blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2011-03-20

domy

To byl szok kulturowy. Wszystkie domy sa otwarte. Normalne domy, z komputerami, telewizorami, z roznymi rzeczami wartymi kradziezy. Najpierw myslalam, ze tak to wyglada tylko na wsi, gdzie i tak sa psy po pierwsze, a po drugie ciezko nie zostac zauwazonym na jednej jedynej drodze. 
Ale potem pojechalismy do miasteczka, w ktorym mieszkaja siostry Malego Wnuka. A tam ulica kontrastow: chatynki z blachy falistej obok malych palacykow. Ale bez wzgledu na to, czy to palacyk, czy rudera, drzwi wejsciowe sa otwarte do pozna w noc na osciez. 
Mysle sobie: miasto male, moze to wlasnie ten powod? Tam jeszcze ludzie sie znaja i sobie ufaja.
Potem wyladowalam w Sajgonie, a bylo tam dokladnie tak samo, oczywiscie z wylaczeniem najbogatszych dzielnic, w ktorych mieszkaja glownie obcokrajowcy. 
Kurcze, naprawde istnieja jeszcze miejsca, w ktorych odwiedziny sasiadow sa zawsze mile widziane, a i obcych sie sprzed drzwi nie wygania? Miejsca, w ktorych wewnatrz domostwa nie dzieje sie nic, co trzeba ukryc przed obcymi? 
Nie. To musi byc kwestia klimatu. Tak tam goraco! To pewnie po to, zeby byl przewiew. 
A potem pojechalam do Hanoi. Gdzie bylo mroznie, a drzwi i tak byly otwarte...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.