blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2008-12-31

...多少次呢?...

男女之間的關係又複雜又不好辦.
喜歡上一個人.
聽他要走就流淚.
但是世界上的男人很多, 對吧? 那, 不要哭, 一定會找到另外一個.
找到了. 還是應該說 - 我被他找到了.
一個月快樂極了. 這並不是愛, 可是嘛... 已經是離愛比較近的地方呢...
他吃醋. 不相信我.
不相信我, 我應該怎麼辦? 怎麼讓他理解? 怎麼讓他相信我?
沒辦法. 這是這個人的問題, 不是我的問題. 我只能等待...

我以為如果兩個人互相喜歡, 他們會解決所有的問題. 如果他們想商量...
對了. 但是如果一個人不想商量呢? 我怎麼能令他說? 意思是不是他不要我了? 意思是不是對他來說我一文不值?
那麼
我怎麼還等待, 怎麼想念, 怎麼還是喜歡他? 怎麼每一次接電話我希望是他?
天天看他, 但不能談.
天天想他, 但他不想我了.

今天我求他跟我聊.
他說他沒有時間.

不看我的眼睛, 不看我的臉, 不想看我, 不想跟我說話...
這個人怎麼以前說我是世界上最重要的人呢?
我怎麼從天堂落到地獄呢?

男人走來走去. 一次也沒碰到真的喜歡我的人. 一直受傷, 一直流淚, 一直孤獨...
我生活中應該有多少受傷? 多少次我應該愛錯? 還必須忍受多少失敗才會得到快樂呢?

我受不了啊. 真受不了...

我不相信世界上有愛情. 我不相信我能得到快樂. 我不相信世界上有屬於我的男人. 我不相信...

這就是我元旦前夕.

祝大家新年快樂!

2008-12-29

chińskie flamenco 中國的弗拉曼柯

Nie żartuję. Naprawdę znalazłam. I to wcale nie szukając - a może właśnie dlatego?
Nie tylko znalazłam. W dodatku jestem aktualnie zakochana właśnie w nim:
Tak. To jest Chińczyk. Nie, nie jest Hanem. Jest Ujgurem, to widać na pierwszy rzut oka. Wabi się 艾尔肯·阿布杜拉 albo, jak kto woli, Arken Abdulla. Mówię, że gra flamenco - niby tak, ale po chińsku. To znaczy gitara brzmi trochę jak z Hiszpanii, ale śpiew jest o pustyniach północno-zachodnich Chin, o pięknych Ujgurkach, o tym, czy jedna z nich da mu swój numer QQ (chińskie GG) itd. Są domieszki muzyki wielkich stepów - te takie elementy, które zawsze brzmią obco i nigdy nie wiesz, czy są mongolskie, tureckie czy kij wie jakie (oczywiście, to nie jest profesjonalna muzykologiczna klasyfikacja. Odczepcie się ode mnie, jestem zakochana :P). Są elementy lekko smoothjazzujące. Kocham go. A dla Was trzy piosenki, byście się też zakochali :)



2008-12-28

Polonez 波羅乃茲

Rozmawiam sobie z synem nauczycielki - pyta, skąd jestem. Mówię, że z Polski, spodziewając się standardowej reakcji - aha, Polska, Warszawa, blok państw komunistycznych, czy nadal należycie do Rosji?, Chopin (ale to raczej u profesorów uniwersytetu niż u zwykłego ludu :P), czasem papież :) A tu: o, Polska! Kiedyś większość taksówek w Kunmingu to były polonezy...
Nie wierzyłam własnym uszom, zaczęłam pytać. No i facetowi się język rozwiązał. Opowiadał, że kiedy na początku lat osiemdziesiątych ludzi w ogóle zaczęło być stać na taksówki, sprowadzano głównie trzy marki - radzieckie Łady i Wołgi oraz nasze Polonezy. Łady beznadziejne, bo dużo palą. Wołgi to były autka luksusowe, dla dygnitarzy. Większość taksówek - to były właśnie nasze autka! Wszyscy je kochali - oczywiście, zwykłych ludzi nie było stać, by je kupić jako prywatne samochody, ale takich właśnie taksówek wszędzie było pełno.
A potem przyszły lata dziewięćdziesiąte. W pobliżu Kunmingu powstała fabryka niemieckich samochodów - oczywiście, MUSIAŁY być to "samochody dla ludu", czyli Volkswageny :) Najprawdopodobniej Niemcy dostali gwarancję, że ich samochody się sprzedadzą. Zwykłych ludzi nadal nie stać na kupno... Więc w krótkim czasie z ulic Kunmingu poznikały polskie taksówki, a na ich miejsce wskoczyły niemieckie.
Dziś zaledwie kilka osób posiada jeszcze rozklekotane pamiątki z lat osiemdziesiątych. Ja na ulicy żadnego poloneza nie wypatrzyłam. Ale dziś, słuchając tej historii, poczułam miłe łaskotanie w okolicy serducha... Bo wielu Chińczyków żywi sympatię i sentyment do tych naszych polskich gracików... Do poczytania po chińsku króciutki artykulik o transporcie w Kunmingu lat osiemdziesiątych:
今天老師的兒子給我介紹一個故事: 以前在昆明波蘭為了汽車牌子很有名. 上面就有關於這個故事的網站. 你們看一看吧 :)
我很驕傲 :) 因為波蘭的汽車在昆明人的心裡留下了美麗的回憶 :)

niezapomniany wieczór 忘不了的晚上

Jutro mam egzamin z kultury chińskiej. Ceramika, sztuki walki, medycyna, żarcie (ten temat lubię :D), architektura, a także te nieszczęsne religie. Naprawdę miałam ambitny plan się pouczyć. Ale koło południa zadzwoniła pani Król, nauczycielka gramatyki i zaprosiła mnie na kolacje. Nie mogłam się nie zgodzić - uwielbiam tę osobę. Pani jest już na emeryturze, ale lubi uczyć, lubi studentów, więc nadal pracuje. I chwała Jej za to! Opowiada nam o czasach Mao, o Harbinie (stamtąd pochodzi), o dawnym Kunmingu, o wszystkim - dbając jednocześnie, by w każdym opowiadaniu pojawiły się nowo poznane słówka - aby umieścić je w kontekście i ułatwić zapamiętanie. Oprócz tego żartuje z nas i z nami, nie ma żadnej strasznej bariery, żadnego formalizmu, żadnego konfliktu pokoleń. No naprawdę świetnie trafiłam.
Zostałam więc zaproszona na kolację. Myślałam, że to będzie jakaś w dwuszereguzbiórka, tymczasem kopnął mnie zaszczyt - była tylko Jej rodzina i moje małe moi. Od pierwszej sekundy ich polubiłam. Zachowywali się... no, jakbym była jedną z nich. Żarty, pogawędki, winko, żarcie obłędnie dobre (Pan domu gotuje, nauczycielka mówi, że jak Ona gotuje, to da się zjeść, ale żadna rewelacja, więc jak mają przyjść goście, to mąż Ją z kuchni wygania, żeby nie psuła...), atmosfera luźna, przyjazna, umożliwiająca pełen relaks... Ich relacje z dziećmi - MIŁOŚĆ, doskonale widoczna, ciągła troska. Co lepsze kąski już to do mojej miseczki, już to do miseczek ukochanych rodziców/dzieci (niepotrzebne skreślić). Zrozumienie, akceptacja, żarty, uśmiech, luz, luz, luz. Córka mi na osobności mówi, że jej koleżanki to Mamę po prostu uwielbiają, tak jest serdeczna i otwarta (natychmiast pomyślałam o Mamie). A Tata, choć małomówny, to jak już zacznie opowiadać, nie można przestać słuchać (i myśli powędrowały do mojego Taty). Brat - jak to brat, czasem coś palnie i jako dzieci to wiesz - myśmy się nie bardzo lubili, ale odkąd dorośliśmy to jedno za drugie da sobie rękę uciąć (... ja nie dam ręki, bo musiałabym zrezygnować z lekcji parzenia herbaty :P Ale też Cię kocham, Braciszku :)). Z synem przegawędziłam z godzinę - i dowiedziałam się czegoś ciekawego, o czym w następnym poście, bo ten mi się rozrósł...
Nie wiedziałam, że tak będzie. Bałam się, że w Chinach będzie zamordyzm i że bariera między nauczycielami a uczniami będzie nie do przeskoczenia. Tymczasem: z panią Albatros (albatros po chińsku to morska jaskółka 海燕) wymieniam tony smsów. U pani Król byłam na kolacji. Czerwony Blask poznał mnie ze swoimi przyjaciółmi, których mu bezwzględnie i podstępnie ukradłam - teraz częściej widują się ze mną niż z nim. No i Jeden Krzyk Ptaka, nauczyciel wykorzystywany przez mnie jako partner pingpongowy... Bariery? Zamordyzm?

Czuję się jak ktoś zupełnie wyjątkowy. Za każdym razem, gdy spotkam na swej kompletnie po...komplikowanej ścieżce życia serdeczność, przyjaźń, dobro - mam ochotę śpiewać, mam ochotę tańczyć. A już na drugim końcu świata, gdzie jestem całkiem sama - ta radość odbiera mi dech!

zazdrość 羨慕嫉妒恨

A niech Wam zazdrość d..ę ściska (jak mawia moja Mama:)):

張東健 Jang Dong-gun

Właśnie skończyłam oglądać Przysięgę 無極 Chena Kaige, hit z 2005 roku. Bajka, miejscami piękna, ale zazwyczaj śmieszna - na przykład wtedy, gdy pędzący z szybkością wiatru i z siłą wodospadu facet targa za sobą w charakterze latawca ubraną tak, że prawie nieubraną dziewuszkę... Morał też jakiś taki do kitu, trzy czwarte obsady umiera, miłość jest oczywiście nieszczęśliwa, jest skakanie po dachach i inne takie - no, typowy chiński romans akcji :D
Ale ja nie o tym. Ja o tym, co w tytule niniejszego wypracowania. Tak się właśnie wabi jeden z głównych aktorów, Koreańczyk, który w filmie jest po prostu najpiękniejszy na świecie (no, może trochę nieuczesany...): Tak mi się spodobał, że zaczęłam szukać jego zdjęć po necie. No i się zawiodłam srodze - bo tylko w filmie jest taki śliczny, męski i w ogóle. Tak wygląda naprawdę:


Może być, ale żeby coś nadzwyczajnego? No może tylko prościutki nos... Ślad zarostu.... Zaczepiste spojrzenie.... Seksowne usta... Ech... :D:D:D:D
Optyka mi się zmieniła, muszę iść do okulisty.... albo do psychiatry :P

2008-12-27

Święta, Święta i już po...

Jaka jest polska forma spędzania Świąt? Obżeranie się, dawanie prezentów i śpiewanie kolęd.
Jaka jest chińska forma spędzania Świąt? Obżeranie się, dawanie prezentów i wspólne wyjście na karaoke.
Jaka tam przepaść kulturowa...
Na karaoke śmiesznie jest, gdy idę z bandą Chińczyków, bo oni myślą, że będę śpiewać po angielsku i dopiero po dwudziestej chińskiej piosence są w stanie uwierzyć, że ja NAPRAWDĘ umiem śpiewać po chińsku. Zawsze mnie to tak samo bawi. Zwłaszcza te ich zszokowane miny, kiedy śpiewam piosenki ludowe z tymi wszystkimi śmiesznymi zaśpiewami, których większość CHIŃCZYKÓW nie umie wykonać. Uwielbiam śpiewać, mówiłam już? I karaoke to naprawdę świetna zabawa bez względu na jakość śpiewu (jeśli jest piwo)...
A kiedy wracałam (północ już była, gdy się zjawiła...), taksówkarz pełne pół godziny mi się na przemian oświadczał, skarżył, że nigdy piękne marzenie o mnie nie stanie się piękną rzeczywistością, bo jest za biedny, zapewniał, że jak tylko będzie go stać na kupno domu, natychmiast mnie odnajdzie i pojmie za żonę, a także wychwalał moją anielską urodę. Dobrze, że w miarę szybko dojechaliśmy pod mój dom, przepona już przestawała działać.
Dopiero dziś zdałam sobie sprawę, że znikła kolejna bariera. Pierwszą przełamało Rock Oldies na Tajwanie - tam przestałam się wstydzić, że nie rozumiem i zaczęłam prosić o zapisywanie nowych słówek czy nowej gramatyki. Drugą przełamali March i Gene - dzięki nim zrozumiałam, że można się zaprzyjaźnić również z osobą, której językiem się nie włada zbyt płynnie i że braki w komunikacji werbalnej można nadrobić serdecznością. Po powrocie do kraju mój tajwański braciszek, Wenxiao, nauczył mnie rozmawiać po chińsku przez skype'a. Wenqi zmusił mnie do rozmawiania po chińsku przez telefon - chyba najcięższa do złamania bariera. Po przyjeździe tutaj sądziłam, że jestem już wyzwolona z rozmaitych barier. A jednak dopiero ten taksówkarz, ta półgodzinna pogawędka, tocząca się w ekspresowym tempie, uświadomiła mi, że nie muszę już się koncentrować na tym, żeby rozumieć, co się do mnie mówi. Dawniej nawet podczas rozmów o pogodzie musiałam wysilać mózgownicę, żeby do mnie wszystko dotarło. Teraz nie przejmuję się tym, że nie rozumiem niektórych słów, większość jestem w stanie wywnioskować z kontekstu i mogę jednocześnie pisać smsa po angielsku i gadać o życiu po chińsku, będąc całkowicie komunikatywną.
Aha. Dostałam cudowny prezent świąteczny:
Oczy Was nie mylą: to różowy puchaty termoforek Hello Kitty. Pojemność: 1 litr. Opis techniczny: trzyma ciepło mniej więcej 8 godzin :) Jest CU-DOW-NY (dzięki, Złoty Feniksie :))! Zwłaszcza, że w domu jest niewiele cieplej niż na dworze, a na dworze około 10 stopni... A poza tym tworzy wspaniały komplet z zimowymi kapciami:
W kwestii próby zachowania ciepła: coś, o czym podobno marzy każdy gadżetofil: Podkładka pod myszkę na USB, grzejąca Twoją łapkę :) A w zasadzie podkładka jest normalna, to "nakładka", czyli to, co z wierzchu, grzeje łapkę i myszkę... Od środka to wygląda tak: Gdybym nie wiedziała, za co kocham Azjatów, to już bym wiedziała :)

2008-12-25

:) zyczenia 祝福

Malenstwo napisalo (poprawilam ortole :P):
Szczęścia Ci życzę.
I pamiętaj, że tak czy owak nie będziesz sama w te Święta, bo grono przechylnych serduch będzie krążyło nie tylko w Twoim sosie, zupie, czy innej barbarzyńskiej potrawie, ale też za Twoim fotelem, za zasłoną, w kącie każdego pokoju, gdzieś pod sufitem...:)
Chciałem Ci życzyc, żebyś mimo tego nie została wegetarianką, bo (pamiętaj!:) od wegetarianina do abstynenta jest już niedaleka droga...


Za te serducha w zupie i pod sufitem - wszystkim serdecznie dziekuje...


我一個可愛的波蘭弟弟這樣給我祝福:

祝你好運, 快樂.

妳要記得: 無論如何, 聖誕節的時候妳不是孤獨的, 因為很多喜歡妳的心會在你旁邊東奔西走: 到妳的湯, 到妳的醬, 到妳所有"野蠻"的菜 (在他眼看中餐就是奇怪的菜), 在沙發或者遮蓋物後面, 在你房間的每一個角落, 頂蓬下...

但 [雖然有這麼多心在你的菜] 妳萬萬不要變成素食主義者, 因為 - 記住吧! - 不吃肉離不喝酒很近...

可愛的樣子, 對不對? 他是我最可愛的弟弟, 以前的同學. 他比我小四歲, 我是四歲就開始照顧他. 已經是年多了... 我們的關係還是非常好, 一次也沒有吵架, 一次也沒有生氣.

我想年很多朋友, 但是嘛... 這個孩子還是在我心中比較重要吧... 希望我們的友誼會是永遠的...

手機 Cell Phone

Chiński (a jakże!) film z 2003 roku, nakręcony na podstawie powieści Liu Zhenyuna pod tym samym tytułem. O tym, jak nowinki technologiczne ułatwiają nam kłamanie, a jednocześnie o tym, jak owe nowinki ułatwiają kłamstwa wykryć. O tym, że te nowinki potrafią zniszczyć nam życie... Nie. Właśnie że NIE! To nam próbuje wmówić reżyser - mój boski Feng Xiaogang - ale przecież wystarczyłoby nie kłamać. Ale... mówienie prawdy też potrafi zniszczyć nam i innym życie.
Jeśli już kłamiemy, oczywiście dla dobra okłamywanej osoby (to wytłumaczenie zawsze się pojawia), to róbmy to przynajmniej umiejętnie. Przede mną jeszcze długa droga :P
Główna rola męska - Ge You, wspaniały aktor.
Aha, w jednej ze scen damsko-męskich facet narzekał, że wszystkie kobiety spod znaku psa (chiński zodiak) uwielbiają gryźć swoich partnerów. Urodziłam się w 1982 roku...

2008-12-24

做什麼的

甲: 你年薪多少?
乙: 96萬.
甲: 那一個月有8萬喔!
乙: 是的, 這是基本工資.
甲: 不錯嘛, 做什麼的?
乙: 做夢的......

祝大家夢想成真!

Chinski zarcik noworoczny :)
A: Ile zarabiasz rocznie?
B: 960 tysiecy.
A: Wow, to miesiecznie jest tego 80 tysiecy!
B: Tak, to wlasnie wysokosc mojej pensji podstawowej.
A: Niezle, niezle, a czym sie zajmujesz?
B: Marzeniem...

Zycze wszystkim realizacji marzen :)

2008-12-23

Logika 邏輯

Te znaki po chińsku wymawia się luó​ji (lłodźi), czyli znaki są próbą transkrypcji angielskiego brzmienia (tylko Chińczycy myślą, że ich transkrypcja jest podobna do "logic", ale to nieważne). Tym niemniej jeśli je rozebrać na części składowe, może się okazać, że wcale nie są takie trudne do zapamiętania... Tym razem to tylko moja wyobraźnia, żaden nauczyciel nic na ten temat nie mówił, ale ja MUSZĘ jakoś te znaki spamiętać i imam się wszelkich sposobów.
邏 składa się z 走 (iść) po lewej stronie jako klucz i 羅 (siatka do łapania ptaków). Jeśli rozebrać 羅, zrozumiemy, dlaczego ten znak jest używany dla siatki na ptaki. U góry jest położone oko 目, które znaczy nie tylko oko, ale też przedmiot, jakąś rzecz. Na dole jest 維 które często znaczy trzymać coś razem, ale wśród wielu znaczeń, które ten znak posiada jest też "myśleć". Da się ten znak jeszcze bardziej rozbić - po lewej stronie jest jedwab 絲, który w złożeniach jest skracany tylko do części po lewej stronie. Prawa strona 維 to 隹 czyli określenie krótkoogoniastych ptaków. Mamy więc krótkoogoniastego ptaka w jakiejś rzeczy zrobionej z jedwabiu - no po prostu siatka na ptaki. Pierwszy znak mamy więc rozszyfrowany, pora na drugi. 輯 jako klucz ma 車 czyli: pojazd, maszynę, a gdy jest czasownikiem oznacza również obrabiać coś za pomocą tokarki. Po lewej stronie są usta 口 i ucho 耳, tworzące razem znak 咠 czyli szeptać (taki efekt zwykle si uzyskuje po zbliżeniu ust do ucha :P).
Więc o co chodzi z tą logiką? Myślimy nad czymś ciężko, łapiemy własne myśli w siatkę na ptaki, po czym szepcząc do samych siebie starannie je obrabiamy na tokarce naszych umysłów, żeby to wszystko, co myślimy miało jakiś sens..

撤兵 usunąć żołnierza :)

Uwielbiam język chiński. Przychodzi mi w sukurs, gdy jestem nie w humorze. Na przykład dziś - siedziałam sobie w bibliotece do zamknięcia (czyli do dziesiątej wieczorem, bo u nas właśnie o tej porze zamykana jest biblioteka uniwersytecka) i nudziłabym się jak pekińczyk, gdyby nie to, że siedziałam nad własnymi niemożliwymi do odcyfrowania notatkami.
Może słów kilka na temat mojej metody nauki. Otóż: bazgrzę jak kura pazurem, w związku z czym prowadzenie zeszytu jest bez sensu, bo i tak dwa miesiące później nic nie pamiętam z tego, co napisałam, a odczytanie jest niemożliwe. Dlatego traktuję swoje hieroglify tylko jak metodę mnemotechniczną: bazgrzę na lekcji na kartkach wszystko, co powie nauczycielka, nawet jeśli nie rozumiem, a jeśli nie umiem krzaka, to piszę pinyin (wymowę), po czym grzecznie dyrdam do biblioteki i przepisuję wszystko na czysto. Czasochłonne, pracochłonne i energochłonne. Czysta głupota. Ale kilkukrotne przepisanie znaku jest najlepszą metodą zapamiętania nie tylko znaczenia ale także sposobu pisania, a sprawdzanie wszystkiego na spokojnie w słowniku pozwala na szybkie wychwycenie błędów i niejasności.
Tak więc dzierżąc w ręku notatki przysiadłam w ciepłej bibliotece (nie, tam również nie ma ogrzewania, jak zresztą w całym Kunmingu, ale jest tyle lamp... i studentów... że robi się ciepło) i zaczęłam przepisywać. Muszę nadrobić braki, bo z powodu intensywnego listopadowego życia towarzyskiego narobiłam sobie zaległości.
Trafiłam na prawnicze słówko 撤訴 che su, skrót od 撤回訴訟 chehui susong czyli wycofać oskarżenie (tak, mamy takie słownictwo w naszych przeuroczych czytankach...). Pierwszy znak wydał mi się obcy, więc postanowiłam go sprawdzić. Zawsze to robię tą samą metodą: spisuję znak ze wszystkimi idiomami, kolokacjami i czym tam jeszcze, żeby go sobie lepiej utrwalić.
Sprawdzam: 撤 - usunąć, wycofać się. Idę dalej: 撤兵 - zacierać ślady. Niby nic, prawda? Tyle, że jeśli dosłownie przetłumaczyć te dwa znaki, to pierwszy oznacza usunąć, a drugi to wszelkiego typu żołnierz. Dosłowne tłumaczenie to "usuwanie żołnierza". Z racji perypetii uczuciowych ostatnio o niczym innym nie marzę niż o usunięciu z pamięci pewnego żołnierza, więc słówko oczywiście zapamiętałam, zapisałam i patrzyłam na nie z lubością ładnych kilka chwil.
Ale idźmy dalej tym tropem: następne słówko w słowniku to 撤換 czyli zastąpić. Potem 撤除 czyli usunąć. 撤離 - ewakuować. To spowodowało, że zapragnęłam ułożyć zdanie 我要撤兵 ~ 撤除一個當兵的人, 讓他撤離我的記憶, 然後把他用另外一個男人撤換. Czyli: chcę zatrzeć ślady - usunąć żołnierza, ewakuować go z mojej pamięci, a potem zastąpić innym mężczyzną.
Nigdy nie zapomnę tego znaku. :D

Odrobina samouwielbienia :D

Sama bym na to nie wpadla, bo ja to bardziej lubie cykac jakies widoczki. Ale Satoshi zrobil mi album z naszej wycieczki - album, na ktorym postacia pierwszoplanowa jestem ja. A wlasciwie to jest to monodram...
http://picasaweb.google.co.jp/satkon2001/NataliaInYunnan?authkey=U83bi1F2AOw&feat=email
patrzcie i sie cieszcie :)
近藤幫我拍的照片... 只有我 :P 風景不重要, 因為風景沒有我那麼美麗, 對不對? :D:D:D:D:D

絕症

這個問題讓我覺得很難過, 這樣的題目真不好談. 誰都不想談到病. 我們只想談快快樂樂的話題. 人生時痛苦的, 誰都不想得病, 誰都不想死, 但這是無可奈何的事. 我們只好不要想到這件事, 不要說到這樣的情況, 要不然我寫著寫著就會哭起來...
不過, 有一種雖然治不了, 但不太嚴重的所謂絕症. 對每一個人來說得這種病是個災難 - 內心會痛, 而且對患者來說, 什麼樣的治療都沒有用. 由於得這種病的緣故, 我們的生活變成受折磨. 最奇怪的是: 你不治療這種病才有機會獲得新生. 這種病的名字大家都知道: 就是愛...
愛的病情很特別: 我們的脈動會改變 - 只要有情人在身邊. 我們肚子裡好像有蝴蝶 - 每一次想到情人我們身體的反應都怪怪的.
每一個人的願望都差不多: 要天使落到地上跟我們在一起. 他應該好看啊, 個性很好啊, 薪水很高啊... 顯然只有天使會對得起我們. 可是如果我們自己不適應這個天使的話, 怎麼辦呢? 那時候一萬個紅十字志願者也挽救不了這個病人. 手術也沒有用 - 誰都需要自己的心. 那時候只有別的病友能夠了解你的病情, 只有別的病友能夠給你安慰. 是不是?
並不是啊! 實際上, 這個病, 不是治不了的病. 不過, 世界上只有一種藥劑, 一個治療辦法: 就是新愛...
我們, 心破碎的人, 要一起加油...

mam slawnych przyjaciol :) 我有一些很有名的朋友 :)

Moja najwspanialsza tajwanska siostra-prawie blizniaczka (no przeciez te dwa tygodnie nic nie znacza) wreszcie stala sie wizytowka Krakowa. Artykul w gazecie wyborczej, zdjecie tutaj.
Wei: slicznie wygladasz!
Bardzo za Toba tesknie...
我的最可愛的台灣 差-不-多-雙-胞-胎 (兩個星期的差別不用說了), 她終於變成克拉科夫明星. 她的照片在最流行的報紙上出現了. 恭喜恭喜!
親愛的蔚昀: 妳越來越漂亮!
想念你ㄛ...

:)

moja Mama mawia, ze zlamane serce goi sie szybciej niz zlamana noga...
No.
Wiec mam pare zdjec, pare milych wspomnien i... nauczke na przyszlosc :P
我媽媽常常說 破碎的心比破碎的腿康復得快...
那...
我有幾張照片, 幾個美好的回憶, 還有... 下次我會小心一點 :P

丈夫 małżonek

W wersji chińskiej składa się on z dwóch znaków. Zacznijmy od fu 夫. Fu ma wiele znaczeń - oprócz rzeczonego małżonka znaczy po prostu mężczyznę, dokładniej rzecz biorąc dorosłego samca rasy ludzkiej, faceta zdatnego do służby wojskowej. Czyli w zasadzie jeśli facet wymiguje się od wojska a także jeśli jest nieletni, nie nadaje się na męża. Fu znaczy również "mistrz", ale w dzisiejszych czasach trudno wymagać od facetów, żeby byli mistrzami w czymkolwiek, więc spuśćmy na to tłumaczenie zasłonę miłosierdzia.
Zhang 丈 natomiast to dosłownie jednostka długości równa 3,3 metra.
Co ma piernik do wiatraka?
Małżonek to facet, którego nie wypuszczasz z rąk na odległość większą niż 3,3 metra...

Poza zhangfu jest jeszcze na przykład xiansheng 先生. W Japonii te same znaki, czytane sensei, dają nauczyciela. Jednak wracając do źródłosłowu: znak pierwszy to xian czyli najpierw, znak drugi to sheng czyli rodzić. Widać więc wyraźnie jak na dłoni, że małżonek powinien być wcześniej urodzony od żony - czyli starszy.

Jest i trzecie, cokolwiek bardziej kolokwialne określenie na małżonka: laogong 老公. Jeśli je rozbić na elementy pierwsze, dostaniemy lao - stary, doświadczony oraz gong - oznaczający po prostu... samca. Na przykład byk to dosłownie "samiec krowa" 公牛, kogut - "samiec kura" 公鸡 itd. Tak więc mąż to po prostu stary samiec.

Reasumując: mężem może zostać samiec starszy od Ciebie i bardziej doświadczony, a Ty go nie spuszczasz z oka.
Biorąc pod uwagę trzy powyższe określenia, naprawdę wolę do ZB mówić Drogocenna Muszelko 宝贝...

2008-12-22

Koreanska zima 韩国的冬天

W nocy troche napadalo.... 夜裡下雪了...

wysokość stypendium

Kiedy stryj usłyszał, ile pieniędzy (w Euro) będę dostawać miesięcznie, pobiegł do samochodu i wręczył mi największy nominał Euro, jaki znalazł, życząc mi, bym nie umarła z głodu...
A jednak żyję bez trosk i bez problemów z takim właśnie stypendium. I do tej pory nie poświęcałam mu specjalnie dużo uwagi. To się zmieniło, gdy poszłam na pocztę, by wysłać paczki. Łącznie około 12 kilogramów, sporo. W dodatku pocztą lotniczą, więc wiadomo, koszty rosną. Ale stać mnie, więc nie narzekam. Tylko kiedy płaciłam za znaczki, stojący obok chłopak powiedział, że właśnie od ręki wydałam kwotę, którą on zarabia MIESIĘCZNIE...
Nasze stypendium w Europie nie wystarczyłoby na to, żeby się porządnie najeść. Tutaj jest to kwota, którą zarabiają wykładowcy uniwersyteccy.
Zawsze, kiedy się zastanawiam nad ewentualną pracą tutaj, widzę tylko jedno rozwiązanie: podpisanie umowy w Europie, na europejskich zasadach i potem wyjazd do Chin.

2008-12-21

聖誕節快樂! Wesołych Świąt!

Z okazji zbliżających się Świąt dwa teledyski. 


Wesołych i chińskich!

Kluski przechodzące przez most 過橋米線

No bo niby na co innego mogłam zabrać Satoshiego, kiedy mnie tu nawiedził? Przecież to najważniejsza potrawa w Yunnanie, Chińczycy ją jedzą na śniadanie, obiad i kolację... Poza tym, mówiąc szczerze, ja też się już przyzwyczaiłam do tego smaku, a już u braci Jiangów misieny (jak to na nie mówimy, zgrabnie odmienijąc po polsku chińskie brzmienie) są naprawdę przepyszne - pod jednym warunkiem: NIE WOLNO kupować najdroższych (jedna miska 70 kuajów), bo nie są warte swej ceny i nie są autentyczne. Co z tego, że w środku są kraby i inne kawiory, skoro smak jest ....tego.... no... no właśnie. Lepiej kupić takie miska za 15/18 yuanów i cieszyć się wołowiną, kurczakiem i PRAWDZIWYM smakiem misienów. W porze lunchu owa jadłodajnia jest wypełniona po brzegi.
Z pomocą przemiłego kelnera napełniliśmy we właściwej kolejności nasze miski... Zupa jest tak gorąca, a wołowina tak cienka, że bez problemu natychmiast zmienia stan z surowego na ugotowany.
Smacznego!

2008-12-19

jazz 爵士

Z tęsknoty za jazzem kupiłam płytę. Mogłam sobie pozwolić, bo przecenili na 9 kuajów, czyli około 3 złote. Wokalistka wabi się Shigeko Suzuki 鈴木重子 i śpiewa... no niestety nie japoński jazz, a nasze standardy - parasolki z Cherbourga i innych Beatlesów. Na płycie wypadła nieźle, choć obok jazzu to nawet nie stało ;)

Ale zmierzałam do czego innego: przeszukałam już wiele sklepów płytowych. Chiński jazz w zasadzie nie istnieje. Niektórzy wokaliści smoothują sobie niektóre piosenki, ale żaden wokalista, żadna grupa nie jest stricte jazzowa. Dziś znalazłam ową Japonkę, a także jedną Koreankę, o wdzięcznym mianie Nah Youn Sun - mówią, że to koreańska Norah Jones, a ja... hmmm... Nie lubię Jones, a tę Koreankę polubiłam. Inna rzecz, że na bezrybiu i rak się gapi jak cielę w malowane wrota...

okazywanie uczuć

To nieprawda, że Chińczycy nie okazują sobie nawzajem romantycznych uczuć w miejscach publicznych. I nie mówię tu o zamerykanizowanych nastolatkach, którzy oczywiście obściskują się gdzie popadnie o dowolnych porach. Pewnego pięknego dnia udało mi się uchwycić taką scenkę:
Staruszkowie spacerowali trzymając się za ręce; oczywiście nie wytrzymałam i się zbliżyłam, żeby podsłuchać. Żartowali z siebie nawzajem, prawili słodkie słówka, a gdy ich minęłam, zobaczyłam, jak im oczy błyszczą.
Od dziś też się nie zamierzam w tych Chinach krępować: będę publicznie okazywać swojemu miłemu uczucie.... ekhm.... to znaczy, jak tylko znajdę jakiegoś (chociaż trochę) miłego...

2008-12-17

i znowu sesja... 考試的季節快來了

Egzaminy na poczatku stycznia. Grrr... Ale jakos na luzie tym razem do tego podchodze - przede wszystkim dlatego, ze te poprzednie jakos mi poszly, wiec nie ma co sie stresowac... Poza tym dzis moja ukochana pani Wang (od gramatyki i slowek) powiedziala, ze moje wypracowania sa bardzo ciekawe i ze uzywam dobrego slownictwa, i ze moj sposob myslenia jest bardzo oryginalny... W Chinach to wlasciwie nie jest komplement, ale ja sie i tak ucieszylam. Dotarlam wreszcie do punktu, w ktorym zaczynam umiec wyrazac to, co naprawde mysle, a nie to, czego mnie nauczyli :D Napisanie wypracowania na 400 slow (ktora to ilosc jest standardem na HSK mojego poziomu) to kwestia pol godziny, juz nawet nie pisze na brudno. Zdarzaja sie wpadki, typu zmiana 概 na 該, bo pinyin podobny ;) ale w zasadzie daje rade. Poza tym umiem juz robic to, co robilam notorycznie na lekcjach jezyka polskiego. Zaczynalam pisac na temat, a potem sprytnie sie od niego wykrecalam :) Zupelnie niepostrzezenie, wiec polonistka nigdy nie dala mi lufy za odejscie od tematu :D Teraz robie to samo. Ale tez mam dobry powod - tematy wypracowan sa o kant tej czesci ciala, co raczej nie ma kantow, roztrzasc :D O niepelnosprawnych. O nieuleczalnych chorobach. O loterii. O tym, co trzeba robic, zeby zyc dlugo i szczesliwie. No po prostu zenua :D Wiec na przyklad jako nieuleczalna chorobe wybralam milosc... Opisalam rozne objawy, z motylkami w brzuchu wlacznie :D Nauczycielka sie smiala serdecznie i obiecala, ze mi w koncu tego chinskiego meza poszuka :D
Z okazji zblizajacych sie egzaminow obcieli nam kursy nadobowiazkowe. Ostatnia kaligrafia, ostatnie taichi, ostatnia fletogruszka, ostatnie spiewy ludowe... Buuuu.... Niektore kursy pojawia sie na pewno w przyszlym semestrze - np. kaligrafia. Ale fletogruszki i spiewu na pewno nie bedzie. I co ja biedna zrobie???!!! Bede miala od cholery wolnego czasu, a poniewaz, jak wiadomo, jestem niesmiala i zamknieta w sobie, na pewno zanudze sie na smierc.... :D
一月份就要考試. 我應該緊張, 但是嘛... 王老師說我的文章還不錯, 她說: "語句通順. 寫得文字較通順. 富有想像力". :D 我很滿意, 我終於能夠表明我想說出的意思 :) 那... 雖然我的語法常常錯, 雖然很多生詞我都記不住, 但是還是有進步... 因此我不怕考試. :)
因為快要考試, 所以我們的選修課已經結束了. 太極拳呀, 書法呀, 音樂課呀, 葫蘆絲課呀... 都沒有啦... 難過啊... 我喜歡上這樣的課. 而且下個學期不一定全部都可以繼續學習. 比如說, 葫蘆絲老師要到北京讀書. 音樂課呢... 因為只有三個學生上這些課, 所以音樂課大概會被切除... 下個學期我怎麼辦呢? 有空不是好事情, 誰都知道我是個內向的人, 一定找不到朋友, 如果不能上課就無聊死了... 是不是? :D

glupoty 傻事

我幫男性朋友變漂亮啦 :) upiekszylam Jensa, jak gral na fletogruszce :D
Tak, zamierzam sobie regularnie kupowac stroje poszczegolnych mniejszosci. W Yunnanie jest 26 oficjalnie wyroznionych grup etnicznych. Cale szczescie nie wszystkie maja charakterystyczne stroje, bobym zbankrutowala... ;) 我喜歡少數民族的服裝. 又漂亮又特別. 而且皮膚白白眼睛大大的女孩子穿起來很好看,對不對? :D
Podczas pobytu w Lijiangu pierwszy raz w zyciu jadlam trzcine cukrowa. Hmmmm.... jadlam to nieodpowiednie okreslenie.... Chodzi o to, ze twarde to to jak cholera (nigdy nie jadlam cholery, ale wydaje sie podobne). Trzeba odgryzac po kawalku - najlepiej dobijac dolna szczeke mlotem pneumatycznym, inaczej strasznie to czasochlonne i jeszcze soku duzo wycieka... Jak sie juz uda odgryzc kawalek (po dlugich i ciezkich cierpieniach), to trzeba przezuc, wysysajac sok, a reszte... no coz. Zgodnie z chinskim savoir-vivrem wypluwamy reszte gdzie badz. Ja sie staralam w poblizu kosza na smieci albo na zielona trawke, ale Chinczycy NAPRAWDE pluja bez certolenia...
Zdjecia kiepskie, bo to komorkowe... Przepraszam.... Ale i tak sie chcialam podzielic :) No i trzcina cukrowa PRZE-PYSZ-NA!
在麗江的時候我第一次吃過甘蔗. 波蘭大概都沒有, 但在這裡很流行, 很便宜. 現在我知道為何這麼流行: 蠻好吃ㄛ! 不過很艮, 吃起來不容易, 但是甜甜的甘蔗汁帶我到口味天堂...
照片的品質不怎麼樣, 就是因為是從手機下載的照片. 對不起... 不怎麼好看... 但是我還是想要給你們看 :)

2008-12-16

Kunming 昆明

Na nowo odkrywam jego uroki z Satoshim, moim japońskim braciszkiem :) A ponieważ to Japończyk, odziedziczyłam duuuuużo zdjęć. ;)
Zaczęliśmy od Szmaragdowozielonego Jeziora bladym świtem. Jeszcze nigdy tam tak wcześnie nie byłam - jakaś siódma rano czy coś koło tego. Jeszcze lampy świeciły...

Nie zniechęciły nas stada martwych lotosów...Niestety, mieliśmy tylko godzinkę na Cuihu, bo ja potem dyrdałam do szkoły. Satoshi podyrdał razem ze mną, uświadamiając mi przy okazji, jak ładna jest ta moja droga do szkoły...Przy okazji uwiecznił coś, na co Złoty Feniks i ja już w zasadzie nie zwracamy uwagi: remont naszej ulicy. Tak, tak. Remontują. Hałasują. Odcinają prąd/wodę/gaz nie uprzedziwszy i bez informacji, kiedy WRESZCIE znowu będzie się można na przykład umyć... Tak przy okazji: Chiny to kraj niecywilizowany, bo znienacka prąd odcinają. Ale też kraj cywilizowany, bo Chińczycy zamiast kogoś za to zabić, spokojnie szukają innych rozwiązań. Na przykład kiedy ostatnio prąd odcięli (od rana nie było, nawet kawy się, do cholery, napić nie można!), poszłam na kawę do budki naprzeciwko, wyglądając przez okno zauważyłam bowiem, że są klienci - a to niechybnie oznacza obecność kawy... Zeszłam, kawa faktycznie była. No jak to: oni mają prąd, a my nie? Skandal!! Ale kelner (który mnie lubi, w związku z czym jak mnie widzi, krzyczy na cały głos "moccha w średniej szklance, tylko prędko, pani się spieszy! :D) wyjaśnił mi, że nie, nie ma żadnej nierówności i dyskryminacji białych. Oni też prądu nie mają. Patrzę z niedowierzaniem na gorącą kawę, która od zarania dziejów.... ekhm... od kiedy tu mieszkam podgrzewana jest w mikrofali... A kelner mówi: no, mikrofala oczywiście nie działa, ale mamy palnik gazowy :)
Tak. W tym dniu, chociaż do 8 wieczorem prądu nie było, wszystkie sklepy, wszystkie knajpy, no wszystko było pootwierane i działało. I nikt nie narzekał, nie wszczynał awantur, nie używał obelżywych wyrazów na temat matek powoli robiących swoje robotników...
Nie lubię przerw w dostawie prądu. Ale lubię ten stoicki.... nie, nie stoicki - taoistyczny spokój, z którym tego typu historie się przyjmuje....
Choć oczywiście są wyjątki. Siedemdziesięcioletni sąsiad, zapytany przez mnie, czy może wie, kiedy będzie prąd, tak się wpienił, że kwadrans opowiadał o tym, co by najchętniej zrobił tym zakichanym robotnikom, władzom miasta itp. Słuchałam go z prawdziwą przyjemnością nie tylko dlatego, że poczułam się jak w domu. Przede wszystkim dlatego, że uznał mnie za swoją. Chińczycy nie skarżą się obcym, zwłaszcza na temat tego, co przedsiębierze szeroko pojęta władza. Remont ulicy to też kwestia władzy, więc żeby nie stracić przed Obcym twarzy, staruszek powinien powiedzieć, że wszystko będzie dobrze i że władza wie, co robi. A on.... O, matko, wiele nowych, soczystych słówek się przy nim nauczyłam :D Już nie jestem obca, jestem sąsiadką z trzeciego piętra, więc można razem ze mną się na los poużalać. Hurra!

2008-12-12

小河淌水 Wijący się strumień

Miałam plan na weekend: obżerać się słodyczami, oglądać ckliwe dramy (specjalnie kupiłam dwie, koreańskie oczywiście ;)), beczeć w kułak, wieczorami się schlewać jednym bezalkoholowym, a potem potrzebować bardzo długiego czasu, żeby znów wstać.
Po namyśle stwierdziłam, że plan nie jest idealny - choć oczywiście ma swoje dobre strony, np. obżeranie się słodyczami. Ale jednak marudzenie nie jest moją ulubioną formą rozrywki, więc już dziś się za siebie biorę: pranie. Jutro sprzątanie. Niedziela na naukę.
Towarzyszyć mi będzie yunnańska pieśń ludowa:

小河淌水 Wijący się strumień

哎!
Aj!
月亮出来亮汪汪亮汪汪,
księżyc wzeszedł tak jasny tak jasny
想起我的阿哥 在深山,
przypomniał o moim miłym, daleko w górach
哥象月亮天上走天上走,
który, jak księżyc, wciąż wędruje.
哥啊!哥啊!哥啊 !
miły mój!
山下小河淌水 清悠悠。
strumyk wije się, gdy jego czyste wody spływają z gór.
----
哎,
Aj!
月亮出来照半坡照半坡,
Blask księżyca opromienia zbocza gór,
望见月亮想起 我阿哥,
każde na księżyc spojrzenie przypomina o moim miłym
一阵轻风吹上坡吹上坡,
lekki podmuch wiatru na zboczu góry
哥啊!哥啊!哥 啊!
miły mój!
你可听见阿妹 叫阿哥。

Czy słyszysz, jak Twa miła wzywa Cię?

Tutaj jedna z moich ulubionych wersji. Słucham w różnych wersjach, bo jednak oryginał trochę za bardzo trąci myszką...

2008-12-10

you don't trust me at all

Urocza Mavis Fan 范曉萱 w kolejnej odsłonie:

You don't trust me at all
You don't love me anymore
我正等着你回答我
(czekam na Twoją odpowiedź)
You don't trust me at all
You don't love me anymore
其实你不用急着敷衍
(a Ty niespiesznie robisz swoje)

我从来不曾要求
(nigdy nie prosiłam)
你为我做什么
(byś coś dla mnie zrobił)
只要你一直抱着我
(tylko abyś mnie tulił)
说你不了解我
(Ty mnie nie rozumiesz)
但至少会去试着做
(ale mógłbyś przynajmniej spróbować)
去喜欢 每个我
(lubić każdą mnie)

You don't trust me at all
You don't love me anymore
我正等着你反驳我
(czekam aż odpowiesz)
You don't trust me at all
You don't love me anymore
以前你都会对我说没有
(dawniej zaprzeczałbyś)

:) herbata :) 茶 :)

Zapisalam sie na kurs parzenia herbaty. Dowiem sie wszystkiego co mozna o szesciu typach herbaty, o ich sposobie parzenia, wlasciwosciach, o wszyskim... Parzyc w glinie czy w szkle? Jaka temperatura? Czajnik wysoki czy niski? O co chodzi z tymi kubeczkami z przykrywkami? Po cholere nam szczypce?
Dzis uczylam sie przygotowywac serwis do uzycia, to znaczy sparzac. Na wszelki wypadek "sparzalam" zmna woda, zeby, jak mi sie cos wymsknie, nie przyplacic tego smiercia lub kalectwem. Alez mnie lapy bola! Pracuja zupelnie inne miesnie, a utrzymanie czajnika w dwoch paluszkach przerasta mnie na razie... Ale za to szybko kumalam te wizualna strone - obracanie dziobkow, potrzasanie filizankami z gracja itp. W potrzasaniu jestem naprawde dobra :D Tylko ta gracja... Ech....
No wiec zaplacilam za ten kurs calkiem sporo, a przeciez moglabym po prostu przejsc sie pare razy do herbaciarni i podpatywac zawodowcow, prawda? Kurs jednak ma dwie podstawowe zalety: po pierwsze, nauczycielka pisze dla mnie wszytsko, o co poprosze, czyli nie bede sie gubic w domyslach, czy aby na pewno dobrze uslyszalam. Po drugie: jestem sam na sam z nauczycielka. Tak! W zasadzie nie mozna otworzyc kursu bez osmiu uczestnikow, ale mnie sie udalo :) To przez te moja pasje. Nauczyciele po prostu nie maja serca mi odmowic :D
Bede pisac o tym, czego sie dowiem. Ale nie dzisiaj. Dzis pod palce cisna mi sie slowa pelne goryczy i zalu, a to nijak nie pasuje do herbaty...
我今天開始上茶藝課. 只有我一個學生上這種課 - 這件事讓我覺得很高興, 因為這樣我能隨便跟茶藝師聊天, 問問題, 請她再給我看每一個動作. 很有意思喔! 我喜歡學這樣的東西... 而且我非常喜歡茶... 回國後我大概也想要表演... 我已經可以表演好幾種東西啊: 我會唱中國民歌, 我會吹葫蘆絲, 我會一些功夫和太極的動作... 以後還會泡茶呀... 應該不錯啊 :D

2008-12-09

我的心情... Moj nastroj...

我要說的話... Chcialabym powiedziec, ze...
我不想說了... Nie, nie chce mowic...
心情亂亂的時候只有個能代表我的心... W taki nastroj tylko piosenki moga pokazac dno serducha...
那, 第一首就是 分開旅行... 我也需要自由, 我也需要空間... Ta pierwsza to przerobka Black Black Heart; w zyciu nie slyszalam oryginalu, ale chinska wersja mi pasuje... To o tym, jak to ona chce jechac do Paryza, a on wybral inny cel, ona pyta, czy on ja kocha, a on odpowiada, ze potrzebuje wolnosci i przestrzeni, i ze brak wiary w uczucie to uczucie zabija...
http://www.youtube.com/watch?v=Tx2utHwCOEw
第二首呢... 歌名就說明, 對不對?... 是 我要我們在一起 這首... A druga... Coz. Tytul powie wszystko: Chce, bysmy byli razem...
http://www.youtube.com/watch?v=4N9WxMJTIaQ

PS. Maly apdejt: Posluchalam sobie orginalu Czarnego Serca Davida Ushera. Nie dosc, ze sepleni, to jeszcze slowa takie sobie :P Wole wersje chinska ;)

2008-12-02

^.^

Lubimy sie znecac nad bezbronnym starosta... 我們喜歡令班長痛苦...
On jest wielki a ja malutka :) 大哥和小妹 :)
Ja to sie zawsze upackam... Cale szczescie wlasnego wycieracza brody z tluszczyku skapujacego z szaszlyka tez posiadam :D 吃東西我總是髒了... 幸運地, 我有一個專門來幫我擦臉的同學 :)

抓住啦! :D Mam Cie!
逃不了跑! Juz mi sie nie wymkniesz :P A jednak probowal uciec!! 他卻試試逃跑啊!!
Tak. To, co ma w lewej dloni to moja torebka Hello Kitty i moja reklamowka z zakupami :D
亞洲男人最可愛的特點就是 幫女人拿手提包和別的袋子... :D

zmiana planow 計劃的改變

Mialam siedziec na ... krzesle i sie uczyc.
Wlasnie przyjechal Satoshi.
Plan na jutro: Kunming - to, co najwazniejsze.
Sroda: Shilin czyli kamienny las.
Czwartek-piatek: Dali.
Sobota-niedziela: Lijiang.
Potem on sobie Shangrilaluje i Xishuangbani, a ja poslusznie wracam na lekcje :)
我應該努力學習.
但是嘛... 我不是只為了學習來這裡的. 還要旅行, 學這裡的文化, 跟這裡的人溝通, 是不是?
我的同學近藤剛來了這裡, 我們做好計畫啦:
明天: 昆明.
後天: 石林.
週四週五: 大理.
週六週日: 麗江.
以後他到香格里拉和西雙班納, 我卻回來, 上課...

2008-11-30

wstretne ptaszyska po raz trzeci!

Sprzedane!! :D Dzien dobry, pani Tajfun! 白小颱, 您好!No dobrze, moze pani zrobic zdjecie, ale tylko jedno! 好了, 可以拍一張照片.
To do widzenia! 那麼, 再見!

jeszcze troche wstretnych ptaszysk :)




zwlaszcza te dolne, garbate i zezowate, okropnie mi sie podobaja :)

niech Bog blogoslawi Chinczykow

za podpaski z chlodzacymi wkladami aloesowymi.

PS. Tak, MUSIALAM o tym napisac.

kwiaty

Dostalam kwiaty. Nie, nie od mojego randkowicza. Od Mojego Prywatnego Tajwanczyka.
Nie spodziewalam sie. Dostalam juz prezent. A nawet gdybym nie dostala, to przeciez mi sie nie nalezy, bo ... i tu milion powodow.
Ale dostalam piekny bukiet z pieknym liscikiem. I czuje sie kobieta. Kobiety powinny dostawac kwiaty...
收到了最好的生日禮物. 一束花. 女人應該收到花. 女人最搭配的就是花. 親愛的哥哥, 謝謝你 :)

a ja mam wlasny komiks, a wy nie-e ;)


2008-11-28

matka jest tylko jedna :)

Wbrew wszystkiemu. Wbrew krepowaniu stop, wbrew milionom zasad, wbrew dziewictwu do slubu i wbrew wszystkiemu innemu, co wiemy o Chinczykach, u nich tez kiedys byl matriarchat. Nie mowie o tej ciekawostce kulturowej, ktora jest istnienie 摩梭 Mosuo - mniejszosci, w ktorej kobiety wygraly wojne o niezaleznosc :D U nich jest tak, ze kobieta osiagnawszy wiek pewien dostaje wlasna sypialnie i przyjmuje w niej kogo badz - ale mezczyzni przychodza do niej ukradkiem gdy zapadna ciemnosci i wymykaja sie przed switem, zadnego przynoszenia facetom kawy do lozka :P Sa wykorzystywani jak zabawki i jak ogiery rozplodowe - ale obojetnie na wszystko, nie maja wylacznosci na dana kobiete. I nie maja zadnych praw do JEJ dzieci... Moga ewentualnie przynosci prezenty :P Jak kogos to ciekawi, Wiki pomoze ;)
OK, to Mosuo, mala grupa etniczna zyjaca w Yunnanie (moja prowincja gora!:)) i Sichuanie. Kiedys, dawno, doawno temu, w okolicach Rzeki Zoltej, matriarchat byl norma. Slady tego pozostaly w niektorych chinskich nazwiskach - to te, ktore zawieraja kobiete 女: 姚, 姜, 姬. Sa to nazwiska stare i obecnie niezbyt popularne.
Tyle wiem z lekcji. Ale zamierzam poszperac i sprawdzic, kiedy to Chinczycy tak zglupieli, ze oddali wladze facetom... :D

自 high

to takie nowe slowko, popularne wsrod mlodziezy :) 自 jak 自己 ziji czyli oneself. Kto jest 自 high? Ktos, kto sam sie smieje z wlasnych dowcipow na przyklad. Przekonany o wlasnej wspanialosci, wyzszosci - niepopartej zadnymi dowodami rzeczowymi :P Sposob uzycia:
他一個人那兒自high. I wszystko jasne :)
Uprzedzajac pytania: nie uzywa sie 高 zamiast high. Nie uzywa sie tez 嗨, slowka uzywanego jako chinskie "tlumaczenie" angielskiego "hi!". Nowe slowko, wszechobecne i mocno trendy (zapewne zamiast trendy powinnam uzyc przymiotnika, ktory jest bardziej trendy, ale odkad nie czytuje slownika wyczesanej polszczyzny Chacinskiego, jestem mocno do tylu), pisze sie wlasnie po chinsko-angielsku.
To oczywiscie nie przebije slynnego 三Q.
三 to liczba 3. Latwo sie domyslic, patrzac na krzaczek, prawda? Trzy po angielsku to three, wiec gdy to pierwszy raz ujrzalam, stwierdzilam, ze to musi byc freak. A tu niespodziewajka: Chinczycy sa jednak prostsi w obsludze, a ja za duzo kombinuje. 三 czyta sie san + q = thank you.
Zgodnie z chingielska wymowa sankju jest jedyna poprawna fonetycznie wersja angielskich podziekowan...

2008-11-27

T.sonic 650


收到了禮物.
親愛的哥哥, 我要罵你一下: 為什麼一直給我東西? 難道你不明白最受歡迎的禮物會是你在這裡的探望? 我想終於認識你... 不過... 每一次我聽音樂的時候會想你起來還算是個好事 :) 謝謝你... :*
Tak, dobrze zgadujecie, to znow Moj Prywatny Tajwanczyk :) A ja NAPRAWDE wolalabym, zeby zamiast przysylac mi jakies prezenty, pojawil sie tu osobiscie... Fajnie byloby kiedys wreszcie poznac mojego Swietego Mikolaja, prawda?

Cuihu 翠湖

Jeszcze mi sie to jeziorko nie znudzilo. Duzo spacerow. Zazwyczaj romantycznych :D
I juz ptaszyska wstretne przylecialy :) Zmyslne bestie, potrafia chwytac bulke w locie - i to mimo ze wcale nie jset smaczna :P 鷗鳥很聰明, 飛著吃 :)
A randki coraz dluzsze :) Jak widac na zalaczonym obrazku:
Wspominalam juz moze, ze kocham tu byc?...
看起來我的約會越來越長 :) 越來越浪漫... 越來越...
我愛昆明, 特別喜歡翠湖, 我說過了沒有? ;)

2008-11-26

Cape No 7 海角七號

Obejrzalam. Smialam sie. Plakalam. Slucham sciezki dzwiekowej.
Ten film naprawde jest ladny. Nie wiem, czy jest dobry - i, szczerze mowiac, wisi mi to. Wazne, ze ogladajac czulam sie, jakbym wrocila do domu po dlugiej wedrowce...
Kocham te wyspe, wiecie? Za glosnych ludzi, ktorzy chca sie zaprzyjaznic i powiedziec te trzy slowa po angielsku, ktore akurat znaja. Za bogactwo jezykow, kolorow, zapachow i smakow. Za to, ze wlasnie tam odkrylam swoja przyszlosc :)
我就愛這個島, 你們知道嗎?... :*

2008-11-23

Kieslowskiego Trzy Kolory 克里斯多夫·奇士勞斯基 三色

Zanabylam.
Dlaczego? Bo w Polsce nie tylko sie nie da zanabyc w chinskiej wersji jezykowej, co jest dosc oczywiste. Dodatkowo sie nie da zanabyc w wersji angielskiej, co jest karygodne. Szukalam po empikach i innych takich. Szkoda gadac...
Tutaj w pierwszym lepszym przydroznym sklepiku maja trzy kolory. Komplet kosztuje 18 kuajow czyli jakies 6 zlotych... :D

2008-11-21

biust

Dzis skosny kumpel zapytal, czy to prawda, ze statystyczna Europejka ma od statystycznej Azjatki duzo wiekszy biust.
Spojrzalam sobie w dekolt i z kamienna twarza odrzeklam, ze to kwestia przyzwyczajen zywieniowych.
***
今天一个亚洲男性朋友问我一个比较私人的问题:一般欧洲女人的乳房是不是比一般亚洲女人的乳房大得多?
我看了看我的胸部。不露真情地告诉他这个跟饮食习惯有关系的。

2008-11-20

brak czasu 没有空

Tym razem jest to mily brak czasu.
Zwiazany z brakiem samotnosci :)
Obiady, kolacje, zakupy, spacery...
I podobno jestem piekna. I madra na dodatek. Juz nie mowiac o tym, ze jestem najwazniejsza na swiecie :D
没有空的原因這次比較好ㄚ.
不寂寞了 :)
午餐, 晚餐, 散步, 買東西...
聽說我漂亮. 又聰明. 而且聽說我是世界上最重要的人. ^.^
快樂喔...

***
wczoraj wyciagnelam na pingponga jednego z nauczycieli. Taki 24latek, urocze stworzenie, lubie go bardzo.
Gramy.
Rozkrecam sie.
Nauczyciel raz po raz powtarza "dobra pilka". W koncu, po jakiejs wyjatkowo udanej akcji, nauczyciel krzyczy: "piekna!"
Ja pytam (oczywiscie, jakzeby inaczej) "ja czy pilka?".
Nauczyciel, czerwony jak burak, w koncu wykrztusil "OBIE"... :D
昨天跟一位老師一起打乒乓球.
老師大吃一驚, 因為我打得還可以 (你們華人認為白種人什麼都不會做ㄚ :P). 一次有一次對我說 "好球". 終於, 因為有真的非常好的球, 他說了: "漂亮!".
我馬上就問他: "我還是球?".
可憐的老師, 臉紅了, 什麼都說不出來, 過一段時間他才說 "都漂亮" :D
我喜歡讓中國小伙子覺得不好意思. 那時候他們的樣子真的可愛極了...

2008-11-16

茶藝 sztuka parzenia herbaty

Wszyscy wiedzą, że mnie to zawsze fascynowało. Zawsze - czyli od momentu, gdy na Tajwanie zaparzono mi tradycyjnie herbatę czarnosmoczą (o ileż lepiej to brzmi od dziwacznego "ulung"!). Nie jestem specjalistką. A jednak biję na głowę współczesne Chinki, które raczej hellokittują niż mają jakiekolwiek pojęcie o własnej kulturze. Ponieważ moi Chińczycy już wiedzą, że jestem fanką PRAWDZIWEJ chińskiej kultury, zostałam zabrana do herbaciarni i nauczona parzenia herbaty pu-er. Tu od razu muszę zaznaczyć - smak pu-er waha się od delikatnej zielonej herbaty aż po coś mocniejszego od Liptona. Typów pu-er jest ile gwiazd na niebie. I ani jeden dobry pu-er nie przypomina tych sików kota, które można dostać w Polsce. Ale oczywiście smak zależy głównie od sposobu parzenia. Pu-er parzy się we wrzątku - zarówno "surowy", czyli zielony, jak i ten bardziej znany, czyli "dojrzały" - czerwony, który od surowego jest słodszy i mocniejszy, za to zapach ma słabiutki; surowy pu-er pachnie słodyczą świeżych liści herbaty. Tu ciekawostka: ten dojrzały jest tak mocny, że wypity na pusty żołądek daje uczucie podobne do lekkiego wstawienia - stąd określenie 茶醉 pijany herbatą. Generalnie z chińską herbatą trzeba uważać - ja wypiłam dziś dość sporo i chyba nie dam rady tak po prostu teraz zasnąć...
Pu-er to nie tylko smak. To również sposób przyjęcia gości. Nie ma zbędnych gestów. Każdy szczegół jest ważny. Można okazać lekceważenie/szacunek przez ustawienie dzióbka czajnika, kolejność nalewania, sposób zalewania liści, podawanie czarek... Reguły są w sumie dość łatwe - za to bez odpowiedniego treningu niemożliwym jest wykonanie wszystkiego z gracją. Widzicie ułożenie ręki tej dziewczyny? To jest jedyny właściwy sposób przelania herbaty z czajniczka do wspólnej czary, z której następnie rozlewa się herbatę do poszczególnych czarek. Wydaje się nienaturalny - a jednak to jedyny sposób, żeby nie gubiąc pokrywki i nie rozlewając naparu przelać bardzo gorącą herbatę do ostatniej kropelki, nie parząc jednocześnie dłoni. Próbowałam znaleźć inną metodę - ale tych paręset lat kultury herbacianej jednak nauczyło Chińczyków najlepszych metod...
Nie odmówiłam sobie próby sprostania wyzwaniu. Dzięki pianistycznej przeszłości mam dłonie wystarczająco giętkie i pewne, by próbować trzymać gaiwan tak jak trzeba - towarzyszące mi Chinki jednogłośnie stwierdziły, że trzeba mnie tylko ubrać w 旗袍 (qipao, tradycyjną chińską kieckę) i mogę śmiało konkurować z chińskimi herbaciarkami. Dobry pu-er można parzyć nawet kilkadziesiąt razy. Smak coraz delikatniejszy, ale według mnie również coraz słodszy. Mnie osobiście najbardziej pasowały parzenia od siódmego do dziesiątego - już nie gorzkawe, jeszcze nie słabe.
Kiedy już nas herbata wyciszyła, można się było zacząć cieszyć miłym towarzystwem, pięknem muzyki, pięknem miejsca. Chińczycy wierzą, że również herbata ma duszę. Ta sama herbata, parzona tą samą wodą, będzie smakować inaczej w zależności od twojego humoru, pory dnia, tego, jakiej słuchasz muzyki i z kim przebywasz. Herbata oddaje uczucie, z jakim ją parzysz.
Nasze uszy cieszyło brzmienie guzhengu, znakomicie wspierające cokolwiek antyczną atmosferę herbaciarni. Miejsce - drewno + kwiaty + piękna ceramika - to wszystko dawało niewiarygodny spokój, porównywalny z tym osiąganym podczas ćwiczenia kaligrafii...
Na zakończenie ceremonii (tak, uważam to za ceremonię - choć żartowaliśmy, choć czasem się śmialiśmy może zbyt głośno, choć siedzieliśmy swobodnie - mimo wszystko nastrój bezczasowości ogarnął nas wszystkich) trzeba podziękować... hmmm... bogu herbaty? Nie, to nie bóg, mimo że bywa tak nazywany i oddaje mu się cześć pokłonem. To Lu Yu 陸羽, autor Księgi Herbaty 茶經 - pierwszego kompletnego opracowania na temat uprawy, parzenia i picia tego szlachetnego napoju.
Jestem szczęśliwa. Nie dlatego, że nauczyłam się parzyć herbatę - jeszcze dużo wody w Jangcy upłynie zanim będę mogła tak o sobie powiedzieć. Ale - wydaje mi się, że parzona w ten sposób herbata stanie się moją dobrą przyjaciółką. :)