blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2009-09-22

ekhm

Naprawde, naprawde niedlugo zaczne pisac bloga, a nie tylko przepraszac za to, ze nie pisze. Jakos mnie dziwnie zakrecilo - bo duzo prac (niestety, na etat nikt mnie nie chce, chlip!), a jeszcze jestem cokolwiek bardziej bytomska niz krakowska (dane jest mi sie cieszyc towarzystwem Przyjaciol w ich wlasnych katach, bo na razie nie mam swojego... Dzieki!) i tak jakos nie bardzo JESTEM...

Ale za to ostatnio nianczylam bande profesorow chinskich, i to takich "moich", bo od sztuki. I bili mi brawo za chinskie piosenki ludowe, blagali o przepisy na golabki i bigos, a na dodatek pekinskich starszych panow dwoch mi powiedzialo, ze wedle ich oceny estetycznej i blablabla... jestem najladniejsza dziewczyna na sali ^.^ Moj luby prawie sie obrazil za to, ze pokazalam mu te fotke:
bo dlaczego niby sie szlajalam z takim przystojniakiem?! Coz, faktycznie szlajanie sie ze skosnymi przystojniakami jest mila forma zarabiania na chleb nasz powszedni, a MPBL nie ma sie o co martwic - umiem rozroznic prace od przyjemnosci :P
Planow duzo - a to tlumaczenie, a to lekcje, a to jeszcze inne zleconko... Fajnie brzmi, ale wolalabym wiedziec, ze kazdego miesiaca bedzie mnie stac na czynsz :P
Wiem, ze moglabym sprobowac szczescia w Warszawie, Wroclawiu, czymkolwiek. Ale... najpierw chce wlasnie Krakowa mojego ulubionego. Skoro i tak jak na razie zadne miejsce na ziemi nie jest naprawde moje, to chce byc tam, gdzie mam Przyjaciol...
No.
To ja juz wracam do wplywu jezuitow na ksztaltowanie sie swiadomosci muzycznej Chinczykow :D

9 komentarzy:

  1. Ciekawi mnie jak zarabiasz na szlajaniu się z tymi skośnymi? Wypożyczasz ich do pozowanych fotek jak niedźwiedzie na Gubałówce? ;)
    Mam nadzieję, że w tym natłoku zajęć znajdziesz pewność na opłacenie czynszu pięknego, własnego mieszkania (życzy bezdomny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, nie! Nie oddalabym moich skosnych obcym, za nic w swiecie! Ja tylko tlumacze im, co mowia anglojezyczni przewodnicy, opowiadam o Polsce, polskich zwyczajach i kuchni, zabawiam rozmowa i staram sie odpowiedziec na kazde pytanie a takze posredniczyc w kontaktach z tubylcami :) A wlasne mieszkanie... Hmmm... Baaaaaardzo odlegle plany ;) Dzieki za mile zyczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Opanuj się z tym etatem!
    Stać Cię będzie zawsze, co najwyżej będziesz żyć o suchym precelku i cukierkach z jaczyny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. co to jest jaczyna i jak długo można na tym żyć?

    OdpowiedzUsuń
  5. jaczyna to mieso z jaka, bardzo popularne w Chinach Zachodnich. Cukierki smakujace troche jak schab ze sliwka sa robione z jaczyny w sosie owocowym :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Cukierki z mięsa?! Obrzydliwstwo, paskudztwo. No ale co kraj to obyczaj, aborygeni wpylają larwy wielkości kciuka wydłubywane patykiem i jest to przysmak jak owoce liczi, to czemu nie mięsne cuksy? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. DooKoo: A co jest nie tak z cukierkami z mięsa? W porównaniu do parówek na przykład?

    Tajfunku: sprecyzuj, proszę "niedługo" :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Kayka, nie jadam raczej mięsa, więc taki mięsny smak cukierków nie mieści mi się w moim małym rozumku, może kiedyś spróbuję.

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.