blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2010-05-30

baklazan z papryka

  • 1 baklazan
  • 1 zielona papryka
  • 1 czerwona papryka
  • sos sojowy
  • sol
  • ewentualnie jakis dosmaczacz typu wegeta itp. 
  1. Baklazan i papryki umyc, pokroic w romby. 
  2. Rozgrzac woka.
  3. Wlac olej (duzo, bo baklazan pije).
  4. Gdy bedzie goracy, wrzucic warzywa, posmazyc az bedzie chrupkie acz nie surowe.
  5. Dodac sosu sojowego kapke, soli i ew. jakichs przypraw (ja odrobine chilli).
  6. Mozna podac.

Yunnan Normal University

Juz wszyscy wiedza, ale i tak powiem: 

Przyjeli mnie :) Na nauczanie chinskiego, dwuletnie magisterskie. Bede chodzic na 8 na zajecia i przeklinac fakt, ze bedac pod trzydziestke wybralam sie na jakies studia z gowniarzami :P Znowu Kunming. Yunnanik moj kochany. Z innym niz dawniej nastawieniem, ale z podobnym entuzjazmem. 

Oczywiscie, pod warunkiem, ze w ogole pojade. Bo wprawdzie na studia mnie przyjeli, ale jeszcze nikt mi nie dal na nie kasy (czyt. stypendium). Czekam jak na szpilkach. Sama to sobie raczej za to wszystko nie zaplace...

Rozgladam sie za tanim biletem. Jakies sugestie?

Jestem podjarana nieziemsko. Troche przeraza mnie fakt, ze gdy skoncze te studia, bede miala 30 lat... Ale - jakos to bedzie. Prawda? ;)

 

2010-05-27

Dialog 对话

X (po dlugim nierozmawianiu): -Czesc, co u Ciebie?

Y: -bylam w szpitalu.

X: -naprawde? Co Ci bylo? Bo wiesz, tutaj to zimno jest i ja ciagle jestem zaziebiony, a w ogole to kumpel do mnie ostatnio przyjechal, wiesz?

Y:- (spokojnie i bez nerwow):-no i co u niego?

X: -no wiesz, bo z mama ma problem (bla bla bla bla bla). A dlaczego Ty nawet nie zapytasz, co u mnie? 

2010-05-25

Nowy przyjaciel 新朋友


Sliczny, prawda? I NIC NIE WAZY!!!! Kocham go juz nad zycie :)

漂亮对不对?太可爱啦!我已经爱死它了!!而且它是失重的!^.^

2010-05-21

痴情泪 Łzy głupiej namiętności


有人说 人生像早晨的露水
Powiadaja, ze zycie ludzkie przypomina rose o poranku
有人说 爱情像浓烈的苦酒
Powiadaja, ze milosc przypomina mocna, gorzka wodke
露水乾了 明朝还是再来到人间
Rosa, choc wysycha, dnia nastepnego znow sie zjawia
苦味过了 慢慢就会回荡在心头
Gorzki smak przemija i powoli zanika jego echo w sercu
所以爱情的酒隨苦
Dlatego, choc milosc potrafi byc gorzka
还是有人要尝
chcemy jej skosztowac
爱情的梦易醒
latwo sie zbudzic ze snu o milosci
还是有人要醉
ale i tak sie upijamy miloscia
因为酒的滋味苦中带甜
bo w goryczce tej wodki znajdujemy slodycz
梦的情景令人流连
i niespieszno nam opuszczac krajobraz tego snu.
为什么
Dlaczego
我做了这场爱情的梦
Wysnilam sobie te milosc
就永远永远的醒不过来
Lecz nigdy, nigdy sie nie wybudze?
为什么
Dlaczego
我喝了这杯爱情的酒
wypilam kielich wodki-milosci
就永远永远永远苦在心头
Lecz juz na zawsze gorycz zostanie w sercu?

2010-05-18

水災 2

今天我就對面就如此:



今天雅蓋隆大學的校長讓我們提前下班, 因為好幾條路已經不能用, 好幾座橋已經被關上……

powodz 水災


你們看那些泊舟…… 下大雨之前那些船就靠岸停泊的, 現在他們的位置跟以前一模一樣, 但是腳踏車道不見了…… 那些藍藍的正方形是腳踏車道的路標…… 這個地方離我在克拉科夫的家走路只要五分鐘就到了……

2010-05-17

z czym sie Chinczykom kojarza kobiety?

Znak kobiety: 女. Taka sobie kobietka, krzywe nozki, troche pekata. Sama w sobie jest po prostu wszystkim, co zenskie, a przy okazji to nazwa jakiejs konstelacji podobno.
Oprocz tego znak kobiety jest tzw. kluczem (do zrozumienia znaku chinskiego) - czyli pojawia sie w wielu znakach, ktore jakos tam sa zwiazane z kobietami, ale oprocz tego - w wielu, z ktorych mozna wywnioskowac pozycje kobiety w swiecie chinskim... Oczywiscie zawsze zaczynamy od 好 - czyli dobry - kobieta 女 jest dobra dopiero, jak urodzi syna 子 :P Jest tez oczywiscie spokoj, pokoj 安, ze niby kobieta pod dachem itd. Ale ostatnio cos mnie natchnelo, zeby poszukac glebiej... i jeden z pierwszych znakow w slowniku przypomnial mi, ze sie nie myle z ta pozycja: 奴 - niewolnik. Albo 婢, co w sumie wychodzi na jedno - tylko, ze 奴 moze byc tez mezczyzna, a 婢 tylko kobieta. Kobieta jest niewolnikiem, ale moze tez byc 妁 wzglednie 媒, czyli swatka, albo 妃 - konkubina, co w sumie niewiele sie rozni od 妓, czyli dziwki (pokrewienstwo miedzy polskim i chinskim, znak dziwki sie po chinsku czyta "dzi" :D:D:D). Nazw na dziwki jest sporo. Ja lubie 婊, bo dobrze sie nia przeklina ;) Choc mnie bardziej przekonuje drugi znak konkubinowaty: 妾,czyli kobieta 女 zawsze stojaca na bacznosc 立…… Oczywiscie, potwory (glownie lisice, ktore potrafia omamic nawet uczonych i mnichow) to tez kobiety - 妖
Cala grupa to znaki-przymiotniki i przyslowki. Wsrod nich:
奸 - falszywy, egoistyczny, nielojalny, podly.
妄 - absurdalny (u Chinczykow to nie komplement ;)), nieprawdziwy, falszywy, glupi [swoja droga, ciekawe, ze umarla 亡 kobieta 女 kojarzy sie Chinczykom z glupota ;)]. Dla Chinczykow jest tez smieszne 姍, ze kobieta 女 moze lubic ksiazki 冊 :P
嫉妒 - zazdrosc to oczywiscie tez tylko i wylacznie domena kobiet.
媸,czyli brzydki jak robak.
嫌 czyli kogos bardzo nie lubic.

Oddajmy jednak Chinczykom sprawiedliwosc: najpiekniejsze komplementy tez sie wiaza z kobietami: 妙 czyli wspanialy i cudowny, intrygujacy, inteligentny; 姚 przystojny, elegancki, no ladny po prostu; 姣 to samo, ale jeszcze z lekka nutka kokieterii :D, takich jest zreszta duzo: 姱, 妍, 姹, 娓, 娉,娜, 娟, 娥,婀, 婉, 婷,婺,媚, 媛, 媖,嫣, 嫩,嫌, 嬋, 嬝…… Niestety, bardzo czesto powiedzenie o kims "piekna kobieta - 姬 - zamienialo ja natychmiast w konkubine 姬妾.
Mozemy sie tez niejednego dowiedziec o ideale piekna: tylko kobiety 女 z rumianymi policzkami (朱 to czerwony) sa 姝, czyli piekne. A juz najlepsze sa 妦, czyli kobiety o pelnej figurze acz pelne gracji :)
Chinczycy zdaja sobie rowniez sprawe z tego, ze tylko kobieta 女 potrafi tak cos zlapac 爪, ze stoi to solidnie i bezpiecznie 妥 【jako ciekawostka - porozumiec sie mozna, silujac sie 力 w dziesieciu 十 --》 協, ale osiagnac kompromis mozna juz tylko z kobieta: 妥協】.
Jak juz ten kompromis osiagniemy, jestesmy sfrustrowane, slabe i zmeczone 委.
Z drugiej strony, to kobiety krzywdza 妨. A jesli to one sa krzywdzone, to od razu stadami (姦 to gwalt).
My sluzymy tez, by dawac przyjemnosc: 娛. Biorac pod uwage, ze radosc i muzyka sa po chinsku pisane tym sammym slowem, nietrudno zrozumiec, dlaczego damy do towarzystwa musialy umiec spiewac/grac na instrumentach, a profesjonalne muzycznki byly tozsame z prostytutkami... Ciekawe, ze spiewac 唱 wymawia sie podobnie do innej nazwy dziwki 娼 - chang. Jak widac, poza kluczem wszystko sie zgadza...

Chinczycy cierpia tez na rozdwojenie jazni. Jeden znak 嫚 mozemy czytac man - i wtedy jest sie arogancka suka, albo yuan i wtedy jest sie wiotka, slodka i powabna (jedno drugiemu zreszta przeciez wcale nie przeszkadza ;)) Na takiej samej zasadzie mozna byc 嬌 - delikatna, piekna, slodka i jednoczesnie zepsuta i rozpuszczona jak dziadowski bicz.

Dawno, dawno temu kobiety w Chinach nie byly wystarczajaco wazne, zeby nadawac im imiona. Kiedy w koncu zaczeto je nazywac, stworzono cala gromade znakow, ktore nie znacza nic - poza kobiecym imieniem: 婕, 奷, 奾, 妅, 妏, 妡, 妱, 妶, 妽,姀 itd...

Aha, trzeba bardzo bardzo uwazac, zeby nie pomylic w pismie dwoch jednobrzmiacych wyrazow: gouhe 媾和 (ustanawiac pokoj) i 媾合 (kopulowac). Choc, skoro to dzieki kobietom i ich kompromisom 妥 osiagany jest pokoj, moze jest cos na rzeczy? :D:D:D

Piekny jest znak na flirt: niao 嬲, czyli kobieta otoczona facetami. I tym optymistycznym akcentem na dzis koncze :)

2010-05-08

Związki muzyki zachodniej z muzyką chińską


Dnia 7 maja odbył się w siedzibie Instytutu Konfucjusza w Opolu wykład na temat związków muzyki zachodniej z muzyką Chin. Poprowadziła go Natalia Brede, pracownik Instytutu Konfucjusza w Krakowie oraz muzykolog. Przedstawiła ona pokrótce historię chińskiej muzyki i opisała chińskie instrumenty, by przejść do zachodniej „misji muzycznej” w Chinach – bo tak trzeba nazwać zaszczepianie europejskich wzorów muzycznych w Państwie Środka przez… jezuitów.
Po wykładzie wywiązała się żywa dyskusja na temat wzrastającej popularności polskiej muzyki w Chinach, a także na temat zwyczajów tradycyjnych uroczystości ludowych i zanikających już muzycznych tradycji.

2010-05-04

Wielka slawa to zart ;)

Gruzinskie chaczapuri, do ktorego zaprowadzilam Pania Wilgotna, to obok Empiku, nie bylo zatloczone - nie dziwilam sie wiec, ze kelner ewidentnie sie na nas gapi - widac nie mial nic do roboty. W sumie, gdybym ja byla taka sliczna jak on, tez bym lubila stac i dawac sie podziwiac ;)
Sadzilam, ze zrozumialam powod gapienia sie, gdy, przynoszac talerze z zamowionymi pysznosciami, kelner palnal do Pani Wilgotnej trzy slowa po chinsku. Aha, obserwuje sobie nasza, bardzo ladna zreszta, Chinke; widac go kreci... kultura chinska ;)
Nie przyszloby mi do glowy, ze podczas regulowania naleznosci kelner ow podejdzie do mnie i raczej stwierdzi niz zapyta: zeszla jesien... Dni Tajwanu... ceremonia herbaty... prawda?
Mozna mnie poznac po pol roku, nawet bez makijazu i w dzinsach zamiast w jedwabnej sukience ^.^
***
Ide do przychodni. Lekarz - przystojny, mlody, uroczy usmiech - zamiast spojrzec w karte, pyta ujmujaco: co my tu dzisiaj mamy? Na co ja, trzepoczac rzesami (w kazdym razie probujac) i usmiechajac sie niewinnie odpowiadam slodkim glosem: HIV i syfilis :)
Lekarz, ktory polknal zabe, wykrztusil pytanie, czy bylam ostatnio narazona na ekspozycje bla bla bla... Ja marszcze brwi z namyslem i mowie, ze ostatnio to raczej nie. On wyjakal, ze to dobrze, bo zwykle trzeba czekac 3 miesiace, zanim wyniki beda stuprocentowo pewne... W koncu sie nad nim zlitowalam: panie doktorze, ja potrzebuje tego badania do wizy...

2010-05-01

telefon

Dzwoni komorka: -czesc, co porabiasz?
ja:-wlasnie prowadze lekcje.
glos z komorki: - bo wiesz, moze spotkalibysmy sie w weekend, bede tam a tam wtedy a wtedy, zapraszam na to a to, a w ogole to znajomy ma przyjechac, bo...
Po dwoch zdaniach wylaczam funkcje sluchania i przyswajania informacji. Kiedy glos ze sluchawki przerwal, zeby zaczerpnac oddech, rzucilam: - oddzwonie pozniej.
Jakim cudem mozna az tak miec w dupie fakt, ze rozmowca jest zajety?

留學生 studenci

Wszyscy wiemy, ze tak naprawde studenci, ktorzy wyjezdzaja za granice, wyjezdzaja po to, zeby sie dobrze bawic, nie po to, zeby sie uczyc. No przeciez gdyby byl wystarczajaco inteligentny i pracowity, robilby kariere u siebie a nie za granica, prawda?
Jako jedna z tych, ktore wyjezdzaja, kiedy maja okazje, zawsze protestowalam. Sporo sie nauczylam na Tajwanie i w Chinach. Mija wlasnie piec lat od czasu, kiedy poznalam swoja pasje i wiem, udalo mi sie zmienic swoje zycie.
Z tym wiekszym zdumieniem poznaje ludzi, ktorzy wyjazd gdzies faktycznie traktuja jak okazje do laby.
Zaczelo sie od tajwanskich studentow, uczacych sie w polskich anglojezycznych szkolach medycznych. Bujaja sie po calej Europie, bo sa kasiasci, a nie udalo im sie pozdawac egzaminow na rodzimych uczelniach. Pobyt w Polsce jest dla nich tanszy niz w na przyklad Wielkiej Brytanii, wiedzy nie posiadaja ani przed studiami, ani po (z nielicznymi wyjatkami); do kraju wracaja z nic niewartym dyplomem, ubozsza kiesa i bogatymi doswiadczeniami towarzyskimi. No dobra. Ida na medycyne, zeby trzepac kase albo z powodu tradycji rodzinnej, jestem w stanie od biedy zrozumiec, ze to nie jest pasja, ktora wymaga zaangazowania.
Krakow rosnie od chinskich studentow, ktorzy przybywaja tu, by sie uczyc na uczelniach technicznych badz muzycznych. Muzyka, szlachetna sztuka, piekno per se, jesli TO nie jest pasja, to ja juz naprawde nie rozumiem.
Nie wiem, dlaczego przyjezdzaja do Polski. Kazdy kreci i sie nie przyznaje, starajac sie mnie, mieszkanki tego kraju nie obrazic mowiac, ze Polska jest dla nich niczym. Chca miec dyplom. Wisi im, skad ten dyplom, byle taniej. Gardza polska kultura, nie ucza sie jezyka, polskich przyjaciol maja wtedy, kiedy sa oni im potrzebni.
No wlasnie. Kiedy sa potrzebni Polacy Chinczykom mieszkajacym w Polsce?
1) urzedy. Jedynym jezykiem obowiazujacym w urzedach jest polski, calkiem zreszta slusznie, wiec jesli trzeba zalatwic zameldowanie, karte pobytu, NIP.... to wtedy przydaje sie polski przyjaciel.
2) szpitale. Boli Cie brzuch, zab, masz zlamana reke? Nie dogadasz sie sam, wiec dzwonisz do Polaka.
3) ...i to by bylo na tyle. Z nielicznymi wyjatkami nie poznalam Chinczykow, ktorzy z wlasnej nieprzymuszonej woli przyjazniliby sie z Polakami. Znajduja sobie chinskich partnerow uczuciowych, chodza do chinskich knajp, spedzaja czas w swoim gronie, chyba, ze potrzebuja jeszcze czegos. To cos to dyplom ukonczenia studiow.
Po pieciu latach bujania sie w Polsce, ale jakby poza Polska, przychodzi czas pisania pracy magisterskiej. Wtedy nagle w poczcie Instytutu Konfucjusza tudziez na skrzynkach mejlowych chinskojezycznych Polakow zaczyna sie robic ciasno. Ludzie, ktorym do glowy nie wpadlo NIGDY, zeby sie z Toba zaprzyjaznic albo zeby w czyms za darmo pomoc (idea pomagania za darmo w Chinach jest niepraktykowana) nagle zapraszaja Cie na obiad, mowia, jaki jestes zajebisty i ze Twoj chinski jest taki rewelacyjny, ze do nikogo innego nie mogliby sie zwrocic ze swoim problemem czyli przetlumaczenie pracy magisterskiej za free. Dlaczego za free? No wlasnie tego nie rozumiem. Duza ilosc tych Chinczykow to mocno kasiasci studenci, dorabiajacy handlem w dodatku. Jak bardzo kasiasci? Rozbijaja sie nowymi samochodami, na wakacje jezdza po Europie, stac ich na wszystko, o czym ja nadal moge tylko pomarzyc.
Oczywiscie, gdyby poszli do biura tlumaczen, musieliby sie liczyc z kwota 150 zlotych za strone (1500 znakow). To jest drogo, ale za tlumaczenie specjalistyczne (informatyka, inzynieria, muzyka) to standard. Przeciez na pewno sie nie spodziewaja, ze wielu Polakow potrafi takie rzeczy tlumaczyc, prawda? Jesli natomiast szukaja osoby nieprofesjonalnej, takiej jak chocby ja, cena jest o polowe nizsza. Piecdziesiecioprocentowy upust to chyba sporo, prawda?
Nie. To nie jest sporo. Oni, sudenci, ktorych stac na zaplacenie 5 lat nauki w obcym kraju, samochody oraz wakacje, mowia, ze stac ich na 20 zlotych za strone.
Praca magisterska dlugosci 25 stron jest przez nich wyliczona na 500 zlotych.
Nie wezme takiej oferty. Jedna strona tekstu chinskiego to dla mnie ladnych pare godzin pracy. Biorac pod uwage fakt, ze oprocz tego pracuje w kilku miejscach, zajeloby mi to miesiac, co wieczor dzieciolic taki tekst PO innej pracy to naprawde spory wysilek.
Ale najlepsze ze wszystkiego jest to, ze gdyby mnie o to poprosil chinski Przyjaciel - osoba, ktora zainwestowala w blizsza znajomosc zapewne znacznie mniej niz to idiotycznie 500 zlotych, zrobilabym to za darmo... Niestety, takich Chinczykow juz nie produkuja - a jesli nawet, to nie na eksport...