blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-01-09

牙醫 stomatolog

Dwa tygodnie temu rozbolał mnie ząb. Lekcje przetrwałam, pogryzając ziarenka pieprzu syczuańskiego, ale to tylko środek znieczulający, a nie lekarstwo. Nauczona doświadczeniem stwierdziłam, że nie mogę czekać i wybrałam się do tutejszego szpitala miejskiego. Stanąwszy w progu sali stomatologicznej
miałam ochotę wyjść i nigdy nie wrócić. Brrr. No ale ząb boli, i to tak, że uniemożliwia spanie. Nawet po środkach przeciwbólowych. Zostaję.
Piątka lekarzy zaczęła dyskutować, kogo wysłać do prowadzenia pertraktacji z kosmitką. Nie, ja nie umiem po angielsku. Ty, a zęby białych są takie same jak nasze? W końcu jeden młodzieniec, przystojny (jak się później okazało) i niegłupi stwierdził: przecież jak otworzy usta, to będzie wiadomo, o co jej chodzi, prawda? I powitał mnie wdzięcznym acz cokolwiek nieśmiałym "Hello", które stanowi połowę jego anglojęzycznego słownika.
Uśmiechnęłam się doń, powiedziałam, co mi dolega, że się boję dentystów i że jeśli trzeba będzie mi wiercić w zębie, to ja proszę o morfinę, czym rozładowałam napięcie, a uśmiechnięty młodzieniec zaprowadził mnie dumnie do swojego fotela i zaczął badać mój stan uzębienia, w międzyczasie prowadząc wywiad środowiskowy (od "jak długo się uczysz chińskiego?" po "czyli będziesz tu jeszcze co najmniej pół roku? Świetnie!"). Swoją drogą, już zrozumienie polskiego dentysty, mówiącego zza maseczki, jest sporym wyzwaniem, a zrozumienie takiego, który mówi zza tej maseczki po chińsku to już lekki kosmos...
Po zapakowaniu lekarstwa nakazał mi przyjść za dwa tygodnie.
Dziś mijał termin, więc się wybrałam.
Spodziewałam się wszystkiego, ale nie dentysty-sadysty, który na mój widok krzyknie z uśmiechem moje imię, odprawi królewskim gestem innych pacjentów i lekarzy, a na nieśmiałą propozycję stażystki, że może ona się mną zajmie, bo już prawie przerwa obiadowa, a mój dentysta się przecież spieszy, z pełnym wyższości uśmiechem odpowie: NIE! ONA JEST MOJA!!!!
Przyjaciółka usłyszawszy tę historię zadała tylko jedno pytanie: "Żonaty?" :D

4 komentarze:

  1. Lubię to oraz przyłączam się do pytania ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy zonaty, nie pytalam ;)
    PS. Dom, zrob mi przycisk "Lubie to" jak obiecales, to nie bedzie problemu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No przecież już kiedyś go zrobiłem, tylko gdzieś zaginął w międzyczasie. Myślałem, że za Twoją sprawą :).

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiem, jakie ufoludki go zjadly... badz aniolem i... "ja chce jeszcze raz!"

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.