blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2011-08-17

wielka slawa to zart - po raz nty ;)

W Kunmingu wlasnie krecony jest serial o latach trzydziestych ubieglego wieku w tym miescie. Czas mocno ciekawy historycznie, w sam raz na kilkunastoodcinkowy serial ;) Jako, ze prawie sto lat temu bialych tu bylo calkiem sporo, nagle na stronach ofert pracy pojawily sie oferty dla bialasow.
Poszlam.
Wzieli mnie.
Nic dziwnego - potrzebowali ze 30 sztuk, nie mogli wybrzydzac - latem w Kunmingu bialasow nieduzo, bo wiekszosc albo juz wrocila do domu, albo jeszcze nie przyjechala na nowy semestr. Gdy trafilam na plan zdjeciowy, bylam zszokowana - pierwszy raz w Kunmingu widzialam tylu bialych naraz. :)
Poubierali nas w stare firanki wzglednie duza ilosc cekinow wzglednie fraki/marynarki (pomieszanie z poplataniem). I jak stado owiec bylismy ganiani z miejsca na miejsce w... i tu male zaskoczonko: w knajpie David 戴維營

w rozrywkowej dzielnicy Kunmingu, Kundu 昆都. Knajpa faktycznie jest kiczowato wystylizowana na to, co Chinczycy mysla o europejskich salach balowych - kanapy obite czerwonym pluszem, zyrandole
z cwiercszlachetnymi kamieniami itp, a po wszystkim biegaja stada karaluchow, ktore dobrze sie tu czuja, bo pomieszczen NIE DA sie wywietrzyc - jest goraco i sa resztki jedzenia - o czymze wiecej przecietny karaluch moze marzyc? :D Gdy dostalam sie w to miejsce, bylam zszokowana - bo znalam je juz wczesniej z potancowek z siatkarzami - tylko oczywiscie nie pamietalam nazwy, bo po co sobie zasmiecac glowe nazwami :D Wynajem jednej z najlepiej prosperujacych dyskotek na potrzeby krecenia serialu musial kosztowac fortune.
Z okazji pobytu mialam sobie okazje poogladac obcokrajowcow, ktorzy przyszli. Poza zakreconymi maniakami Chin (ja, ja, ja... a oprocz mnie jeszcze taki jeden sympatyczny Francuz, ktory mowil po angielsku tak, ze sie nie domyslilam, ze jest Francuzem :)) znalezli sie tam ohydni rasisci ("te Chiczyki to straszne brudasy i klamcy, na wszystkim cie probuja oszukac, zero kultury"), globtrotuary ("ten tydzien spedzilem w Chinach, przezylem wielka przygode - hostel reklamowany w Lonely Planet byl wlasnie w remoncie i musialem szukac czegos na wlasna reke, dramat"), zabawowicze ("jestem od pieciu lat w Chinach, nie mowie w zab po chinsku i jestem z tego dumny, a knajpy w Kunmingu nie sa takie kul i trendi jak w Szanghaju, wiocha, nie miasto") i kilka osob mocno plytkich ale w sumie normalnych - przyjechaly do Chin poogladac rozne ciekawe rzeczy, na przyklad Wielki Mur, zobaczyc, jak wyglada komunizm, zobaczyc, czy faktycznie wszystkie Chinki leca na bialych, zobaczyc, czy w Pekinie kaczka po pekinsku smakuje tak samo, czy inaczej niz w Chinatown.
Bylam bliska zaprzyjaznienia sie z Francuzem, ale poniewaz okazalo sie, ze przyjazni sie z zydami, otrzepalam rece i poszlam dalej. Dlaczego?
Rozmawiam sobie z Wloszka, ja Jej opowiadam, jak piekny w moich oczach jest Rzym, jak cudownie wspominam Rawenne i ze pamietam resztki wloskiego ze studiow. Ona mowi, ze byla w Polsce, ze zarowno Krakow, jak i Warszawa wydaly jej sie piekne, a ludzie wspaniali - tu zyd wtraca sarkastycznie: "Doprawdy? Mozna miec dobre wspomnienia z (tu wyplul to slowo) Polski?" i spojrzal na mnie z pogarda. Wloszka nie zalapala, ogarnieta opowiesciami o Polsce i o tym, jaka pyszna jest "wontrupka" - swoja droga, bardzo chinskie podejscie do sprawy, z calego pobytu w Polsce najlepiej zapamietala nazwy potraw :) - a ja, zszokowana zwrotem w rozmowie, zupelnie nie wiedzialam, jak zareagowac na rasizm i zle wychowanie zyda. Stwierdzilam, ze jesli ktos sie mozne przyjaznic z tymi ludzmi, ma zle w glowie i nie jest lepszy.
Tu mala wstawka: kilku dobrych znajomych plci obojga to zydzi. Nie mam nic przeciwko nim, a oni wyleczyli sie ze stereotypow na temat Polski i z efektow prania mozgu, ktore przechodza najpierw w domu i szkole, a potem w wojsku. Ale przerazajace jest, ze wyksztalceni ludzie, ktorzy powinni byc w przyszlosci elita swojego kraju, zachowuja sie tak ordynarnie.
PS. Nie uznaje pisania z wielkiej litery wyznawcow danego wyznania: chrzescijanin, katolik, protestant, zyd.
To tak nawiasem. A wracajac do watku glownego, czyli serialu. Nam, bialym statystom, placili 50 yuanow za godzine. Chinscy statysci dostawali po 8-10 yuanow.
Oczywiscie, charakteryzacja byla konieczna u wiekszosci.
U mnie zrezygnowali, pewnie uznali, ze ze mna to juz nic sie nie da zrobic :P

W poludnie nakarmili nas jakimis paskudztwami, z ktorymi wszystko byloby ok, gdyby nie to, ze nie bylo wyznaczonego miejsca i trzeba bylo palaszowac na stojaco
(wlasnie mi przemknelo przez mysl, ze polskie slowo PALaszowac byc moze pochodzi od tego, ze dawniej w Polsce tez jedzono PALeczkami ^.^ Drobna chinska mania, nie zwracajcie uwagi).
A na koniec dnia zdjec: winko. To znaczy, cocacola wlana do butelki po winie...

5 komentarzy:

  1. Bez jaj! Ty poważnie z tym Żydem? Jeden osobnik zachował się jak dupek i skleślasz nie tylko cały naród, ale także ludzi, którzy mają znajomych tej narodowości?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, nie skreslam calego narodu, w zadnym wypadku! Jak napisalam ponizej, mam wsrod zydow dobrych znajomych. Ale jesli sie ktos przyjazni z TYMI KONKRETNYMI mocno rasistowskimi i chamskimi zydami, mam wrazenie, ze nie pasuje do mojej wizji czlowieka kulturalnego/wartego poznania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy24/8/11 20:09

    ja tez nie zrozumialam za bardzo tego skrotu myslowego... co ma chamski Francuz (tak, stereotypowo zabojady maja zla opinie i moze dlatego nie lubimy sie nacjo za bardzo) do Zydow w tym momencie? Acz moze ma powody odnosic sie niechetnie do Polski i Polakow, bo jak potrafimy robic bydlo kazdy wie i moze cos zlego go u nas spotkalo (Gaimana okradli od razu po przylocie i zlodziej kupil sobie tv jego karta kredytowa).
    Ja tez nie przepadam ani za wiecznie nieszczesliwymi Zydami ani czarnymi, ktorzy ciagle szukaja dziury w calym, ale tez nie skreslam calego narodu, rozpatruje ludzi indywidualnie. Nie lubie podejscia do pewnych spraw, tak jak i u nas jeczenia nad historia.
    Mozesz objasnic jakos dokladniej o co chodzi z Francuzem? On jest fancuskim Zydem czy jak?
    Sirh

    OdpowiedzUsuń
  4. Francuz, ktory wydawal sie byc mily, przyjazni sie z zydami, ktorzy mnie obrazili. Z tymi konkretnymi kilkoma osobami wyznania Mojzeszowego, ktore gardza moja ojczyzna i mi to jawnie i mocno bezposrednio okazaly. Wiec sie z nim nie zaprzyjaznilam, bo "jaki pan, taki kram" - widac woli sie przyjaznic z nimi, a na obrazliwe slowa zydow nikt nie zareagowal.

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy26/8/11 16:46

    to moze warto go nawrocic? Rozni sa ludzie, ja pamietam starszego pana, w czarnym plaszczu i kapeluszu, ktory ktoregos dnia pojawil sie na klatce, obdrapanej, przedwojennej kamienicy, z towarzyszaca mu rodzina, pukajacego do mieszkan i szukajacego lokatorow, ktorzy go uratowali i przechowali przez wojne... Mialam wtedy z 5 lat. Tacy tez sa.
    sirh

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.