blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-06-19

badminton 羽毛球

Uwielbiam badminton. Najchetniej bym grala od rana do wieczora w sesjach: 15 minut gry-5 minut zdychania-5 minut wracania do siebie i tak a piat. Moze po kilku latach bylabym w stanie wydluzyc 15 minut do 25 albo i pol godziny, ale to raczej niemozliwe. Ze zdychania tez pewnie nie bedzie mi dane zrezygnowac...
Do rzeczy.
W Chinach i na Tajwanie badminton jest bardzo popularny; jest tu wiecej boisk do badmintona niz do pilki noznej czy siatkowki. W badmintona grywaja dzieci, ale i staruszkowie w parkach, ale boiska sluza tym, ktorzy nie tak ot sobie packaja lotke, tylko tym, ktorzy naprawde sie znaja. No i mnie.
Dodatkowo, poniewaz Kunming jest polozony w calkiem wysokich gorach, jest tu malo tlenu, wiec lotka jest szybsza, a zabawa ciekawsza. Stad przyjezdzajace tu tlumy pol- i calkiem profesjonalnych zawodnikow, cwiczacych gre w warunkach ekstremalnych. Oczywiscie, zazwyczaj przerzynaja sromotnie z tutejszymi, bo nieprzyzwyczajeni. A juz taki ZB rozklada duza czesc kondycyjnie, bo on po prostu dobiega do wszystkiego, odrzutowiec ma w tylku czy co, sama juz nie wiem... Ale tez cwiczy, grywa regularnie i to nie takie pitu pitu, tylko trzy godziny meczow pod rzad na przyklad. Sama perspektywa takiego meczu mocno go cieszy.
Piatkowy wieczor. Dzwoni telefon; ZB odbiera, a za chwile przychodzi i, ucieszony, wola: Ide dzis na meczyk badmintona!
Ja wlasnie czytam pasjonujaca ksiazke, wiec odmrukuje pod nosem: dobrze, kochanie i czytam dalej.
ZB patrzy na mnie z wyrzutem, ze nie naciskam, by ze mna zostal i w ogole, i mowi: no juz mnie tak nie powstrzymuj!
Na co mnie sie chochlik wlacza, zaczynam jeczec: nie opuszczaj mnie, no jak mozesz wyjsc w takiej chwili, w ogole mnie nie kochasz, no zostan, jednoczesnie wypychajac go za drzwi.
Zasmial sie, pozbieral zabawki i wyszedl. Slysze odglos zamykania mnie na trzy spusty. Biore telefon, zeby przypomniec balwanowi, ze jestem w mieszkaniu i zeby mnie moze jednak nie zamykal, ale zanim zdazylam wybrac numer, slysze soczyste !@#$%$#@, a potem wybuch smiechu i otwarcie zamka, i dopiero wtedy stuptanie na dol...
Jak mozna byc tak roztrzepanym i jednoczesnie tak dobrze grac w badmintona??!!
A tu dowod na to, ze grywam w badmintona:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.