blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2010-07-12

hurra :)

Odkrylam, co moglabym w zyciu robic. Otoz moglabym towarzyszyc Chinczykom w ich podrozach po Europie. Dbac o ich dobre samopoczucie, pilnowac, zeby nie wlewali w czterogwiazdkowym hotelu rosolu do popielniczki, zeby nie wnosili do czterogwiazdkowej knajpy wlasnego perfumowanego alkoholu, od biedy moge nawet towarzyszyc im w zakupach (trzy godziny w jednym sklepie i hurtowy zakup bizuterii, koniecznie idealnie takiej samej!). A potem moge wieczorami ogladac mundial i tlumaczyc przeklenstwa w dwie strony i klotnie o to, czy mecz byl, czy nie byl sprzedany. Jesli wystarczajaco wycwicze cierpliwosc, byc moze moglabym nawet wysluchiwac tego, ze mam przestac uzywac miesni mimicznych, bo bede miala zmarszczki i nikt mnie wtedy nie zechce :D

Udany byl ten wyjazd. Zmeczyl mnie, ale byl udany. Pracowalam po wiele godzin dziennie i w dodatku musialam pic, ale i tak byl udany. Widok Chinki tanczacej na polskim weselu - bezcenny. Widok busa pelnego Chinczykow spiewajacych "Szla dzieweczka do laseczka" - bezcenny. "Nad pieknym modrym Dunajem" przetanczone do muzyki na zywo w bratyslawskiej knajpie z Chinczykiem - bezcenne. Pytania w stylu: "ile jest elektorowni wiatrowych w Polsce i dlaczego sa nizsze niz w Chinach?" przecwiczone.  

Myslalam, ze niespecjalnie lubie tlumaczyc. Fakt, rozmowy biznesowe sa meczace. Ale takie wlasnie pomaganie w tym, zeby wszystko bylo ok - jak najbardziej. 

Z tego punktu widzenia zaluje, ze jade do Chin, zamiast kontynuowac wspolprace...

4 komentarze:

  1. Rosół w popielniczce mnie zaintrygował...

    OdpowiedzUsuń
  2. zeby pety w popielniczce nie smierdzialy :) Taka stara chinska metoda, ktora w europejskich czterogwiazdkowych hotelach nie ma racji bytu, bo popielniczka jest w nich zmieniana, gdy tylko pojawi sie w niej pierwszy pet ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedaku.... musiałaś pić? To straszne!!

    OdpowiedzUsuń
  4. samo picie jeszcze w miare ok, chociaz wolalabym nie. Ale proby pracy PO piciu... hmmm...

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.