blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2011-12-14

taksówkarz 司機

Zazwyczaj przemieszczam się po Jinghongu Błękitnym Ścigaczem, jednak z okazji odwiedzin Smutnej Owcy (mojego tajskiego młodszego braciszka, który wygląda jak... no sami rozumiecie :D) porzuciłam mój cudny środek lokomocji na rzecz taksówki, bowiem musiałam się przemieścić bardzo daleko, a poza tym chciałam zabrać SO na przechadzkę po moich ulubionych miejscach, a NIE BĘDĘ wiozła nikogo na bagażniku.
Wieczorem wsiadam w taksę, szofer widzi białaskę, to rzuca kwotą 20 yuanów, która, choć w przeliczeniu oznacza ledwo 10 złotych, według mnie była bezczelnym zdzierstwem. Już w taksówce zaczęłam się wykłócać, że ma zejść do 15, bo wiem, że taka jest stawka i że jestem tutejsza, i żeby sobie darował traktowanie mnie jak zwykłego laowaia. Przyjrzał mi się bacznie w lusterku i, zapewne dla odwrócenia uwagi, wszczął pogawędkę:
-Bardzo dobze mówis po chińsku.
-Dzięki.
-Naprawdę!! Jak długo jus tu mieskas?
-W Jinghongu? 3 miesiące.
-Ale pewnie w Chinach jesteś jus długo, prawda?
-Łącznie będzie ze 3 lata, a co?
-No bo naprawdę świetnie mówis! Lepiej od wsyskich laowaiów, których tu spotkałem.
-Naprawdę? A Ty w ogóle skąd się tu wziąłeś?
-Jak to skąd?
-No bo przecież nie jesteś z Yunnanu.
-Dlacego tak uwazas?
-Bo mówisz inaczej.
-No wies, nie mowię do ciebie lokalną gwarą, bo wiem, ze nie umies.
-Po pierwsze umiem (tu poleciałam kilkoma ładnymi zdankami), a po drugie właśnie twoja tak zwana mowa powszechna brzmi inaczej niż w wykonaniu miejscowych.
-No to niby skąd, twoim zdaniem, jestem?
-Z Syczuanu.
-Skąd wies???? No skąd??? Jak to??...
Zbliżaliśmy się już do celu, więc zszedł z tematu i mi jednak obniżył stawkę, skoro znam się na czarach i wiedziałam, skąd pochodzi...
PS. Dla nieznających chińskich realiów: Syczuan jest znany z 3 rzeczy: z pysznego żarcia, ślicznych, bladych dziewczyn i nieuleczalnego seplenienia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.