blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2009-01-11

:D

weryfikacja przebiegla bez zaklocen :D Wypadla na korzysc podmiotu, ktory okazal sie byc faktycznie mocno ekstrawertycznym pijakiem... To znaczy, pijakiem jak na standardy chinskie - po trzech kieliszkach nalewki na chinskich ziolkach (slodkiej! pysznej! domowej!) nie zwalil sie bowiem pod stol :D Ja tez wytrabilam kieliszek... czy dwa... Bo wlasnie dane mi bylo jesc kolacje w prawdziwym domu Yi, z ichniejszym przepysznym boczkiem wedzonym z piklami, z ryba na pikantnie i z serdecznoscia, ktorej Hanowie nie naucza sie NIGDY w zyciu. Oczywiscie, zostalam zaproszona na chinski nowy rok, oczywiscie mam przychodzic czesciej, bo to prawdziwa radosc goscic (bialego chinskojezycznego dziwolaga) lubiacego chinska kuchnie Nowego Przyjaciela :D Czteroletnia latorosl w imie dozgonnej milosci podarowala mi zlota monete z Mao (wiecie, zlota powloczka i w srodku czekolada :D), a kiedy powiedzialam, ze sie odchudzam, latorosl powiedziala, ze dla Yi jestem jeszcze zdecydowanie za chuda :D Dorosli napoili mnie herbata (ze alkoholem tez, to juz wspominalam) - a gdy bezblednie rozpoznalam typ herbaty, po samym zapachu i wygladzie lisci, stwierdzili, ze jestem "swoja" :D Do tego stopnia swoja, ze jak prad wylaczyli (u mnie w domu tez nie bylo, ale wtedy o tym nie wiedzialam), to zapalilismy swieczki i nadal cieszyli sie towarzystwem - jakies piec godzin lacznie.
I maja zjawiskowa muzyke.
Aha: pamietacie chinskie flamenco? Rzeczony reprezentant Yi razem z Erkinem uczyl sie grac na pianinie... I to NIE JEST jego najwieksza zaleta :D
Podsumowujac: lubie reprezentanta Yi dlatego, ze nie wstydzi sie mnie pokazac rodzinie, dlatego, ze ma fajna te rodzine (a to, jak twierdza Starsi Panowie, jest bardzo istotne), dlatego, ze lubie sie czuc zaopiekowana i dlatego, ze mowi przepiekna chinszczyzna. To ze jest sliczny jest calkowicie drugorzedne :D
我喜欢少数民族。
最近特别喜欢一个彝族人。
谢谢你! ;)

11 komentarzy:

  1. :P ;) Hihihi. Słodziuki wpis. Moneta z Mao mnie rozbroiła...

    OdpowiedzUsuń
  2. ja wlasnie obnosze sie ze swoim absolutnym rozbrojeniem - zostalam pozytywnie zaskoczona przez Chinczykow (co z tego, ze niestandardowych) mimo studiow dalekowschodnich i mimo ladnych paru miesiecy w Chinach :D Byle tak dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Skończ już z tymi próbami odchudzania, bo się to nudne robi :P przecież nie pojechałaś do Chin, żeby się uczyć, neh?
    Tylko pamiętaj (zwłaszcza w związku z mniejszościami) - mundżaków się NIE JADA!

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze: nie odchudzam sie, tylko tak powiedzialam, zeby moc grzecznie odmowic przyjecia czekolady (wszyscy domownicy, widzac ile wlasnie zezarlam, natychmiast zareagowali smiechem :D) i nie zranic uczuc dzieciecia. Po drugie: w Chinach jada sie WSZYSTKO. I zapewniam Cie, ze jesli bede miala do wyboru cos dziwnego i cos zwyklego, to wybiore obie opcje :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, nie chcesz chyba jeść czegoś co wygląda prawie jak jelonek? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. bayushi: ja Cię bardzo proszę... BARDZO! nie dość, że komputer mi i tak prawie nie działa, to właśnie go zaprychałam herbatą...
    O, macie mundżaczka: http://www.youtube.com/watch?v=p3DuYxt3nYM
    (i proszę się nie oblizywać na widok mundżaczych udek)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy jest to mundżak chiński? Indyjski?

    Właśnie doczytałam, że mundżak to jest wszystkożerny. Czyli bliżej mu dietowo do świnek niż jeleni (proszę bez skojarzeń już ;) )
    I jakoś mnie to zaskoczyło. Wygląda to na klasycznego roślinożercę. I zresztą jest w jeleniowatych.
    (przepraszam za spamowanie nie na temat wpisu, już uciekam)

    OdpowiedzUsuń
  8. powinnam zalozyc forum dyskusyjne na blogu;) I poruszac bardziej ciekawe tematy (np. o mundzakach) niz moje jakze nudne zycie...

    OdpowiedzUsuń
  9. 白小颱: bo widzisz, mundżaka to można wygooglać, zdjęcia pooglądać, nawet na jutubie się trafi, a Przedstawiciela Mniejszości jeszcze nam nie pokazałaś (i nie wiemy, czy ma ładne różki i się tak uroczo ociera ;> )

    OdpowiedzUsuń
  10. :D ociera sie rewelacyjnie, ale rogow mu jeszcze nie przyprawilam :D
    Pokaze, jak juz tesciowa da nam swoje blogoslawienstwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kayka, dziś ja się uśmiałam, dobrze, że akurat nic nie jadłam i nie piłam, ale kot mi z kolan spadł. I się obraził.
    Bai, nie cuduj, dawaj zdjęcia. Mogą być na nasze prywatne maile no :P

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.