blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2007-05-05

pobicie 鞭打




我可憐的弟弟... 他被韓國壞蛋打了...

對我來說最奇怪的就是: 宿舍裡有那麼多人, 但沒有誰會幫他...沒有誰給警察打電話...沒有誰會保護他...

那時我不在克拉科夫. 因為手機卡沒有錢了, 所以我覺得不用帶手機, 它一直在我臥室桌子上. 下次我一定不會這樣. 我可愛的弟弟, 他需要我幫助就打電話給我, 但是我不在, 沒接電話. 所以他兩頓被打了...責任全在於我. 我應該帶手機. 我應該早一點充錢. 我應該在克拉科夫照顧我弟弟...

幸運地, 那時 Ewa & Fu 都在. 他們幫 小范 去看醫生, 報警, 什麼的. 謝謝你們!

弟弟, 你要休息. 不要做飯, 不要騎自行車, 不要運動, 你什麼都不該做, 你知道嗎???!!!

附言: 照片被波蘭小老鼠拍的


Jestem sobie w domku z okazji długiego weekendu. Komórka w sypialni, bo i po co mi ona, skoro nic nie mam na karcie? To dlatego za późno zareagowałam na wiesci od Małego. "Siostrzyczko, pobili mnie, potrzebuję pomocy". Kiedy wreszcie odebrałam telefon, było juz po drugim pobiciu...Kazałam Małemu dzwonić do Ewy, sama tez do Niej napisałam. I prosiłam Niebo, by była w Krakowie...

Wiecie, został pobity przez Koreańczyka, który juz był znany jak zły szeląg. Przyglądali się temu Chińczycy i nie zareagowali - no, tylko po pobiciu prosili Małego, zeby nic nie mówił na policji... Skandal! Nie wiem, co gorsze - ze nie mozna się czuć bezpiecznie we własnym akademiku? Ze brak lojalnosci ze strony innych Chińczyków? Ze policja nie ma prawa wstępu do akademika? Ze pobili go za to, ze nie chciał z nimi chlać????!!!! Nie wiem!! To jakas paranoja! I to jeszcze w akademiku akademii muzycznej!!!

Przyjechałam do Krakowa dzis rano, popędziłam prosto do szpitala. Mały wygląda dobrze. Nosi kołnierz, ale nie da się na pierwszy rzut oka poznać, ze był PRZEZ KWADRANS KOPANY PO GŁOWIE. Ewa mi opowiedziała...A ja nie chciałam Mu zrobić wstydu, więc nie zrobiłam tego, na co miałam największą ochotę - przytulić, powiedzieć, ze jest dzielny, wspaniały i dobry, a te dranie niech mu wskoczą do pigu. Dopiero po jakims czasie odkryłam jakiego koloru...jakich kolorów jest Jego prawe ucho...

O, rany, jak mi Go szkoda!! On oczywiscie jest dzielny, a ja nad nim kwoczę niepotrzebnie, bo przeciez jest stary koń i ma dwa metry wzrostu. Ale to jest mój prywatny maleńki chiński Braciszek, a mnie się oczy pocą na mysl, co przezyl przez ostatnie dwa dni.

Dwa tygodnie zwolnienia ze szkoły, trzy miesiące rekonwalescencji. Dobrze, ze na tym się skończyło. Jutro idziemy pogadać z profesorem...

Koreańczyk zwiał. Policji się nie chce go szukać. A to Polska własnie!

Obcokrajowcom zyjącym w Polsce zycze wytrwałosci...i przyjaciół noszących przy sobie ZAWSZE WŁĄCZONE komórki. Ja od dzis będę.


PS. Zdjecia Ewy Chmielowskiej.

Posted by Picasa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.