blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2008-06-14

Wisniowy Sad

Ulica Grodzka.
Wieczor.
Pyszne pierogi.
Rewelacyjny mus jablkowobrzoskwiniowy z ajerkoniakiem.
Lody tez ekstra.
Wystroj... hmmm... moze byc.
Ceny ok.
Gitarowy koncert - dobry. Nie tylko ballady rosyjskie, do czego poniekad zobowiazuje wystroj i klimat knajpy, ale tez standardy jazzowe, nuta hiszpanska, troche klasyki.
Dzisiaj tez idziemy :) koncert zaczyna sie o 19.30.
Aha: herbata syberyjska. KONIECZNIE!

PS. Jestem calkowicie nieodporna na zapachy - dzis jeden kumpel ze szkoly pachnial tak ladnie, ze zaczelam robic bledy gramatyczne ;) Na wizje tez jestem nieodporna - jak ktory jest ladniejszy, to mi sie oczy smieja. Nieodporna tez jestem na muzyke - da sie mnie poderwac na gre na gitarze (ten koncert gitarowy mnie tak nastroil...). Ale najbardziej nieodporna jestem na glos... A dzis znowu slyszalam tego pana o miodowym glosie, ktory tak ladnie mowi, ze az uwazam, ze jest przystojny ;) Oj... chyba cierpie na klasyczny 思春...

PS.2. Gitarzysta w niedziele jeszcze spiewal na dodatek... och, jaki seksowny glos, i to cudne rosyjskie zmiekczanie... Nie wspominalam, ze to Rosjanin? Tak! To Rosjanin. Powinnam byla poznac po tym, jak umial zagrac podmoskiewskie wieczory...

3 komentarze:

  1. Wnioskuję, że 思春 to zespół braku odporności na wszystkie możliwe bodźce generowane przed osobników płci przeciwnej. Tylko jak to się zmieściło w w dwóch krzakach ?

    OdpowiedzUsuń
  2. si chun (bo tak sie te krzaki wymawia) to doslownie wiosenna tesknota. I jak to w naturze bywa, tesknota ta dotyczy bynajmniej nie kwiatkow i pszczolek ;) Jest to cokolwiek odromantyczniona wizja, ale wtedy, kiedy mam przerosniete reakcje na rozmaite bodzce, wydaje mi sie ona bardziej prawidlowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie się za "Wiśniowym" zatęskniło. Oj kiedyś się studiowało na Grodzkiej i mieszkało na Salwatorze. I bywało się tam więcej. A herbata syberyjska długo była moim ulubionym napojem ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.