blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2009-04-21

繡荷包 haft dla Niego

Czyli piosenka ludowa z Shanxi.



初一到十五
od nowiu do pelni
十五的月儿高
pelni blasku ksiezyca
那春风摆动
gdy wiatr kolysze
杨呀杨柳梢
galeziami wierzb


三月桃花开
marzec to brzoskwin kwitnienie
情人捎书来
i wiesci od milego
捎书书 带信信
mily przekazuje
要一个绣荷包
ze chce miec moj haft


一绣一只船
haftuje wiec lodke
船上撑着帆
z rozstawionym zaglem
里面的意思
znaczenie tego haftu
郎你要自己猜
zgadnij, moj mily, sam


二绣鸳鸯鸟
i jeszcze mandarynki
栖息在河边
bawiace nad strumieniem
你依依 我靠靠
jestesmy sobie oparciem
永远不分开
nie rozstaniemy sie juz


郎是年青汉
on to mlody chwat
妹如花初开
ona jak kwiatu pak
收到这荷包袋
gdy otrzymasz ten haft
郎你要早回来
wracaj, jak szybko sie da!

To kolejna ludowa piosenka, ktora spiewam z duzym samozaparciem ;)
Kilka ciekawostek: 郎 to mlody chlopiec; na przyklad Pan Mlody wabi sie po chinsku 新郎 czyli "nowy mlody chlopiec". 新娘 to z kolei Panna Mloda ("nowa mloda dziewczyna"). Wiec dlaczego w tekscie utrudnili i zamiast 娘 dziewczyne nazwano 妹? Otoz dlatego, ze 娘 to rowniez gwarowa nazwa matki, czasem ciotki (na przyklad siostrzeniczka MPBL do mnie mowila wlasnie 娘娘).
Mandarynki w tekscie to oczywiscie nie owoce, a ptaki - gatunek kaczek. W Chinach symbolizowaly wierna przyjazn/milosc, a z czasem 鴛鴦 zaczeto uzywac w charakterze eufemistycznej nazwy zakochanej pary.
年青漢 to inaczej 男子漢 - mlody Chinczyk pelen cnot. Nie lubie tych okreslen, bo wedlug nich kazdy reprezentant grupy etnicznej Han jest zaczepistym okazem samca, a to mi nijak nie pasuje do osobistych doswiadczen i preferencji ;)
Tytulowa haftowana torebeczka to taki tradycyjny podarek dziewczyny dla lubego. Bo oczywiscie kazda musiala umiec haftowac, tfu, cholera. Zamiast/obok torebeczki mogla wyhaftowac pas. Albo cokolwiek innego. Wazna robocizna, a nie uzytecznosc ;)
Marzec to nie prawdziwy marzec, tylko trzeci miesiac ksiezycowy; rowniez w pierwszej linijce mamy kolejno pierwszy i pietnasty dzien miesiaca ksiezycowego

2 komentarze:

  1. ja umiem...i tfu, co z tego :P :P

    OdpowiedzUsuń
  2. jak to co z tego? Przyjezdzaj do Chin a bez problemu znajde Ci meza!!

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.