blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2010-07-24

mniejszosci

Jade sobie po Europie busem wyladowanym Chinczykami. Rozmawiamy (a jakze!) o moim ewentualnym zaChinczykpojsciu.
-no wiesz, z Twoim chinskim i Twoja (tak, tak!) niebywala uroda, na pewno nie bedziesz miala zadnego klopotu ze znalezieniem sobie w Chinach meza.
-ekhm... Chinczycy sa niedobrzy dla swoich zon, nie chce Chinczyka, juz lepsze sa mniejszosci, tam przynajmniej w niektorych jest wzgledne rownouprawnienie.
-co, pewnie u Huiow, nie? (buahaha, wszyscy wiedza, ze Hui to muzulmanie)
-nie, ale na przyklad tacy Yi to uwazaja, ze kobieta jest tak samo ok, jak facet, a juz u takich Naxi facet sie zupelnie nie liczy.
-nie wiaz sie z mniejszosciem! (wrzeszcza Chinczycy chorem i calkiem na powaznie, machajac z dezaprobata glowiznami)
-dlaczego?
-mniejszoscie sa zle wyksztalcone, zacofane i nigdy w zyciu nie zapewnia Ci zycia na odpowiednim poziomie.
-naprawde? dlaczego tak jest?
-bo oni sie nie ucza, leniwi sa, pija, nie potrafia nawet poprawnie po mandarynsku mowic, wiec nie maja dobrej pracy i w ogole (zwlaszcza i w ogole, a w glosie slychac zdziwienie, ze ktokolwiek cokolwiek dobrego o mniejszosciach potrafi i chce powiedziec)
-(z mojej strony dlugie i cokolwiek ciezkie milczenie...)

2010-07-17

Akademia Herbaty i inne takie

Znowu zaniedbuje blog. Ale! Po pierwsze, zastepczo prowadze wpisy (codzienne!) na "na katar sienny", a po drugie wlasnie sie intensywnie zegnam z Krakowem. Intensywnosc pozegnania polega na tym, ze pracuje do utraty tchu. Na przyklad prowadze ostatnia serie Akademii Herbaty, tym razem w niedzielne popoludnia, a i dzis mam herbaty mniejszosciowe. Oprocz tego wprowadzilam w zycie wakacyjny kurs jezykowy, zaczelam rozdawac dyplomy ukonczenia kursow IKowych, juz jutro pierwszy HSK w Instytucie (siedzenie dzien caly na Kampusie i pilnowanie ludzi... tfu, ohyda), za chwile jade do Warszawy po wize (dla uscislenia: jade dwa razy, raz zeby zlozyc papiery, raz zeby te wize dostac) i generalnie sie raczej nie nudze. Jakos w zwiazku z tym nie mam cierpliwosci na ladowanie powycieczkowych zdjec czy inne ogladanie filmow. Moze w przyszlym tygodniu?
Ostatnie spotkanie herbaciane przewiduje na pierwszy dzien sierpnia. Potem zbieram manatki i sie wyprowadzam z Krakowa, wiec do tego czasu MUSZE pozegnac sie z Krakowkiem. Bayushi, znajdziesz dla mnie chwile? Marze o ujrzeniu wreszcie Pixelki na wlasne oczy :)
Kurde. Rok mija od powrotu z Chin... I znow to absolutnie idiotyczne przekonanie, ze WRACAM do Chin, a nie do nich JADE.

2010-07-13

chinscy szpiedzy ;)

Jesli juz sa przysylani do Europy, to niczym azjatycka wersja Jamesa Bonda musza byc "obyci" z naszymi zwyczajami. 

Nie, to nieprawda. Wszystkim jest wszystko jedno, bo przeciez my jestesmy barbarzyncami, ale zawsze sa dwie-trzy osoby, ktore biora na siebie ciezar kontaktow z bialasami. Ba! Nawet sie staraja, by te kontakty byly mile.

Wlasnie dlatego w Bratyslawie, w knajpie z ohydnym winem i pysznym zarciem, na ekhm patio, w towarzystwie muzyki na zywo (skrzypce karaoke :D), zatanczylam z Chinczykiem "Nad pieknym, modrym Dunajem", pokazujac wraz z partnerem, ze dialog miedzykulturowy jest mozliwy ;)


2010-07-12

hurra :)

Odkrylam, co moglabym w zyciu robic. Otoz moglabym towarzyszyc Chinczykom w ich podrozach po Europie. Dbac o ich dobre samopoczucie, pilnowac, zeby nie wlewali w czterogwiazdkowym hotelu rosolu do popielniczki, zeby nie wnosili do czterogwiazdkowej knajpy wlasnego perfumowanego alkoholu, od biedy moge nawet towarzyszyc im w zakupach (trzy godziny w jednym sklepie i hurtowy zakup bizuterii, koniecznie idealnie takiej samej!). A potem moge wieczorami ogladac mundial i tlumaczyc przeklenstwa w dwie strony i klotnie o to, czy mecz byl, czy nie byl sprzedany. Jesli wystarczajaco wycwicze cierpliwosc, byc moze moglabym nawet wysluchiwac tego, ze mam przestac uzywac miesni mimicznych, bo bede miala zmarszczki i nikt mnie wtedy nie zechce :D

Udany byl ten wyjazd. Zmeczyl mnie, ale byl udany. Pracowalam po wiele godzin dziennie i w dodatku musialam pic, ale i tak byl udany. Widok Chinki tanczacej na polskim weselu - bezcenny. Widok busa pelnego Chinczykow spiewajacych "Szla dzieweczka do laseczka" - bezcenny. "Nad pieknym modrym Dunajem" przetanczone do muzyki na zywo w bratyslawskiej knajpie z Chinczykiem - bezcenne. Pytania w stylu: "ile jest elektorowni wiatrowych w Polsce i dlaczego sa nizsze niz w Chinach?" przecwiczone.  

Myslalam, ze niespecjalnie lubie tlumaczyc. Fakt, rozmowy biznesowe sa meczace. Ale takie wlasnie pomaganie w tym, zeby wszystko bylo ok - jak najbardziej. 

Z tego punktu widzenia zaluje, ze jade do Chin, zamiast kontynuowac wspolprace...

2010-07-02

Blogoslawiona miedzy Chinczykami

Jade na tydzien. Zakopiec, Praga, Brno, Bratyslawa, Wieden. Jako tlumacz. 

Dzisiaj poznalam grupe. Jak dotad sa fajni ;) 

Ciekawe, kto ich tlumaczyl w Oswiecimiu - strasznie narzekali na tlumaczke :D

Dostalam juz propozycje pracy :D:D:D:D Szkoda, ze w Pekinie :( 

Trzymajcie kciuki :)

我明天去旅遊。我當中國團的翻譯。我們去捷克, 斯洛伐克,奧地利。

今天早上我帶他們去Wieliczka鹽礦。看起來不錯。希望我們會玩得開心 ^.^

已經有一個北京人想要給我介紹工作; 好可惜他不是雲南人!! ;)