blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2011-05-14

przygod kilka wrobla Cwirka

W soboty rano sie nie wstaje. To taka zasada. Wlasciwie to nawet religia, powiedzialabym nawet. A i sprawdzanie, ile czasu potrzebujemy, zeby sie wyspac, bo wrecz ostentacyjnie ze wspollokatorka nie nastawiamy budzikow, skutkiem czego zazwyczaj naszym pierwszym posilkiem jest obiad, a i to pod warunkiem, ze ktos nam go przyniesie. 
Dzisiaj, bladym switem, kolo piatej trzydziesci, do pokoju wpadlo ptasze. Umoscilo sie wygodnie miedzy moskitiera a sciana i dalej koncertowac! Ja, nieczula na bodzce zewnetrzne za sprawa stoperow, pewnie nie zwrocilabym uwagi, ale wspollokatoka sie obudzila i zaczela mnie blagac, zebym sie pieknotka pozbyla. Ale on sie mnie w ogole nie bal! Jak mam sie niby pozbyc osoby, ktora sie mnie nie boi? A jeszcze w moskitiere tak wygodnie sie wczepia pazurki...
Ptasze zmiesciloby mi sie swobodnie w dloni, ale balam sie, ze mi zejdzie na zawal serca, wiec zaczelam go pokrywka od miski na chinskie zupki przemieszczac do gory. 
Usadowil sie na moskitierze wspollokatorki. Potem tak krazyl miedzy moskitierami, a ja sie biedzilam, jak mu pokazac droge do wolnosci. 
Zaczelam cykac foty. Troche sie bal flesza, wiec zaczal sie przemieszczac. Polki z kosmetykami, walizki, kabel od internetu, w koncu zszedl na ziemie i siedzi jak ta ofiara losu. Biore kij do wieszania prania (to niebieskie) i mysle sobie, ze jak tylko go dotkne, cala zabawa zacznie sie od nowa. A tu guzik! Wygodnie sie na kiju umiescil, dal sie przetransportowac za okno i... dalej siedzi, zadowolona bestia. Trzese kijem, staram sie zrzucic - a on pewnie sadzil, ze w wesolym miasteczku jest, i to za friko. W koncu polecial. Nadal go slychac :) 
今天早晨貴賓來了. 牠的叫聲比鬧鐘要甜蜜的多, 但是周六早上五點半我真的不想起來!!!
想把牠趕走都沒辦法, 牠飛來飛去, 不聽話. 最後我跟牠說如果牠想留下來, 牠要跟我們一起府宿舍費 - 牠就走了...... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.