blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-04-09

滾床 fikolki na lozku

Spodziewajac sie mojego szybkiego zamazpojscia (WTF? No dobra, lubie Zwykla Belke, ale zeby od razu slub? Eeee...), Mala Deng ze szczerego serca zproponowala, ze zalatwi mi fikolki na lozku, przy pomocy swojego siostrzenca zreszta.
Ekhm.
Nie no, mlodsi faceci oczywiscie maja swoje zalety, ale siostrzeniec Malej Deng ma niecale dwa lata, wiec wizja jakichkolwiek jego fikolkow na moim lozku wydala mi sie zupelnie bez sensu. Zapomnialam o tym, czym sa fikolki na lozku w chinskiej kulturze, bije sie w piers.
Otoz: Zanim nowozency udadza sie do swojej nowej sypialni w celu plodzenia potomstwa, ich krewni i przyjaciele przygotowuja odpowiednio lozko. Jak? Biora chlopaczka (badz kilku) w wieku przedszkolnym i sklaniaja go, zeby sie przetoczyl/przetoczyli trzykrotnie od nog do glow lozka. Podobno jesli sie dobrze przetocza, mloda malzonka szybko powije synka. I choc ta tradycja mocno pokazuje szowinizm Chinczykow, i choc w 2040 roku istniec bedzie cale spore miasto chinskich kawalerow bez nadziei na znalezienie zony, to po dzis dzien tesciowe dbaja o to, zeby po lozku synowej fikolkowali chlopcy, najlepiej bliznieta.
Z punktu widzenia dzieci, zabawa jest o tyle fajna, ze jak dobrze fikolkniesz, to sypnie kasa, a i cukierkow mozna sie nachapac.
Skad jednak ta wielowiekowa tradycja sie wziela?
Dawno, dawno temu, na polnocnym wschodzie, gdzie zimy srogie, warunki zycia ciezkie, wiec i ludzi malo, kazdy meski potomek byl na wage zlota. Wiadomo bylo, ze tylko facet poradzi sobie z polowaniem, uprawa ziemi, a potem z zaopiekowaniem sie rodzicami, gdy oni sie zestarzeja. W domu panstwa Zhao jednak rok za rokiem pojawialy sie dziewczynki, az w koncu bylo ich szesc - trzeba je wydac za maz, wyposazyc, wiec koszta rosna, a kto sie bedzie opiekowal na starosc rodzicami? Juz nie mowiac o tym, ze wszyscy sie z biednych Zhao nasmiewali...
Pewnego dnia pani Zhou, zmeczona poranna praca, uciela sobie drzemke. We snie ukazal sie jej siwowlosy staruszek, ktory powiedzial jej, ze jesli chce powic syna, winna pozyczyc dziecko plci meskiej i przetoczyc je trzykroc przez lozko kang. Po tym stwierdzeniu staruszek rozwial sie jak dym, a pani Zhao sie obudzila i oczywiscie natychmiast pobiegla do meza, zeby mu sen opowiedziec. Ten zas uznal, ze staruszek ze snu to zapewne jeden z niesmiertelnych i oczywiscie trzeba go posluchac. Pozyczyli od krewnych bliznieta plci meskiej i fiu!! przetoczyli ich po kangu po trzy razy. I, wierzcie lub nie, po 10 miesiacach pani Zhao powila bliznieta, slicznych chlopcow. Ich cudowne poczecie przeszlo plotka po kraju i teraz w calych juz Chinach, w kazdym domu nowozencow, jeszcze przed noca poslubna przyprowadza sie chlopcow, by pohulali po przyszlym lozu malzenskim...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.