blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2009-10-14

tlumacze sie glupio i niestosownie

Tak. Nadal nie prowadze bloga w sposob odpowiedni (to znaczy z czestymi wpisami o rzeczach ciekawych, albo przynajmniej smiesznych). Na swoje wytlumaczenie moge co najwyzej powiedziec, ze jeszcze nigdy w zyciu tak nie zaiwanialam. Ale nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, ze gdyby ktos mnie chcial uwolnic od tego zaiwaniania, tobym jeszcze go pewnie pogryzla, bo ja uwielbiam tak zaiwaniac! Uczyc, tlumaczyc, oprowadzac...

A propos oprowadzania: ciekawostka.

Oprowadzam chinskie malzenstwo. Wchodzimy na wzgorze wawelskie, opowiadam o Wawelu, o polskich krolach, o niejednorodnej architekturze, bla bla bla. Pytam: chcecie wejsc do srodka? Chca wiedziec, co jest w srodku. Mowie. Chwila zastanowienia. "A ile kosztuje bilet?". Odpowiadam. Milczenie. "Nie, nie chcemy, idzmy dalej".
Prowadze Kanonicza, Grodzka, dochodzimy do kosciola Mariackiego. Opowiadam o oltarzu, historia zoltej cizemki itp. Pytanie: kupic bilety i wejdziemy poogladac? Chwila zastanowienia. "Nie, idzmy dalej". I tak w kolo Macieju... W koncu, indagowani, mowia, ze te bilety to drogie sa. Ze kto to widzial, bo u nich w *** wszystkie wazne obiekty to darmowe.
Skapitulowalam; przeciez, mimo mrozu siarczystego, mozemy swobodnie lazic po centrum i opowiadac o Bramie Florianskiej.
Pora obiadowa. Chce ich zabrac na jakis smaczny polski obiad. Zobaczyli ceny. Skonczylismy na kebabie (swoja droga, kebab strasznie podrozal!).

Jutro Wieliczka. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Moze odmowia wejscia ze wzgledu na cene biletow???

6 komentarzy:

  1. Wieliczka jest troszke cenowo powalajaca. Zgadzam sie w pelni. Wawel tez. Ale Mariacki. Hm, bez przesady.
    Pierogi w Babci Malinie nadal OK cenowo. ;) No i zapiekanki na Kazimierzu nie zdrożały, a można zamówić zapiekankę z oscypkiem. Zresztą meksykanscy znajomi są przekonani, że zapiekanka to typowe polskie danie, mimo tłumaczenia, że nie. Uwielbiają i na pewno jest polska. Bo nigdzie na świecie nie widzieli.

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie sie przypomnialo wejscie do Kamiennego Lasu.. ktore kosztowalo cos 100 yuanow.. a to juz niby tanio?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie, drogo. Yunnan tez cholernie drogi - za kazdy dupsel trzeba doplacac! Ale u nich akurat za wszystko placi panstwo.
    Weszli do Wieliczki. Ale mowili, ze u nich tez sa kopalnie soli, wiec ich nic nie powalilo...

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm, tulou - 100rmb, Yonghegong - chyba 40, ogrody na Gulangyu - ok. 100, Nanputuo - 3 (niby niewiele, ale jednak), ogród botaniczny - 30... Oni na pewno są z Chin? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze o nich świadczy takie zachowanie. Znają trud pracy i wartość pieniądza, nie dają robić się w konia przez chory polski system.

    OdpowiedzUsuń
  6. Heh, popieram Kayke. Tu za zobaczenie kazdej nawet najmniejszej pierdoly sie placi ponad 100 yuanow. Poza moim ulubionym Parkiem Obrony Narodowej :D Ten jest za darmo :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.