozywac mozna wszystkie czesci rosliny, ale najszerzej dostepne oczywiscie sa lodygi, ktore nie sa zdrewniale jak korzen, ani gorzkawe jak liscie. Nie nalezy sie jednak bylica (ani piolunem, jesli juz o tym mowa) przesadnie obzerac - zawiera on bowiem tujon, ktory wzmaga czynnosc kory mozgowej - co mogloby byc przydatne - ale w wiekszych dawkach wywoluje drazliwosc a nawet psychoze, a w konsekwencji uposledza uklad nerwowy. Z tych samych wzgledow lepiej sie nie upijac notorycznie absyntem czy wermutem, ale to juz zupelnie insza inszosc.
Szukajac informacji o bylicy, natrafilam na opisy jej magicznych wlasciwosci - podobno bronila podroznikow przed zlymi duchami i dzikimi zwierzetami - Chinczycy jednak skupiaja sie na jej zastosowaniach leczniczych i kulinarnych. Zastosowanie lecznicze to bynajmniej nie tylko napary czy masci tudziez lewatywy; mozna nakladac bylice bezposrednio na skore badz za posrednictwem igiel akupunkturowych, a najchetniej przy moksybucji, zawsze na goraco, zeby sie pod wplywem ciepla uwolnily lecznicze substancje.
Przepis? Ten, co zwykle: wrzucic zielenine na rozgrzany olej w woku, ewentualnie upachniony czosnkiem, imbirem, chilli. Mozna dorzucic papryki, koniecznie czerwonej, zeby ladniej na talerzu wygladalo. Usmazyc tak, zeby bylo jeszcze lekko chrupkie, a juz nie surowe. To przepis idealny na wiekszosc zieleniny w Chinach. A tutaj wiecej przepisow, po chinsku - dla cwiczacych jezyk ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.